Przyszłość patrzy! Stokowiec ma patent na młodzież

2 lata temu Przyszłość patrzy! Stokowiec ma patent na młodzież
fot. Aleksandra Sieczka

Pierwsze koty za płoty. Duet Kubicki-Jagiełło to niezły pomysł na odświeżenie środka boiska, ale bez należytego wsparcia nie warto oczekiwać pełni umiejętności.

Incepcja idei

Upór i zaangażowanie młodych zawodników wygląda imponująco na tle weteranów, którzy swoje już zagrali. Jasne, żadna z tego reguła. Trzeba jednak przyznać, że mecz Zagłębia z Arką odsłonił wiele niedociągnięć, nad którymi będą musieli popracować trenerzy obu drużyn. Przede wszystkim jednak Miedziowi muszą złapać rytm meczowy i dotrzeć mechanizmy, które nieco straciły na swojej płynności. Chociaż może nieco to zbyt lekkie określenie – większość fragmentów spotkania charakteryzowało jedno słowo. Chaos.

Po kilku minutach można było odnieść wrażenie, że Stokowiec porwał się z motyką na słońce. W środku pola nie było nikogo, kto byłby w stanie przytrzymać piłkę, realnie ocenić szanse na udane zawiązanie ataku i naprowadzić drużynę na odpowiedni kurs. Winy nie powinno się umieszczać po stronie młodych zawodników, a obarczyć nią zadania całej drużyny.

Jagiełło i Kubicki współpracowali ze sobą całkiem nieźle, jeśli chodzi o wzajemną wymienność zadań. Wymuszało to jednak ciężką pracę na całej szerokości boiska i w kilku strefach. Kubicki operował głównie w strefie obronnej. Był odpowiedzialny za wprowadzenie futbolówki do gry, przeniesienie ciężaru na przeciwległą flankę, wejście nieco głębiej, uruchomienie wysoko i szeroko rozstawionych boków obrony. Standardowe zadania, bowiem akurat on nie jest nowicjuszem w składzie. Przy okazji był niesamowicie aktywny, większość podań musiała przejść właśnie przez niego. Początkowo brakowało mu wyczucia – dwukrotnie w ciągu pierwszych 25 minut kierował na skrzydło długie piłki (raz jedno, raz drugie), ale Filip Jagiełło nie doczekał się podania. Warto zaznaczyć, że pomocnik nie był pod żadną presją, po prostu źle wymierzył. Nieco lepiej wyglądały prostopadłe (raz świetnie zagrał do Starzyńskiego), kilkakrotnie udało mu się przeciąć szyki Arki i nieco przyspieszyć. Inna sprawa, że przeciwnik mu nie odpuszczał, a znowuż rzadko kiedy miał komu oddać piłkę.  Nie można mu odmówić ogromnego zaangażowania, uporu (dręczył przeciwnika). Jako jeden z nielicznych piłkarzy dość szybko złapał rytm i go utrzymał. Po zejściu z boiska Jagiełły wielokrotnie podłączał się do ataku i szarżował w pole karne rywala. Błędów nie popełnił, rozegrał solidne zawody, znacznie wyszedł przed szereg. Co prawda poprzeczka nie wisiała wysoko, ale nastawienie i przygotowanie motoryczne bardzo dobrze świadczą o tym młodym zawodniku, który nieustannie się rozwija. 

Być może wyglądałoby to zupełnie inaczej, gdyby istniało większe wsparcie ze strony chociażby Starzyńskiego. Ani Kubicki, ani Jagiełło nie mogli się rozdwoić, a przy okazji wielokrotnie wytwarzała się ogromna wyrwa/nie było komu zagrać futbolówki.

Obaj zmieniali się albo w pionie, albo w poziomie i akurat o ich współpracy nie można powiedzieć wiele złego. Problemy zaczynały się później.

Nie brakowało im biernego podejścia do gry, po podaniu natychmiast wysuwali się znacznie wyżej i czekali na piłkę zwrotną. Rzadko kiedy było warto. Od 45. do 70. minuty Jagiełło wymienił 5 podań, a bezpośrednio po nich nastąpiły:

46’ – strata,

48’ – 2 celne (obrońca + Polacek),

54’ – Todorovski, strzał Janoszki -> karny,

62’ – rożny,

69’ 3 podania (również rozegranie do tyłu).

