Rafa Mir – po trupach do celu?

12 miesięcy temu Rafa Mir – po trupach do celu?
fot. Instagram [Rafa Mir]

Barcelona, Real Murcia, Valencia... a teraz najprawdopodobniej Real Madryt. Wygląda jak CV wytrawnego ligowego wyjadacza z Hiszpanii, dotyczy jednak zaledwie 20-letniego napastnika.

Obecny sezon wydaje się przełomowy dla 20-letniego Rafy Mira. Piłkarz Mestallety bez względu na formę kolegów z drużyny, może być z siebie bardzo zadowolony. W 18 spotkaniach trafiał do siatki aż 15 razy. Cztery dublety, opaska kapitańska w dwóch meczach pod nieobecność Jordiego Sancheza. Brakowało tylko zaproszenia do pierwszej drużyny.

Nic więc dziwnego, że Rafą zainteresowały się inne kluby, zwłaszcza, że jego wartość rynkową zaniża obecnie ważny jeszcze przez zaledwie pół roku kontrakt z Valencią. Jeśli klub otrzyma cokolwiek za transfer swojego najprawdopodobniej najbardziej utalentowanego obecnie snajpera, to i tak będzie to nie tak mały sukces.

Zmarnowane szanse

Liga Mistrzów, Puchar Króla i Liga Europy. Trzy spotkania, cztery miesiące. Tak wyglądały początki Mira z pierwszym zespołem, do którego został zaangażowany już w pierwszej połowie kampanii 2015/2016. Młody zawodnik się starał, pokazał kilka ciekawych zagrań, ale ogólnie raczej rzucało się w oczy, że to jeszcze nie ten poziom. Na kolejne szanse musiał czekać do następnego sezonu

Pochodzący z Murcji napastnik miał wskoczyć na wyższy poziom, zostać stałym członkiem pierwszej drużyny. Zagrał ogony w dwóch pierwszych spotkaniach... by potem zostać włączony na stałe do ekipy Curro Torresa w rezerwach. Do siedmiu minut z początku rozgrywek ligowych dorzucił 96 minut w trzech spotkaniach Pucharu Króla i to by było na tyle występów Mira w pierwszym składzie. Zaliczył jednak całkiem niezły sezon we wspomnianej Mestallecie, grającej na trzecim szczeblu rozgrywek w Hiszpanii.

Trudno wyciągać wnioski z ledwie ponad 200 minut spędzonych na boisku w pierwszej drużynie. W momencie, w którym Mir dostawał szansę, nie mógł jednak liczyć na więcej. Klub był w bardzo trudnej sytuacji, notował coraz gorsze wyniki. Młodzian zwyczajnie żadnej z tych szans nie udźwignął, nie był przekonujący, pokazał zdecydowanie zbyt mało. Drugą sprawą jest fakt, że dziś Mir to zupełnie inny piłkarz, u którego widać ambicje i – jak zresztą sam zainteresowany twierdzi - profesjonalizm.

Pomyłka


8 grudnia 2013 roku, Prat de Llobregat. Walencka Mestalleta mierzy się z miejscowym klubem, a spotkanie jest o tyle istotne, iż zespoły te okupują dwa ostatnie miejsca w tabeli Segunda División B. Rezerwy Valencii prowadzą 1:0, ale drużyna gospodarzy nie odpuszcza. Na boisku po stronie „Nietoperzy” grają tacy zawodnicy jak Gaya, Jaume czy Portu. Jednak losy spotkania pieczętuje kto inny. W 89. minucie na boisko wchodzi 16-letni Toni Martinez, notujący debiut w rozgrywkach seniorskich. Po chwili wbiega pomiędzy dwóch obrońców, jeden z nich popełnia gigantyczny błąd. Młody napastnik wyłuskał piłkę i ruszył na bramkę, spokojnym strzałem skierował futbolówkę do siatki i ustalił wynik meczu na 2:0.

Wielka kariera na Mestalla miała stać przed nim otworem. Zawodnik był powoli wprowadzany do składu  drużyny rezerw i uznawany za najlepszego młodego snajpera w Academii GloVal. Zresztą nie bez podstaw, w trakcie czterech lat gry w akademii strzelił ponad 100 goli. Nic nie wskazywało na to, że młodzieniec zwątpi w swoją przyszłość na Mestalla. Tymczasem wraz z przejęciem klubu przez Petera Lima pojawił się taki powód. Do młodzieżowych zespołów dołączył Rafa Mir, rówieśnik Martineza, również napastnik, podobnie jak Toni pochodzący z regionu Murcja oraz pozyskany z tamtejszego Realu.

