Zwycięstwo w wojnie nerwów. Jagiellonia wygrywa i pnie się w górę tabeli grupy spadkowej

2 lata temu Zwycięstwo w wojnie nerwów. Jagiellonia wygrywa i pnie się w górę tabeli grupy spadkowej
fot. Aleksandra Sieczka

Nieważne jak, nieważne w jaki sposób i po jakiej grze. Piłkarze Michała Probierza wygrali z Podbeskidziem i zrobili kolejny krok w kierunku utrzymania w Ekstraklasie.

Rozstrzygnięcia 34. kolejki Ekstraklasy sprawiły, ze w grupie spadkowej zrobiło się bardzo gorąco. Zwycięstwa dwóch Górników umiejscowiły Podbeskidzie na dnie tabeli, a przewaga Jagiellonii nad czerwoną strefą zmalała do dwóch punktów. W tym roku nikt nie chce spać do 1.ligi, ale w tej trudnej walce o ligowy byt nie wystarczą same chęci i na własnej skórze przekonali się o tym piłkarze Michała Probierza.

Egzamin dojrzałości

Pojedynek z „Góralami” to trzeci z czterech meczów, jakie białostoczanie mieli rozegrać na własnym stadionie. Jaga w tym sezonie lepiej prezentuje się właśnie przy Słonecznej, co potwierdza tabela domowych spotkań: 17 rozegranych, z czego siedem wygranych, cztery zremisowane i sześć przegranych – jest to najlepszy bilans spośród wszystkich drużyn z grupy spadkowej. Jednak podopieczni Michała Probierza nie wykorzystują tej przewagi. Po pewnym zwycięstwie w zwariowanym meczu przeciwko Górnikowi Łęczna (podczas spotkania nad stadionem rozpętała się burza, rywalizację przerwano z powodu padającego gradu) przyszedł bezbarwny remis z Górnikiem, w którym zawodnikom zabrakło przede wszystkim stalowych nerwów. Waga tamtego spotkania do tego stopnia paraliżowała ich poczynania, że oprócz znakomitej gry Bartosza Drągowskiego trudno znaleźć jakiś pozytyw w ich grze.

Dlatego właśnie nad sferą mentalną musiał w minionym tygodniu popracować Michał Probierz. Piłkarze Podbeskidzia przechodzą kryzys formy, nie wygrali już od trzech spotkań, ale zlekceważenie rywala mogło przynieść opłakane skutki. „Górale” nie pierwszy raz grają z nożem na gardle, a zwycięstwo wywindowałoby ich na bezpieczne miejsce w tabeli. 

Probierz Time

W niedzielne popołudnie widzieliśmy efekty tej pracy. „Żółto-Czerwoni” od początku spotkania postawili na atak. Tym razem nie powtórzyła się sytuacja z poprzedniego tygodnia – wśród gospodarzy nie brakowało chętnych do gry. Nie było chowania się za przeciwnikami i poruszania się w jednostajnym tempie.  Prym w ataku wiedli  skrzydłowi: Karol Mackiewicz i Przemysław Frankowski nieustannie naciskali na przeciwnika, a ogromne problemy defensywie „Górali” sprawiali ofensywnie usposobieni Piotr Tomasik i Łukasz Burliga. Nie był to przypadek: goście ustawieni trójką w obronie zostawiali dużo miejsca w bocznych sektorach i należało do wykorzystać. Gospodarze mogą żałować tylko jednego: braku większej liczby bramek w pierwszej (świetnej) połowie. Po przerwie goście strzelili przypadkowego gola i zrobiło się bardzo nerwowo.

Jednak zawodnicy Michała Probierza pierwszy raz w tym sezonie przypomnieli sobie o poprzednich rozgrywkach, kiedy w końcówkach decydowali o zwycięstwach. Dziś było podobnie: dwie bramki w ostatnich dziesięciu minutach i w Białymstoku ponownie można mówić o słynnym Probierz Time. Dzisiejsze zwycięstwo nad słabym Podbeskidziem (dwie przypadkowe bramki i obrona Częstochowy) powinno nieco uspokoić sytuację w klubie i – co chyba najważniejsze – odbudować morale całego zespołu. Ważne, aby piłkarze Dumy Podlasia szybko zeszli na ziemię po tej wygranej i nadal byli w taki sposób gotowi do walki o utrzymanie w Ekstraklasie. Pozostały jeszcze trzy kolejki i każdy – nawet Podbeskidzie – ma szansę na pozostanie w elicie. 



ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Polska Jagiellonia Białystok Podbeskidzie Bielsko-Biała Taras Romanczuk Konstantin Vassiljev Dawid Szymonowicz Robert Demjan Adam Mójta Mateusz Szczepaniak
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT | POLITYKA PRYWATNOŚCI
© 2004-2018 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.