Rymaniak Show w Białymstoku

rok temu Rymaniak Show w Białymstoku
fot. Aleksandra Sieczka

Dominacja, prowadzenie na wyjeździe i wtedy pojawia się on... Rymaniak kolejny raz pokazał, że wcale nie powinien grać w defensywie, a piłkarze Jagiellonii to właśnie jemu zawdzięczają cenny punkt.

Trzepanie dywanów, generalne porządki w domu, lepienie pierogów. Święta za pasem, więc tylko najwytrwalsi kibice zdecydowali się poświęcić swój czas i zajrzeć na stadion przy ulicy Słonecznej. Chociaż nadarzyła się świetna okazja, aby z bliska zobaczyć rewelacyjnie spisującą się drużynę Cracovii, to fani gospodarzy musieli wracać do domu w mieszanych nastrojach.

Miały być jubileusz..

Zanim piłkarze wybiegli na murawę do mikrofonu „dorwał” się Michał Probierz i w swoim stylu skomentował ostatnie wydarzenia w Niecieczy. - Kędziora musi pamiętać, że zawsze można spotkać się drugi raz. Kiedyś może będę portierem w szpitalu i go nie wpuszczę – przyznał opiekun Jagiellonii. Fatalna postawa białostoczan w ostatnim meczu miała spowodować zmianę gry dumy Podlasia, ale wizyta drużyny Jacka Zielińskiego była niefortunna z kilku powodów.

Pierwszy to... nazwa drużyny przyjezdnej. Do Białegostoku nie przyjechali piłkarze jakiegoś tam Mazura Karczew, ale Cracovia. Zespół, który w całym 2015 roku strzelił najwięcej bramek w lidze, a gra Kapustki, Cetnarskiego, Jendriska, Rakelsa i Budzińskiego zadziwiła niejednego, wybrednego kibica. Dodatkowo wieczorny mecz na Słonecznej miał być pojedynkiem dwóch bramkarzy, którzy swoje pierwsze kroki stawiali w drużynie żółto-czerwonych. Mowa tu o Bartłomieju Drągowskim, który mógł zagrać swój 50 mecz w Ekstraklasie oraz Grzegorzu Sandomierskim – kiedyś podstawowego golkipera „Jagi”. Chociaż na boisku oglądaliśmy tylko tego ostatniego, bo z powodu kontuzji „Drążka” zastąpił Krzysztof Baran, to były zawodnik Jagiellonii potwierdził swoje wysokie umiejętności.

Grajcie na Rymaniaka!

Piłkarze Cracovii od pierwszych minut sobotniego spotkania pokazywali, że w daleką wyprawę do Białegostoku wybrali się nie w celu odbycia kolejnej delegacji, ale po trzy punkty. Panowanie na boisku, dokładne rozgrywanie piłki, czyli to czym zachwyca zespół Jacka Zielińskiego widzieliśmy również w stolicy Podlasia. Na tle chaotycznego i grającego bez pomysłu zespołu Michała Probierza, „Pasy” wyglądały trochę jak zespół z innej galaktyki. Jeżeli jeszcze dodamy do tego aktywną grę ofensywnych zawodników, którzy wykorzystywali wolne przestrzenie i szukali gry oraz szczęście, to widzimy obraz drużyny, która strzeliła dziś dwie bramki. A były to gole zdobyte przez gości w sposób niecodzienny, bo po stałych fragmentach gry.

Sytuacja na boisku zmieniła się po przerwie. Możemy sobie tylko wyobrażać co działo się w szatni białostoczan, bo już w pierwszej akcji drugiej części gry gospodarze ruszyli do ataku. Kolejny raz należy wspomnieć o szczęściu. W pierwszej połowie gospodarze również kreowali sytuacje, ale w każdej akcji czegoś brakowało. W 51. minucie nastąpił przełom – kontuzjowanego Piotra Polczaka zmienił Bartosz Rymaniak, a defensywa „Pasów” straciła nie tylko kapitana, ale głównego dowódcę biało-czerwonej obrony. Ten moment był kluczowy dla całego spotkania. Gospodarze znając boiskową indolencję byłego obrońcy Zagłębia Lubin z większą wiarą zaczęli atakować bramkę Sandomierskiego. W 65. minucie Rymaniak znakomicie odnalazł się w roli klauna i zamiast gonić Grzelczaka postanowił upaść w polu karnym. Takich sytuacji piłkarze Michała Probierze nie zwykli marnować. Sam (anty)bohater opisanej akcji powinien całą drogę powrotną dziękować kolegom (Budzińskiemu i Rakelsowi), że zdołali odwrócić losy spotkania i wyjechać z Białegostoku chociaż z remisem.

Postawa piłkarzy „Jagi” miała być inna i była. Michał Probierz nie włączając do meczowej osiemnastki Konstantina Vassiljewa pokazał, że nie uznaje gry na pół gwizdka, a zespół najlepiej jak mógł zareagował po koszmarnym spotkaniu w Niecieczy. Białostoczanie mimo braków technicznych zaangażowaniem starali się nadrobić przewagę krakowian i opłaciło się. Ten mecz mogli nawet wygrać, ale remis daje im na dziś ósme miejsce w tabeli i spokojne święta. I ta piękna bramka Piotrka Grzelczaka. Ciągle mamy ją w pamięci! Uffff było dziś gorąco na Słonecznej!

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Jagiellonia Białystok Cracovia Ekstraklasa Polska Erik Jendrišek Przemysław Frankowski Piotr Grzelczak Deniss Rakeļs Bartosz Rymaniak
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.