Nigdy nie jest za późno na zmianę, czyli jak Enrique wymyślił na nowo Iniestę

12 miesięcy temu Nigdy nie jest za późno na zmianę, czyli jak Enrique wymyślił na nowo Iniestę
fot. Wikipedia

Andres Iniesta – piłkarz tak utytułowany, że jego sylwetki przedstawiać wręcz nie wypada. Inaczej jest już jednak z futbolowym ID Iniesty, które za sprawą Luisa Enrique i jego barcelońskich rządów zyskało nowe oblicze.


Po odejściu Pepa Guardioli Barcelona znalazła się w paradoksalnie niełatwym położenie – o ile bowiem Guardiola zdołał stworzyć prawdziwego hegemona, podziwianego jak świat długi i szeroki za styl, w jakim kolekcjonował kolejne trofea, to jednak antidotum nań nie tylko wynaleziono, ale co może nawet bardziej istotne, coraz śmielej stosowano. Przeciwnicy zdawali się nauczyć Barcelony, a precyzując – jak skutecznie stawić jej czoła, co udowodniły w szczególności Inter Mediolan w roku 2010 oraz Chelsea w 2012 eliminując Blaugranę w półfinale Ligi Mistrzów. Dotychczasowa zwycięska formuła wyczerpała się, a materiał ludzki – nieco zużył. I choć dzieło wypalonego Guardioli kontynuować próbował Tito Villanova – przeszkodą nie do pokonania okazała się dlań choroba nowotworowa – stało się jasne, że Barcelona potrzebuje zmiany. Zmiany, która pozwoliłaby jej wrócić tam, dokąd doprowadził ją Guardiola. Tym razem jednak – inną, wówczas jeszcze nieznaną drogą. 

Drogę rewolucji wybrał Gerardo Martino, próbując uczynić Barcelonę drużyną w większym stopniu nastawioną na grę z kontrataku. Dopuścił się argentyński szkoleniowiec zatem majstrowania przy barcelońskim DNA, co musiało zakończyć się niechybną klęską. Jego następca, Luis Enrique, szukał raczej ewolucji niż rewolucji. Nie chodziło o to, by dokonywać zmiany fundamentalnej, a raczej by usprawnić, w niezbędnym tylko zakresie zmodyfikować to, co zostawił po sobie Guardiola. I choć początki nie należały do najłatwiejszych – dyskwalifikacja Luisa Suareza, porażka w El Clasico, doniesienia prasy o konflikcie Enrique z Leo Messim – to Barcelona odpaliła na dobre w 2015 roku triumfując w La Liga, Pucharze Króla, Lidze Mistrzów, Superpucharze Europy oraz niedawno w Klubowych Mistrzostwach Świata. Enrique bardzo szybko zdołał poukładać Barcelonę po swojemu, ale co ważniejsze – jego pomysł na przywrócenie Blaugranie blasku okazał trafny.

Na czym polegała zmiana, jakiej dokonał Enrique? Ogólnie rzecz biorąc, Barcelona w fazie ataku miała być zespołem mniej przewidywalnym, a bardziej elastycznym, łączącym grę opartą na posiadaniu piłki z atakowaniem w sposób bardziej bezpośredni. 

Wraz z przyjściem Suareza Messi został przesunięty na prawe skrzydło i ustawiony, podobnie jak Neymar, nieco głębiej w stosunku do Urugwajczyka. Zarazem, ofensywne trio Barcelony jest znacznie bardziej samowystarczalne niż tercety, jakimi Barcelona dysponowała wcześniej (vide Messi, David Villa i Pedro),  a które to w większym stopniu bazowały na kreacji Xaviego oraz Andresa Iniesty operujących w strefie ataku. Wynika to w dużej mierze z tego, że choć Messi nominalnie ustawiony jest na prawej flance, to de facto operuje w środku, gdzie – korzystając z miejsca, jakie daje mu to, że Suarez zazwyczaj absorbuje obu stoperów rywali – w większym stopniu odpowiada za kreowanie; zauważyć przy tym trzeba, że Messi operuje również istotnie głębiej aniżeli miało to miejsce wcześniej – obecnie, otrzymawszy piłkę bliżej linii środkowej, to Argentyńczyk jest kluczową postacią Blaugrany w fazie ataku, jej prawdziwym rozgrywającym, nacierającym na linię defensywną rywali z głębi pola. Ponadto, atak pozycyjny dopełniany jest bardziej bezpośrednim sposobem atakowania, czyli możliwie szybkim wprowadzaniem piłki do pierwszej linii. Pomocnicy notują więc mniej kontaktów z piłką, ale czynią to bardziej efektywnie, szukając przede wszystkim możliwości przeszywającego podania do któregoś z atakujących, by następnie trio MSN już samodzielnie zajęło się sprawą.

