Cierpliwość popłaca. Wieczysta Kraków i Zagłębie Lubin strzelały dopiero w końcówce [WIDEO]

2026-09-07 20:08:18; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Cierpliwość popłaca. Wieczysta Kraków i Zagłębie Lubin strzelały dopiero w końcówce [WIDEO] Fot. Canal+ Sport 3
Kajetan Dudzik
Kajetan Dudzik Źródło: Transfery.info

Bardzo długo musieli czekać kibice na gole w Krakowie. W poniedziałkowym starciu Wieczystej z Zagłębiem Lubin pachniało bezbramkowym remisem, ale piłkarze w końcówce wynagrodzili im cierpliwość. Ostatecznie drużyny i tak podzieliły się punktami, lecz przynajmniej zdobyły po golu.

Konfrontacja dwóch ekip, które w środku minionego tygodnia pożegnały się z Pucharem Polski, od początku zapowiadała się na wyrównane zawody. W końcu oba zespoły musiały zadbać o wynik, który pomógłby w zmazaniu plamy.

Željko Kopić i Leszek Ojrzyński postawili więc na pełen pragmatyzm. Zarówno beniaminek Ekstraklasy, jak i „Miedziowi” spędzili większość pierwszej odsłony gry na wzajemnym badaniu swoich słabych i mocnych stron.

Dopiero po zmianie stron obraz spotkania uległ nieznacznej zmianie. Im więcej czasu mijało, tym mniej sił mieli zawodnicy. Dzięki temu znudzeni kibice otrzymali większą dawkę emocji.

Bardzo blisko objęcia prowadzenia byli goście, którzy w 72. minucie dobrze wykonali wrzut z autu. Zła interwencja bramkarza sprawiła, że Kamil Pestka musiał wybijać piłkę z linii.

Najistotniejsze wydarzenia miały miejsce jeszcze później. Gościom na 180 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry udało się bowiem przełamać strzelecką niemoc.

Michał Nalepa, który niespodziewanie znalazł się na skrzydle, zdążył posłać wysokie dośrodkowanie pod bramkę Wieczystej. Atletyzmem popisał się Aleks Ławniczak, który przeskoczył wszystkich i wpakował piłkę do siatki.

Radość piłkarzy Ojrzyńskiego nie trwała jednak długo. Gospodarze odpowiedzieli rzutem na taśmę, już w doliczonym czasie. Karol Fila pozazdrościł Nalepie i sam wykonał dokładną centrę. Adresatem okazał się Duje Dujmović. Chorwat niczym rasowy snajper uprzedził obrońców rywali i po wślizgu świętował ładne trafienie.

Wynik 1:1 nie zadowala żadnej ze stron, ale obie nie uznają go też raczej za tragedię. Więcej powodów do żalu ma Wieczysta, która wciąż jest w strefie spadkowej Ekstraklasy.