To tyle jeśli chodzi o podobieństwa. Toni to typowy napastnik odpowiadający za wykończenie, grot formacji ofensywnej. Rafa natomiast to zawodnik bazujący na dynamice oraz warunkach fizycznych (189 cm). Może grać zarówno jako środkowy napastnik, jak również na skrzydle. Jako junior występował głównie na prawej stronie, ale gra na lewej flance nie sprawia mu kłopotu. Swoimi rajdami na dużej szybkości nieco przypomina Guedesa, oczywiście zachowując odpowiednią skalę. Jest bardzo dynamiczny, często pokazuje się do podań dobrze wykorzystując wolną przestrzeń,  nie boi się pojedynków jeden na jeden. U Mira widać jeszcze braki, choćby w przyjęciu. Warto jednak zauważyć, że mogą być one spowodowane próbą bardzo szybkiej gry, natychmiastowego podjęcia decyzji przez zawodnika Mestallety, stąd biorą się zapewne błędy i straty piłek. Jako plus na pewno może zaliczyć grę głową, to właśnie po dośrodkowaniach strzela dużą część goli.

Obecnie Rafa będący oczywiście najlepszym strzelcem Mestallety siedzi już na walizkach, a pewnym kierunkiem wydaje się być Madryt. Toni Martinez natomiast zbiera bardzo dobre opinie w drużynie West Ham do lat 23, strzelając gola za golem. Kto wie, być może zawodnik który odszedł z Valencii bo nie widział tam dla siebie perspektyw, niebawem pokaże się w pierwszym zespole? Na pocieszenie dla „Nietoperzy”, przy sprzedaży do Anglii swojego talentu, Valencia zachowała prawo pierwokupu. Poza tym cały ten interes wydaje się jedną wielką pomyłką.

Jak nie wiadomo, o co chodzi...


„Sytuacja z Rafą wygląda dobrze. Mamy nadzieję, że znajdziemy odpowiednie rozwiązanie w styczniu, które będzie satysfakcjonujące tak dla piłkarza, jak i dla klubu” - Mateu Alemany o przyszłości napastnika Mestallety dla „Mundo Deportivo”. Słowa dyrektora generalnego podkreślają tylko fakt, że przyszłość Mira jest już przesądzona.

Jeszcze dwa tygodnie temu, kiedy po raz pierwszy Rafa zasiadł na ławce, wydawało się, że klub chwyta się brzytwy, próbując przymusić zawodnika do jakiegokolwiek działania zmierzającego do przedłużenia kontraktu. Było już za późno. O możliwym transferze mówiło się już od miesięcy. Po meczu odpoczynku, Mir wrócił jednak do pierwszej jedenastki Mestallety. Nie było mu za to dane zagrać ani jednego spotkania pod wodzą Marcelino, choć na dwa miejsca dla napastnika w taktyce 4-4-2, przypada tylko trzech zawodników, a sam Mir uczestniczył wielokrotnie w treningach pierwszej drużyny. Rafa spokojnie mógłby liczyć na szanse, jednak trener Valencii krótko skwitował sytuację dla Super Deporte: „Dopóki nie rozwiąże się kwestia jego kontraktu, nie zagra w pierwszej drużynie”. Sytuacja bliźniaczo przypominająca sprawę Kamila Jóźwiaka w Lechu – tutaj jednak podobnego rozwiązania spodziewać się zwyczajnie nie można.

Skąd w ogóle u młodego zawodnika takie parcie, częste zmiany klubu oraz jak przy takim podejściu był w stanie znaleźć się w młodzieżowych drużynach Barcelony, Valencii, a teraz najprawdopodobniej zostanie wcielony do rezerw Realu Madryt, czyli Castilli? Do niedawna tłumaczono to informacjami, jakoby jego agentem miał być Jorge Mendes, co wiele by wyjaśniało. Okazało się to jednak nieprawdą. Interesami zawodnika, przynajmniej formalnie, ma zajmować się Carlos Bucero. Nie wyklucza to jednak ingerencji portugalskiego superagenta, zwłaszcza ze względu na jego szczególne stosunki z właścicielem czy Nuno Espirito Santo, który pozwolił młodzieńcowi dołączyć do pierwszego składu i dał mu kilka szans.

Wedle lokalnej prasy takowe pogłoski miały być krzywdzące dla młodego zawodnika, wpływać negatywnie na jego grę. Łatka, która do niego przylgnęła zaczęła mu ciążyć, jednak rok 2017 był bardzo udany. Najpierw walka o awans do Segunda División, bardzo dobra postawa w Uefa Youth League i ważna rola drugiej strzelby w ekipie rezerw, by już w obecnych rozgrywkach przejąć prym w strzelaniu dla Mestallety. Ambicja i walka aby się pokazać zdecydowanie nie pasuje do obrazu zawodnika sztucznie wypromowanego przez agenta, trenera czy inną osobę ze środowiska.