Wszystko to pociągnęło za sobą zmiany w dotychczasowym modus operandi drugiej linii Barcelony. Warto zauważyć, że Enrique nieco zmienił ustawienie przechodząc z 1-4-1-2-3, w którym Xavi i Iniesta operowali przed Sergio Busquetsem, na bardziej płaskie 1-4-3-3. Obecnie druga linia Barcelony jest znacznie mniej zróżnicowana pod względem zadań, jakie mają poszczególni gracze. Enrique wymaga bowiem od swoich pomocników, by obowiązki defensywne łączyli z ofensywnymi. Naturalnie, zawodnikami, na których grę miało to największy wpływ, byli Busquets oraz Iniesta.

Za czasów Guardioli, jak wspomniano, Xavi oraz Iniesta operowali przed Busquetsem. Podczas gdy Xavi pełnił rolę swoistego metronomu, dyktując tempo gry i rozprowadzając ataki z pozycji registy (głęboko ustawionego rozgrywającego), w dodatku mając za sobą jeszcze Busquetsa, Iniesta choć nominalnie ustawiony obok Xaviego, to jednak operował znacznie wyżej, już w strefie ataku, aktywnie uczestnicząc niemal w każdej akcji ofensywnej Barcelony. Tam zaś nie tylko tworzył sytuacje kolegom – robiąc użytek ze swej boiskowej kreatywności oraz inteligencji, techniki oraz umiejętności posyłania kluczowych podań – ale również sam zdobywał wiele bramek. Spójrzmy na statystyki (z rozgrywek ligowych): 

Sezon 2009/2010 – 1 gol, 5 asyst i 42 kluczowe podania ogółem w 29 meczach;
Sezon 2010/2011 – 8 goli, 3 asysty i 55 kluczowych podań ogółem w 34 meczach;
Sezon 2011/2012 – 2 gole, 9 asyst i 33 kluczowe podania ogółem w 27 meczach;
Sezon 2012/2013 – 3 gole, 16 asyst i 44 kluczowe podania ogółem w 31 meczach;
Sezon 2013/2014 – 3 gole, 7 asyst i 52 kluczowe podania ogółem w 35 meczach;
Sezon 2014/2015 – 0 goli, 1 asysta i 20 kluczowych podań ogółem w 24 meczach;
Sezon 2015/2016 – 1 gol, 1 asysta i 17 kluczowych podań ogółem w 10 meczach;

Zauważalna jest tu przede wszystkim wyraźna tendencja zniżkowa w liczbie zdobywanych bramek i notowanych asyst. Przesunięcie Iniesty niżej, powierzenie w fazie ataku roli pełnionej niegdyś przez Xaviego – głęboko ustawionego rozgrywającego odpowiadającego za dyktowanie tempa gry i rozdzielanie piłek we wstępnej fazie ataku – oraz obciążenie obowiązkami defensywnymi sprawiło, że nie jest już tak produktywny w fazie ataku. Dla dobra drużyny, by maszyna mogła funkcjonować wedle koncepcji Enrique, Iniesta zmuszony był poświęcić to, czym przez lata zachwycał kibiców na całym świecie – kreatywność i niesamowity zmysł ofensywnego pomocnika.  Liczby pokazują, jak trudno Inieście było przystosować się do nowej roli – 0 goli, ledwie 1 asysta i 0,8 kluczowych podań na mecz to najgorsze wskaźniki w karierze Hiszpana*. 

