Bartosz Grzelak zaimponował tym piłkarzom w byłym klubie. „Niejeden by się schował”

2026-07-12 10:37:54; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Bartosz Grzelak zaimponował tym piłkarzom w byłym klubie. „Niejeden by się schował” Fot. IMAGO / Bildbyran
Mateusz Michałek
Mateusz Michałek Źródło: Transfery.info

Od kwietnia Bartosz Grzelak jest trenerem Cracovii. Damian Rasak reprezentuje z kolei obecnie barwy GKS-u Katowice. Jakiś czas temu panowie współpracowali ze sobą w Újpeście, a piłkarz w rozmowie z Transfery.info opowiedział o pewnej sytuacji ze szkoleniowcem i kibicami węgierskiego klubu.

Damian Rasak zdecydował się na przenosiny z Górnika Zabrze do Újpestu na początku 2025 roku. Trenerem węgierskiego zespołu był wtedy Bartosz Grzelak. Kilka miesięcy później szkoleniowiec pożegnał się jednak z klubem. Zrobił to, mając na koncie 11 zwycięstw, 12 remisów oraz 11 porażek.

Újpest zajął ówcześnie siódme miejsce w tabeli swojej ekstraklasy, który to wynik powtórzył w nowych rozgrywkach już za sterami kolejnych szkoleniowców. Z uwagi na duże oczekiwania po wejściu do klubu paliwowego giganta MOL to rezultaty poniżej wcześniejszych planów.

Na łamach Transfery.info opowiedział o tym Damian Rasak. Między innymi przywołał on pewną sytuację jeszcze za czasów w zespole Grzelaka.

- Oceniano to jako dużą porażkę. Prezes niejednokrotnie przychodził, rozmawiał z nami na temat wyników, pytał, co się dzieje, czy coś jest nie tak i czy w czymś może pomóc. Jeśli chodzi o to, jak MOL zaopiekował się zespołem, klubem, stało to na najwyższym poziomie. Finanse bardzo się zgadzały i również ludzie, z tego, co ich poznałem, byli tam bardzo ambitni. Coś nie zagrało. Czasami tak jest w piłce, że jak coś nie styka, pojawiają się gorsze wyniki, duża frustracja i tak dalej. To nie idzie ze sobą w parze i tam tak było - przyznał obecny gracz GKS-u Katowice

Wspomniałeś o rozmowach z prezesem. Wparowywał do waszej szatni i przypominało to przeróżne ligowe historie z naszego podwórka sprzed lat, czy jednak wyglądało to inaczej?

Wparować do nas raz czy dwa to chcieli kibice z chęcią postawienia co niektórych do pionu. Natomiast prezes, gdy przychodził, zdecydowanie próbował dojść do nas słowem niż krzykiem czy groźbami. To człowiek z klasą. Widać było zresztą, że bardzo zależało mu na sukcesie Újpestu. Pewnie nadal zależy, bo cały czas tam jest. Ostatnio znowu doszło do kilku transferów. Jakby nie patrzeć, do czerwca przyszłego roku pozostaje ich zawodnikiem. Także oczywiście obserwuję i jestem ciekaw, jak to dalej pójdzie.

Z tymi kibicami było groźnie czy sytuacja raczej pod kontrolą?

Niby pod kontrolą - oczywiście była ochrona i ich uspokajała, lecz gdyby chcieli w nas wparować, czy wparować w trenera Grzelaka, który wtedy do nich wyszedł i pokazał to, jak trener powinien się stawiać za zespołem... Niejeden by się schował i pewnie nic nie powiedział, a trener Bartek poszedł tam i wykazał się ogromną odwagą. Dostał milion obelg w swoją stronę, natomiast mi to wtedy zaimponowało. Pewnie gdyby chcieli, mogliby nas rozbić. Wiadomo, jak to bywa z kibicami, którzy mają przewagę liczebną, ale wydaje mi się, że nie o to chodzi. Skończyło się na intensywnych obelgach i groźbach typu, że jak zaraz nie wygramy jakiegoś meczu, to skończy się to... Wiemy, jak te miłe pogawędki z kibicami wyglądają.

Cała rozmowa z Damianem Rasakiem TUTAJ.