Początek

Co ciekawe Mir swoją karierę zaczynał od futsalu. Najpierw w małej, liczącej trzy tysiące mieszkańców miejscowości Javalí Nuevo, później przeniósł się do Pozo de Murcia, gdzie miał trafić do siatki rywali 120 razy i sięgnąć po młodzieżowe mistrzostwo Hiszpanii. Akurat w przypadku tej drużyny nie jest to nic nadzwyczajnego, tak w rozgrywkach młodzieżowych jak i seniorskich. To był jednak koniec z futsalem.

Ogólnie w swojej dotychczasowej karierze gigant z Murcji zaliczył ponad 1000 bramek (za Super Deporte), dzięki fantastycznym występom w kategoriach juniorskich. W La Masii trafiał do siatki 32 razy, jednak aby pozostać w klubie to było za mało. Później wrócił w rodzinne strony i dzięki niezwykłej skuteczności, zauważyła go Valencia.

Lokalne media, czy to z Murcji czy Walencji, rozpisywały się o nim w samych superlatywach. „To zawodnik, który nie ma żadnych ograniczeń (sufitu)” - pisał o nim dwa lata temu Andres Godella, na łamach walenckiego dziennika „Super Deporte”. Idolem z dzieciństwa Rafy był Mario Gomez, ale prawdziwym wzorem jest jego ojciec, Magín Mir. Rafa jest jednak na najlepszej drodze, żeby zdecydowanie przebić osiągnięcia taty, który grał na pozycji obrońcy. Dziesięć spotkań w Primera División, pięć w Segunda, zdecydowana większość kariery na trzecim szczeblu rozgrywek, gdzie obecnie gra jego syn. Dorobek Mira seniora nie robi raczej wielkiego wrażenia. W Murcji jest jednak bardzo dobrze pamiętany, głównie przez nadzwyczajną w tamtych czasach jak na stopera, umiejętność gry piłką. Tak dla „Super Deporte” żartobliwie opisywał swojego syna: „Rafa nie przypomina mnie ani trochę. Fizycznie jest bardzo mocny. Strzela bramki. Do tego bardzo dobrze gra obiema nogami”.

Poza boiskiem Rafa podkreśla swój profesjonalizm, a słowa wypowiadane w wywiadach trudno podważyć na podstawie jego zachowania. Mimo młodego wieku w trudnej sytuacji zachowuje spokój i z radością uczestniczy w wielu akcjach charytatywnych oraz promujących klub.

***

Rafa Mir wydaje się postacią o dwóch twarzach, a jaki jest naprawdę i czy faktycznie jest zawodnikiem, który może odnieść sukces w La Liga jaki się mu wróży, dowiemy się w przyszłości. Transfer do Realu Madryt i granie w tamtejszych rezerwach wobec możliwości gry w najwyższej klasie rozgrywkowej wydaje się dziwnym rozwiązaniem. Sam zawodnik miał latem 2016 roku odrzucić ofertę przejścia do klubu ze stolicy, a poważnie zainteresowane były również kluby z Anglii na czele z Tottenhamem, po tym jak zwrócił na siebie uwagę w Uefa Youth League. Zawodnik jednak czekał na to co wydarzy się w obecnym klubie. Zważywszy na to, można dojść do wniosku, że coś w tej układance nie pasuje. Nawet pomijając fakt zamieszania z poprzedniego okienka, kiedy to Mir miał wyrazić chęć odejścia.

Cała sytuacja wydaje się błędnym kołem. Trener pierwszej ekipy nie stawia na młodego napastnika, bo ten nie chce podpisać nowego kontraktu. Z drugiej strony jest zawodnik, który nie czuje się doceniany przez klub. Dyrektor generalny, Mateu Alemany mówi o rozwiązaniu najlepszym dla obu stron, choć nie sposób odnieść wrażenia, że to pojedynek dwóch rewolwerowców, którzy nie wyjdą z niego bez szwanku. Bo czy pozyskiwany do Castilli Rafa, wobec konkurencji w osobie młodego i topowego w swoim wieku na skalę całej Hiszpanii Mayorala, nietykalnego Benzemy i zapewne kogoś, kto zostanie pozyskany aby poprawić skuteczność „Królewskich” będzie miał szansę na zaistnienie w pierwszym zespole? Wątpliwe, tak samo jak wizerunek osoby prezentowanej jeszcze niedawno jako dążącej po trupach do celu.


----------------

Źródła: Super Deporte, Plaza Deportiva, Mundo Deportivo, La Opinión de Murcia.



ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Valencia CF Real Madryt CF Real Madryt Castilla CF Hiszpania Rafael Mir Vicente
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT | POLITYKA PRYWATNOŚCI
© 2004-2018 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.