Wytłumaczeń takiej sytuacji jest naprawdę wiele. 19-latek wyszedł na drugą połowę znacznie mniej zmotywowany, otrzymywał bardzo mało piłek chociaż cały czas pokazywał się do gry i naciskał przeciwnika, wręcz przyklejał się do jego pleców. Dobrze dla Miedziowych, że trochę bardziej widoczny stał się Janoszka. Arka przejęła inicjatywę, a w Zagłębiu brakowało kogoś doświadczonego, kto nie będzie człapał i weźmie na swoje barki kwestie rozegrania. Z przodu balansował bierny Nespor. Nad tą kwestią może warto pochylić się nieco bardziej, bo chociaż Czech zmienił kontuzjowanego Buksę już w 39. minucie, to w pierwszej połowie nie było to aż tak widoczne. Młodziutki napastnik schodził niżej po piłki, przez co odległości były znacznie mniejsze, można było kogoś wypuścić – czeski, w większości oczekiwał na futbolówki w polu karnym. Zmienił się styl, pojawiły się jeszcze większe zaburzenia.

Frustrujące straty

Nieprzygotowanie do pełnych 90 minut wymieszało się z ogromną demotywacją. Kubicki zupełnie inaczej reaguje na wydarzenia meczowe – jest bardziej stonowany, dojrzały nawet, gdy ma gorszy dzień i nie wszystko wychodzi mu tak, jak powinno. W gruncie rzeczy zachowuje stałą formę przez całe spotkania z niewielkimi odchyleniami. Jagiełło zdaje się mieć nieco trudniejszy temperament, co oczywiście nie oznacza, że gorszy. 19-latek wie, kiedy wyjść, cofnąć się, przyspieszyć. Niesamowicie dobrze czuje grę, ale w pierwszej połowie nie za bardzo miał z kim współpracować (ewentualnie ze swoim prawie-rówieśnikiem, bo akurat wymienność między nimi wyglądała całkiem solidnie).

6. minuta. Wygląda to dość niemrawo, mocno chaotycznie, ale 19-latek mocno daje o sobie znać. To właśnie on uruchamia Starzyńskiego, dzięki czemu pomocnik może oddać całkiem niezły strzał. Podobnie było w 28. minucie, gdy Jagiełło tylko musnął futbolówkę w kierunku Janoszki. Mała powierzchnia, szybkie tempo – jemu w to graj.

Okazało się jednak, że w ten sposób można się szybko przemotywować.

Taki obrazek pojawiał się niesamowicie często. Pomocnik odgrywał szybko i… albo nie doczekał się podania zwrotnego jak w powyższej sytuacji (a wrzucił wyższy bieg, można było to wykorzystać), albo kolega z drużyny zaraz stracił futbolówkę. Bardzo często było tak ze Starzyńskim, np. w 42. minucie mogli poklepać na jeden kontakt, ale lubiński „Figo” zwlekał o tę milisekundę za długo.

Bardzo chętnie do ofensywy schodził także Kubicki, ale jego rola była znacznie mniej inwazyjna. W większości przypadków ściągał na siebie przeciwnika, chociaż w pierwszej połowie miał przynajmniej 4 dobre podania na ok. 25. metrze. On także schodził na flankę, by pomóc rozegrać w trójkącie (rzadko kiedy udawało się wymienić więcej niż 2 podania).

Z jednej strony trudno w sposób miarodajny traktować pierwszy mecz po 2 miesiącach bez regularnej gry w lidze, ale z drugiej od samego początku warto monitorować wszelkie zmiany, jakie zachodzą w drużynie. Problemem nie były same kwestie techniczne, a porażająca nuda, jaka biła od poczynań podopiecznych Stokowca. Choćby stałe fragmenty gry, które Starzyński za każdym razem wykonywał tak samo – powtarzalność przeplatała się z nieskutecznością. Równie dobrze raz można było zaryzykować wariant z wycofaniem, bo zawsze na przedpolu oczekiwali Kubicki i Jagiełło. Tutaj kwestia może też być nieco bardziej złożona, bowiem 25-latek potrzebuje odbudować swoją pewność siebie, żeby ponownie czarować swoją grą jak jeszcze kilka miesięcy temu. Niemniej jednak szkoleniowiec dobrze kombinuje z odświeżeniem swojego środka pola. Pozostaje pytanie, czy to zatrybi już w tym momencie, czy Jagiełło (bo to głównie o niego chodzi) jeszcze potrzebuje bardziej doświadczonego partnera, żeby móc spokojnie porywać się na akty samowoli i tracić energię na szarżę w różnych strefach boiska? Na odpowiedź trzeba będzie poczekać kilka kolejek: do czasu aż całe Zagłębie złapie odpowiedni rytm meczowy.

 



ŹRÓDŁO
transfery.info
TAGI: Ekstraklasa Zagłębie Lubin Filip Jagiełło Jarosław Kubicki Polska
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT | POLITYKA PRYWATNOŚCI
© 2004-2018 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.