Piłka i klonowe liście. Kanada stawia na futbol

3 miesiące temu Piłka i klonowe liście. Kanada stawia na futbol

Piłka nożna z pewnością nie jest dyscypliną sportową szczególnie utożsamianą z narodem kanadyjskim.

Mieszkańcy tego północnoamerykańskiego kraju od wielu lat fascynują się bowiem przede wszystkim hokejem na lodzie, w którym to jego reprezentanci są prawdziwą światową potęgą. Wyrażenie „kanadyjski hokeista” stoi dziś zresztą na równi z takimi frazami jak „brazylijski piłkarz”, „nowozelandzki rugbista” czy „kenijski biegacz”.

Futbol z kolei od zawsze był w Kanadzie sportem drugiej, jeśli nie nawet trzeciej kategorii. Jej reprezentanci zaledwie raz uczestniczyli w Mistrzostwach Świata, kiedy to w 1986 roku udało im się wywalczyć awans w dużej mierze dzięki faktowi, iż Meksyk jako organizator turnieju był zwolniony z udziału w kwalifikacjach. Podopieczni Tony’ego Waitersa bez niespodzianek zakończyli swój udział w światowym czempionacie już na etapie fazy grupowej przegrywając kolejne mecze z Francją, Związkiem Radzieckim oraz Węgrami.

Także na tle kontynentalnych rywali Kanadyjczycy nie wyróżniają się spektakularnymi osiągnięciami pozostając od wielu lat w cieniu USA, Meksyku oraz Kostaryki. Największym jak dotąd sukcesem w historii popularnych „The Canucks” było zdobycie w 2000 roku Złotego Pucharu CONCACAF, w której to edycji dość nieoczekiwanie pokazali plecy faworyzowanym Meksykanom i Amerykanom, pokonując w finale gościnnie zaproszonych do turnieju Kolumbijczyków.

Owe sukcesy były jednak zasługą pojawienia się na początku stulecia niesamowicie utalentowanego pokolenia piłkarskiego, które przynajmniej przez pewien czas dawało radość kibicom piłkarstwa w Kanadzie. Wśród grupy tej wyróżnić można m.in. urodzonego w Poznaniu Tomasza Radzinskiego, który regularnie strzelał bramki w belgijskim Anderlechcie, a w późniejszym czasie występował także na boiskach Premier League w barwach Evertonu oraz Fulham. Paul Stalteri natomiast przez wiele lat z powodzeniem biegał po boiskach niemieckiej Bundesligi sięgając w 2004 roku po ligowe mistrzostwo z Werderem Brema.

Poza wspomnianym duetem na europejskich boiskach pojawiło się jeszcze kilku utalentowanych zawodników pokroju Juniora Hoiletta czy Juliana de Guzmana, jednak żaden z nich nigdy nie zdołał wybić się ponad przeciętność. Wielu zawodników z kanadyjskim paszportem status gwiazdy uzyskało z kolei w amerykańskiej Major League Soccer, która jednak przez długi czas przez obserwatorów ze Starego Kontynentu była traktowana po macoszemu. To m.in. z tego powodu nigdy nie było nam dane zobaczyć w Europie takich piłkarzy, jak m.in. Dwayne de Rosario czy Jonathan Osorio.

Wiele wskazuje jednak na to, iż kanadyjskie społeczeństwo coraz bardziej zaczyna kierować swe zainteresowanie w stronę futbolu. Najlepszym potwierdzeniem owej tezy może być niedawna konferencja FIFA, na której zgodnie z oczekiwaniami Kanada wraz ze Stanami Zjednoczonymi oraz Meksykiem została wybrana na gospodarza piłkarskich Mistrzostw Świata, które odbędą się w 2026 roku. Co prawda większość spotkań mundialu ma zostać rozegrana na terenie USA, jednakże Kanadyjczycy zamierzają odpowiednio przygotować się do pierwszego od czterdziestu lat udziału w turnieju i wyjść z twarzą z roli gospodarza zarówno na boisku, jak i poza nim.

