Vinicius Júnior - Królewski scenariusz

4 miesiące temu Vinicius Júnior  - Królewski scenariusz
fot. Gilvan de Souza / Flamengo

Miliony nastolatków na całym świecie marzą o tym, by zagrać kiedyś w koszulce Realu Madryt.

Wyjątkiem w tej regule nie był występujący do niedawna w lidze brazylijskiej Vinicius Júnior. Tym, co odróżnia jednak osiemnastolatka od swych rówieśników jest fakt, iż to właśnie on będzie miał okazję zaprezentować światu swe umiejętności, występując na co dzień na Estadio Santiago Bernabéu. Brazylijczyk jest aktualnie jedną z największych nadziei popularnych „Królewskich”.

Nowy nabytek madrytczyków na pierwsze strony gazet trafił jeszcze zanim na dobre zaistniał w profesjonalnym futbolu. Real wstępny kontrakt podpisał z nim bowiem zanim ten ukończył osiemnasty rok życia, nie mając na koncie rozegranego ani jednego spotkania w dorosłej piłce. Jakby tego było mało, niepodzielnie władający w Madrycie Florentino Pérez nie wahał się zapłacić za usługi Viniciusa zawrotnej kwoty czterdziestu pięciu milionów euro czyniącej go w tamtym momencie najdroższym nastolatkiem w historii futbolu.

W wielu kwestiach sytuacja ta przypominała perypetie Neymara, który również jako nastolatek był celem transferowym największych piłkarskich marek świata. Także i dziś wiele osób wróży Viniciusowi podobną ścieżkę kariery, jaką podąża od pewnego czasu gwiazdor reprezentacji Brazylii i Paris Saint-Germain. Popularność wychowanka Flamengo na rynku transferowym nie powinna jednak szczególnie dziwić zważywszy na fakt, iż agent zajmuje się jego interesami od momentu, gdy ten ukończył dziesiąty rok życia.

W jednym z pierwszych wywiadów, jakich udzielił po głośnym transferze, Vinicius zachowywał jednak pokorę, wskazując, iż porównania z Neymarem czy Cristiano Ronaldo nie mają większego sensu zważywszy na to, że w piłce nie osiągnął jeszcze praktycznie niczego. Jedynym poważniejszym sukcesem w dotychczasowym dorobku 18-latka jest bowiem mistrzostwo Ameryki Południowej U-17, po które sięgnął przed rokiem wraz z brazylijską młodzieżówką.

Sam piłkarz głośno deklaruje jednakże swój zamiar stania się jednym z najlepszych zawodników na świecie. Pomóc w tym mają właśnie występy w barwach Realu, dla którego zgodnie z wymogami FIFA może legalnie występować począwszy od 12vlipca bieżącego roku. Najdroższy letni transfer madrytczyków na swoją szansę w pierwszym zespole będzie jednak musiał nieco poczekać.

W momencie przeprowadzania transferu jeszcze za kadencji Zinedine Zidana mówiło się, iż Vinicius tuż po zaprezentowaniu w białym trykocie Realu uda się na roczne wypożyczenie do Flamengo, którego zawodnikiem był przez ostatnich kilka lat. Gdy jednak stery w stołecznym zespole przejął Julen Lopetegui, okazało się, że były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii ma wobec brazylijskiego młodziana zupełnie inne plany.

Według najnowszych doniesień Vinicius nadchodzący sezon spędzi jako zawodnik trzecioligowych rezerw tegorocznego zdobywcy Ligi Mistrzów, otrzymując natomiast szansę treningów z pierwszym zespołem. Rozwiązanie to zdaje się być zresztą satysfakcjonujące dla obydwu stron zważywszy na niewielkie szanse, jakie na chwilę obecną ma nastolatek w walce o miejsce w składzie z takimi postaciami, jak Karim Benzema czy Gareth Bale.



Jednym z największych rozczarowań, z jakim z pewnością spotkał się w Madrycie jest fakt, iż nie będzie mu dane podpatrywać na treningach Cristiano Ronaldo, który jakiś czas temu przeniósł się do Juventusu. Vinicius wielokrotnie stawiał Portugalczyka tuż obok Neymara jako swój piłkarski wzór, którego ścieżkami pragnie podążać w trakcie swej kariery zawodniczej. 

