Łokcie i kolana zamiast piłki. Trézéguet-junior atakuje!

12 miesięcy temu Łokcie i kolana zamiast piłki. Trézéguet-junior atakuje!
fot. Instagram

Piłkarze w głębi duszy marzą o tym, żeby synowie szli w ich ślady i biegali po zielonej murawie. I często faktycznie tak się dzieje. Bywa jednak i tak, że pierworodni decydują się na inną dyscyplinę sportu. Poznajcie Aaróna Trézégueta.

90. minuta spotkania finałowego Euro 2000. Włoscy kibice byli przekonani, że nic złego nie może się już stać i lada moment ich pupile wzniosą nad głowy upragniony puchar. Niestety dla nich, chwilę przed końcem doliczonego czasu gry do siatki trafił Sylvain Wiltord, doprowadzając tym samym do dogrywki. To co stało się w niej, już na zawsze przeszło do historii piłki. Robert Pirès na lewej stronie - jeden rywal minięty, drugi, trzeci, płaskie dośrodkowanie w kierunku Davida Trézégueta i potężna bomba lewą nogą. Złoty gol. Francja mistrzem Europy! W dodatku uczyniła to dwa lata po zwycięstwie na rozgrywanym u siebie mundialu.

To była najważniejsza bramka w karierze wtedy 22-letniego Trézégueta. Choć do siatki w samej kadrze regularnie trafiał oczywiście i przed, i po holendersko-belgijskim Euro. Choćby na wspomnianym mundialu. W sumie uzbierał 34 gole w 71 meczach reprezentacji. Kluby? Piłkarski talent w Europie, już po przenosinach z argentyńskiego Platense, szlifował w Monaco. Na najwyższy poziom wzbił się jednak w Juventusie.

W sumie przez 10 lat strzelił dla niego 171 goli. Z „Juve” (biorąc pod uwagę korupcyjne turbulencje) dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo Włoch, do tego m.in. doszedł do finału Ligi Mistrzów. Może niewiele, ale był wielkim napastnikiem. Uwielbialiśmy jego występy w koszulce „Starej Damy”.



Aarón przyszedł na świat raptem kilka tygodni przez rozpoczęciem Euro 2000. Wracający do domu ze złotym medalem Trézéguet-senior cieszył się więc jeszcze bardziej od reszty kolegów. Pewnie przez moment przeszło mu wtedy przez głowę, że pięknie byłoby, gdyby jego malutki synek poszedł kiedyś w jego ślady. Wszystko wskazuje jednak na to, że tak się nie stanie.

Młody Trézéguet, który dzisiaj ma już 16 lat, przejął co prawda od taty miłość do sportu, ale postawił na kompletnie inną dyscyplinę. Boks tajski. To on jest jego sensem życia. I wydaje się, że jeśli dalej będzie wylewał siódme poty na salce treningowej, może osiągnąć w nim nie mniej niż „Trézégol” na murawie.

Uczuciem do sztuk walki miał zafascynować go wujek. Za młodu Aarónowi szczególnie podobały się zapasy. Jako dziewięciolatek trafił jednak właśnie na zajęcia z boksu tajskiego. Tata początkowo trochę się o niego bał, ale dość szybko zdał sobie sprawę z tego, że na treningach nie stanie mu się nic złego. I tak, Trézéguet-junior uczęszczał na zajęcia przez kilkanaście miesięcy, po czym zrobił sobie małą przerwę. Był to jeszcze moment, w którym mógł przerzucić się na inny sport. Oczywiście próbował swoich sił również na murawie.

- Próbowałem wszystkiego po trochu, w tym piłki nożnej i koszykówki, ale żaden inny sport nie spodobał mi się tak bardzo jak muay thai. Jeśli chodzi o futbol, zdecydowanie większym fanem ode mnie jest mój młodszy brat, Nooran. Sam mocniej śledziłem go tylko wtedy, gdy na boisku występował jeszcze tata - przyznał jakiś czas temu Aarón.


Tekst alternatywny

Na treningi u Carlo Barbuto w Thai Boxe Torino powrócił w wieku 14 lat. Wyróżniał się od samego początku. Po mniej więcej pół roku stoczył swoją pierwszą prawdziwą walkę. Wygrał ją przed czasem, wyraźnie dominując nad rywalem. Obecnie ma już na koncie 11 stoczonych pojedynków. Wygrał dziewięć z nich, co przełożyło się na zwycięstwa w kilku regionalnych turniejach. - W swojej pierwszej walce wygrałem w drugiej rundzie. Póki co, najbardziej zadowolony byłem jednak ze swojego występu na ostatniej edycji Thai Boxe Manii. To właśnie tamtej nocy zdałem sobie sprawę z tego, co naprawdę chcę robić w życiu - mówi.


Od tamtej pory Aarón zaczął jeszcze ciężej pracować i dbać o siebie. Obecnie poświęca na treningi cztery, pięć godzin dziennie. Skupia się również na odpowiedniej diecie, co widać zresztą po jego sylwetce.

Na głowie ma oczywiście jeszcze kilka innych obowiązków. Gdy opuszczał się w nauce, jego mama i obecnie była już żona Davida, Beatrice, nie pozwalała mu walczyć. Nie było jednak przy tym żadnego buntu. Aarón zakasał wtedy rękawy i poprawiał swoje stopnie w szkole. Trzeba zresztą podkreślić, że to otwarty na wiedzę chłopak. Już teraz mówi płynnie po włosku, francusku i hiszpańsku. Sporo zawdzięcza w tym względzie rodzicom.



Jak obecnie patrzy na jego karierę tata? Przede wszystkim bardzo mocno go wspiera i daje wskazówki, które mogą pomóc mu być jeszcze lepszym. Gdy widzi, że przed jakąś walką jest zdenerwowany, spokojnie do niego podchodzi i uspokaja. A ma w tym przecież wprawę. Wszak podczas wielkich turniejów czy grając w samej Serie A musiał mierzyć się z jeszcze większymi emocjonalnymi ładunkami.


- Muay thai to największa pasja, która obecnie stanowi całe moje życie. Przede wszystkim podoba mi się w nim szacunek, jaki okazują sobie rywale. Poza tym, to bardzo ciężki sport. Trzeba być naprawdę dobrze przygotowanym, żeby walczyć - mówi młody Trézéguet.

Jego największymi idolami z ringu są Ptt Phortorthor oraz Sudsakorn Sor Klinmee. Cały czas, mimo uprawiania zupełnie innego sportu, najbardziej wpatrzony jest jednak w tatę. - On był mistrzem świata i Europy. We Włoszech uznawany jest za jednego z najlepszych zawodników globu. Tak, to oczywiste, że chciałbym być jak on - stwierdził.


Następna ważna dla niego walka odbędzie się już pod koniec stycznia na kolejnej edycji Thai Boxe Manii. Trzymamy kciuki.


TUTAJ możecie przeczytać o synach wielkich piłkarzy, którzy w przyszłości mogą dorównać na murawie swoim staruszkom.

ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Włochy Francja David Sergio Trézéguet Aarón Trézéguet Boks tajski
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2017 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.