Pierwszym przedsięwzięciem mającym na celu profesjonalizację piłki w Kanadzie ma stać się inauguracja zupełnie nowych rozgrywek ligowych, które mają zastąpić półamatorską Canadian Soccer League, będącą aktualnie jedyną ligą piłkarską w kraju. Pierwszy sezon nowej rywalizacji zaplanowany jest na 2019 roku, a udział w niej potwierdziło już siedem zespołów z takich ośrodków, jak m.in. Calgary, Edmonton czy Winnipeg. Póki co wątpliwe wydaje się natomiast, by w niedalekiej przyszłości do Canadian Premier League, jak nazywają się nowe rozgrywki, dołączyły zespoły występujące aktualnie w amerykańskim systemie ligowym, a więc Vancouver Whitecaps, Toronto FC, Montreal Impact oraz Ottawa Fury. Niemniej władze federacji liczą, iż CPL powtórzy sukces niedalekiej MLS oraz australijskiej A-League i w niedługim czasie zdoła stać się zarabiającym na siebie i przynoszącym inne sukcesy podmiotem.

Także wspomniana wyżej ekipa Toronto FC w pewnym momencie postanowiła podjąć się zadania popularyzacji „soccera” w Kanadzie. Kilka lat temu władze zespołu zapragnęły uczynić z ekipy z Ontario wiodącą markę w regionie, w czym miały pomóc transfery takich zawodników, jak Julio Cesar, Michael Bradley, Jermaine Defoe czy przede wszystkim Sebastian Giovinco. Po pewnym czasie projekt ten zdawał się zmierzać w zamierzonym kierunku, bowiem Toronto w rewelacyjnym stylu sięgnęło po mistrzostwo, zaś Giovinco wyrósł na jeden z symboli MLS. Po kwietniowej porażce z Tigres UANL w finale Ligi Mistrzów CONCACAF entuzjazm w zespole wyraźnie upadł, skutkiem czego pozostaje kiepska pozycja w ligowej tabeli. Niemniej niewykluczone, iż oparte w dużej mierze na kanadyjskich piłkarzach Toronto zbierze nowe siły i w niedalekiej przyszłości ponownie podejmie walkę o czołowe lokaty w stawce.

Najważniejszą kwestią związaną z odpowiednim przygotowaniem się do nadchodzących Mistrzostw Świata jest jednak stworzenie drużyny piłkarskiej, która nie skompromituje się na własnym podwórku. W Kanadzie wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, iż reprezentacja w aktualnym formacie niewiele byłaby w stanie odnieść na międzynarodowym podwórku, w związku z czym podjęto działania mające na celu sprawić, by Kanadyjczycy za osiem lat przystępowali do mundialu z podniesionymi czołami.

Na początku bieżącego roku zakończone zostały m.in. poszukiwania nowego selekcjonera. Wcześniejsze kadencje zagranicznych szkoleniowców pokroju Stephana Harta czy Benito Floro zakończyły się wielkim rozczarowaniem, dlatego tym razem postanowiono zaufać osobie znającej piłkarskie środowisko Kanady od podszewki.

Nowym opiekunem piłkarzy spod znaku klonowego liścia został 43-letni John Herdman. Pochodzący z Anglii szkoleniowiec od 2011 roku sprawował obowiązki selekcjonera kanadyjskiej reprezentacji piłkarskiej kobiet, którą wykreował w tym czasie na jedną z solidniejszych ekip światowej piłki w wydaniu żeńskim. Wśród sukcesów Herdmana można wymienić m.in. osiągnięcie ćwierćfinału na ostatnich Mistrzostwach Świata, jak również dwukrotnie sięgnięcie po brązowe medale na Igrzyskach Olimpijskich.

Herdman ma za zadanie przebudować reprezentację wraz z Mauro Biello, którego mianował swym asystentem. 46-latek jeszcze niedawno prowadził w MLS ekipę Montreal Impact, więc jego doświadczenie w pracy z młodszym kolegą może okazać się nieocenione. Najważniejsza kwestią pozostaje jednak fakt, iż projekt ten ma spore szanse powodzenia. Ostatnie miesiące pokazały bowiem, iż w Kanadzie pojawiło się kolejne piekielnie zdolne pokolenie, które pragnie nawiązać do sukcesów, jakie odnosili rodacy na przełomie wieków.

Zdecydowanie największe nadzieje pokładane są w osobie Alphonso Daviesa, który przez wielu obserwatorów jest dziś uznawany za jednego z najzdolniejszych młodych piłkarzy na całym świecie. Urodzony w Ghanie zawodnik nie skończył jeszcze osiemnastego roku życia, a już rozegrał dla Vancouver Whitecaps ponad 60 spotkań na poziomie MLS. Co więcej, 17-latek nie jest tam jedynie zbierającym doświadczenie juniorem, ale ważną postacią pierwszego zespołu, która w trwającym sezonie popisała się strzeleniem sześciu bramek oraz zanotowaniem ośmiu asyst. Nie powinien więc dziwić fakt, iż dorobek ten przykuł uwagę wielu światowych marek widzących u siebie utalentowanego Kanadyjczyka.