Brazylijczyk, podobnie jak swój portugalski idol, został w dzieciństwie ciężko doświadczony przez życie. Zawodnik wychowywał się bowiem w São Gonçalo, a więc jednej z dzielnic Rio de Janeiro cieszących się najgorszą sławą. Przemoc i przestępczość są w niej zjawiskami, z którymi jej mieszkańcy muszą mierzyć się każdego dnia, czego nie uniknął także bohater jednego z najgłośniejszych transferów tego lata, będący wielokrotnie świadkiem strzelanin w pobliskich fawelach. Moment, w którym wraz z rodziną przeprowadził się z São Gonçalo do zachodniej części miasta, wskazuje zresztą jako jedno z najbardziej pozytywnych wydarzeń w swoim życiu.
Po przeprowadzce do Europy Brazylijczyk wraz z rodziną prawdopodobnie już nigdy nie będzie musiał martwić się o bezpieczeństwo. Jego przypadek w wielu aspektach przypomina zresztą casus Robinho, który również zawitał do Madrytu jako wielka nadzieja brazylijskiego futbolu. Wychowanek Santosu, mimo iż w reprezentacji rozegrał sto spotkań, a później występował również w m.in. Manchesterze City oraz Milanie, nigdy nie zdołał jednak dołączyć do światowej czołówki piłkarzy, co wróżono mu jeszcze w czasach gry dla Santosu.

Vinicius musi więc zrobić wszystko, by nie popełnić tych samych błędów, jakie spotkały w przeszłości jego rodaka. W tym miejscu warto przytoczyć osobę Martina Ødegaarda, który również trafił do Realu z wielkimi nadziejami jako jeden z najbardziej utalentowanych piłkarzy swojego pokolenia, podczas gdy nigdy nie było mu dane zaistnieć w barwach „Królewskich”. Dzisiaj niegdysiejszy „talent stulecia” rodem z Norwegii ze zmiennym szczęściem występuje na boiskach holenderskiej Eredivisie. Szczególną przestrogą powinien być także niedawny debiut Viniciusa w trzecioligowych rezerwach, w którym Brazylijczyk spisał się dość kiepsko i na kilkanaście minut przed końcem spotkania został zdjęty z boiska. Dobitnie pokazało to, iż nie jest on jeszcze gotów na występy w pierwszym zespole, czego wiele osób domagało się ostatnimi czasy od Lopoteguiego.

Poza zawrotną kwotą, jaką Real zapłacił za usługi Brazylijczyka, kilka tygodni temu miał on szansę przejść do historii także z innego powodu. Tuż przed ogłoszeniem ostatecznej kadry na Mistrzostwa Świata, brazylijska opinia publiczna głośno domagała się od selekcjonera Tite, aby ten powołał mającego za sobą świetny sezon we Flamengo zawodnika. Kadra „Canarinhos” ma zresztą wielkie tradycje w zabieraniu na światowy czempionat obiecujących nastolatków, co najlepiej obrazują przykłady Pele z 1958 czy Ronaldo z 1994 roku. Każdy z nich w późniejszych turniejach wyrastał na największą gwiazdę zespołu, która poprowadziła brazylijską reprezentację do złotych medali.



Nasz bohater w ostateczności nie załapał się na samolot udający się do odległej Rosji, a Brazylijczycy wbrew oczekiwaniom pożegnali się z turniejem na etapie ćwierćfinału. Czy mając w odwodzie rewelacyjnego nastolatka stawiani w gronie faworytów pięciokrotni mistrzowie świata potrafiliby spisać się na rosyjskich boiskach lepiej?

Choć Real może nie wydawać się idealnym miejscem do rozwoju dla zawodnika świeżo przybyłego do Europy, jego pobyt w Madrycie może zdecydowanie wyjść mu w przyszłości na dobre. Na chwilę obecną najważniejszy pozostaje jednak fakt, aby w tak młodym wieku do głowy nie uderzyła mu woda sodowa. Wówczas nie powinien mieć większych trudności, aby w niedalekiej przyszłości wystąpić u boku uwielbianego przez siebie Neymara i poprowadzić reprezentację do wyczekiwanych sukcesów.


ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Vinícius José Paixão de Oliveira Júnior Brazylia Real Madryt CF Hiszpania
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT | POLITYKA PRYWATNOŚCI
© 2004-2018 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.