Poprzedni sezon był dla Iniesty niewątpliwie rokiem przejściowym. Rokiem nauki nowej pozycji i związanych z nią zadań. Obecne rozgrywki przynoszą owoce tej nauki. Zauważalny jest bowiem wyraźny postęp w grze Iniesty – w tym sensie, że on sam zdaje się wreszcie w pełni rozumieć swą nową role i wreszcie w tej roli zdołał znaleźć równowagę pomiędzy ofensywą a defensywą. W poprzednim sezonie równowagi tej zaś brakowało i niejednokrotnie można było odnieść wrażenie, że Iniesta nie do końca wie, co w danym momencie ma robić – nawyki ścierały się wszakże z nowymi pryncypiami i ten dysonans przekładał się na produktywność Hiszpana. Sezon 2015/2016 pod względem liczby goli i asyst jest dla Iniesty już lepszy niż poprzedni, a nadto – na co wypada zwrócić szczególną uwagę – 30-latek zanotował już 17 kluczowych podań, co daje średnią 1,7 na mecz. Tak wysokiej średniej kluczowych podań Iniesta w rozgrywkach La Liga jeszcze nie notował**. O ile więc Iniesta nie posyła już tylu finalnych podań, co wcześniej, to jednak osiągnięcie wspomnianej równowagi pomiędzy defensywą a ofensywą pozwoliło znaleźć sposób na to, by nadal – pomimo niższej pozycji i większego zakresy obowiązków w destrukcji – wywierać wpływ na postawę drużyny w fazie ataku i stanowić w tym względzie jej ważny element.

Jak wspomniano, nowa rola Iniesty oznacza dla niego znacznie więcej obowiązków defensywnych. Tak jak od pozostałych pomocników, Enrique wymaga od swojego kapitana zaangażowania w fazę obrony, tak by wraz z Busquetsem oraz Ivanem Rakiticiem odpowiednio zabezpieczali strefę przed linią obrony. Jak wielokrotnie podkreślał, głównym celem w odniesieniu do defensywy było, by Barcelona tworzyła szczelny, dobrze zorganizowany blok obronny. Zaangażowanie w destrukcję wszystkich trzech środkowych pomocników, a tym samym odciążanie Busquetsa – któremu z kolei u Enrique przybyło zadań w fazie ataku – było tu kluczowe. I znajduje to potwierdzenie w liczbach (tylko rozgrywki La Liga):

Sezon 2009/2010 – średnio 1,5 odbiorów oraz 0,8 fauli;
Sezon 2010/2011 – średnio 1,5 odbiorów oraz 0,8 fauli;
Sezon 2011/2012 – średnio 1,1 odbiorów oraz 0,8 fauli;
Sezon 2012/2013 – średnio 1,1 odbiorów oraz 0,5 fauli;
Sezon 2013/2014 – średnio 1,4 odbiorów oraz 0,6 fauli;
Sezon 2014/2015 – średnio 1,6 odbiorów oraz 0,5 fauli;
Sezon 2015/2016 – średnio 2 odbiory oraz 0,9 fauli.

W kontekście zmiany boiskowej roli Iniesty  nie można pomijać też wieku. Bo choć trudno mówić o emeryturze czy zmierzchu kariery w wieku 30 lat, to jednak z każdym kolejnym miesiącem Inieście byłoby znacznie trudniej utrzymać intensywność i produktywność, które cechowały go jako ofensywnego pomocnika. Niezależnie więc od podporządkowania Iniesty nowej koncepcji, Enrique niejako uprzedził to, co prędzej czy później musiałoby nastąpić i co spotkało już wielu środkowych ofensywnych pomocników u schyłku kariery (choćby Franka Lamparda i Stevena Gerrarda), czyli cofniecie wymuszone utratą dawnej fizyczności. 

* * *

Podobnie zatem jak w przypadku pomysłu Enrique na Barcelonę, jego pomysł na redefinicję boiskowej roli Iniesty odpalił z pewnym opóźnieniem. Sam zawodnik zaś po trudnym poprzednim sezonie wreszcie pokazuje, że pojął nową rolę, w której przy zwiększonym zakresie obowiązków defensywnych pozostaje ważnym ogniwem barcelońskiej ofensywny.


MATEUSZ JAWORSKI


* Statystyki WhoScored.com sięgają sezonu 2009/2010. 
** Statystyki WhoScored.com sięgają sezonu 2009/2010. 


ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Andrés Iniesta Luján FC Barcelona Luis Enrique Hiszpania
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.