Wyścig o podpis Daviesa pod kontraktem już w lipcu wygrał Bayern Monachium, do którego młody zawodnik dołączy w styczniu przyszłego roku. Oczywiście wątpliwe wydaje się by z miejsca zdołał on wskoczyć do wyjściowego składu Bawarczyków, jednak wspólne treningi z takimi postaciami, jak Franck Ribery czy Arjen Robben, mogą sprawić, że już niebawem zastąpi on jednego z nich w drużynie z Allianz Areny.

Wielkie nadzieje upatrywane są także w rówieśniku Daviesa, Jonathanie Davidzie. Urodzony w 2000 roku zawodnik na początku bieżącego sezonu przebojem przedarł się z drużyny juniorskiej do pierwszego zespołu belgijskiego KAA Gent, dla którego w pierwszych pięciu meczach sezonu strzelił już cztery bramki. Niedługo później zadebiutował także w reprezentacji narodowej, strzelając w debiucie dwie bramki Brytyjskim Wyspom Dziewiczym. Wiele wskazuje więc na to, iż Kanada doczekała się pierwszego od czasów Radzińskiego snajpera z prawdziwego zdarzenia, który notabene także zaczyna swą przygodę z europejskim futbolem w lidze belgijskiej. Zważywszy na to, jak skauci czołowych lig penetrują owe rozgrywki możemy spodziewać się, iż David niebawem zamelduje się w jednej z nich.


Piłkarze, którzy w 2026 roku mają stanowić o sile kadry prowadzonej przez Herdmana piłkarskie szlify zbierają także w akademiach najsłynniejszych klubów świata. Przykładowo, w rezerwach Barcelony świetnie recenzje zbiera błyskotliwy skrzydłowy Ballou Tabla, natomiast w drużynie Juventusu do lat 23 pojawił się ostatnio 18-letni Alessandro Busti, któremu wróżona jest wielka bramkarska kariera. W pierwszej reprezentacji zdążył zadebiutować natomiast Liam Millar, będący jedną z najważniejszych postaci rezerw Livepoolu, prowadzonych do niedawna przez Stevena Gerrarda. Piłkarzem akademii Olympique Lyon, która wydała na świat m.in. Samuela Umtitiego i Alexandre'a Lacazette'a, terminuje z kolei Zachary Brault-Guillard.

Renoma, jaką coraz częściej zaczynają cieszyć się młodzi kanadyjscy piłkarze, najlepiej uwidoczniła się na przykładzie Cyle’a Larina, będącego od pewnego czasu zawodnikiem Beşiktaşu Stambuł. Wielokrotni mistrzowie Turcji po tym, jak za trzydzieści milionów euro sprzedali do Evertonu Cenka Tosuna nie wydali zarobionych pieniędzy na napastnika o uznanej w świecie marce, ściągając w zamian właśnie Larina, który wcześniej bił rekordy strzeleckie w MLS, grając dla Orlando City. Solidnie zbudowany napastnik szybko zaczął odpłacać się za zaufanie, jakim obdarzył go turecki klub strzelając cztery bramki w zaledwie czterech spotkaniach poprzedniego sezonu. W bieżących rozgrywkach o występy w wyjściowym składzie ekipy prowadzonej przez Şenola Güneşa powinien mieć jeszcze łatwiej, gdyż przed kilkoma dniami do ligi Zjednoczonych Emiratów Arabskich sprzedany został Alvaro Negredo.

Powyższa mieszanka ma sprawić więc, iż mundial organizowany na własnym boisku będzie dla Kanadyjczyków wielkim przeżyciem gwarantującym niezapomniane emocje. Wszystkie znaki na niebie wskazują także, iż kraj ten w końcu postanowił uczynić futbol jedną z wiodących dyscyplin na swoim terytorium, co może przynieść kiedyś profity podobne do tych, jakimi dziś cieszą się jego sąsiedzi z południa. Nie od dziś wiadomo wszakże, iż mieszańcy Kanady uwielbiają rywalizować z Amerykanami na każdym możliwym polu.


ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Alphonso Davies Jonathan David Ballou Jean-Yves Tabla Cyle Christopher Larin Zachary Brault-Guillard Liam Millar Alessandro Busti Kanada
Archiwalne
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT | POLITYKA PRYWATNOŚCI
© 2004-2018 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.