Drugi Polak czeka na debiut w AS Romie. Kim jest Radosław Żelezny?

2026-02-09 22:27:16; Aktualizacja: 3 tygodnie temu
Drugi Polak czeka na debiut w AS Romie. Kim jest Radosław Żelezny? Fot. IMAGO / Goal Sports Images
Jakub Barszcz
Jakub Barszcz Źródło: Transfery.info

Oprócz Jana Ziółkowskiego w szeregach AS Romy można znaleźć także drugiego Polaka, którym jest Radosław Żelezny. W przeciwieństwie do swojego rodaka 19-latek nie miał jeszcze okazji zadebiutować w pierwszej drużynie Rzymian i na razie rozwija się w zespole do lat 20. Kim właściwie jest utalentowany bramkarz?

Jednym z najgłośniejszych transferów letniego okna transferowego w 2025 roku były przenosiny Jana Ziółkowskiego z Legii Warszawa do AS Romy. Uchodzący za jednego z najbardziej obiecujących polskich obrońców piłkarz opuścił ojczyznę na rzecz Italii pod koniec sierpnia, kiedy to „Giallorossi” pozyskali go za około 6,6 miliona euro.

Niemniej mało kto zauważył, że zanim do Rzymu trafił Ziółkowski, to szeregi Rzymian zostały wzmocnione o innego Polaka, którym jest Radosław Żelezny.

Młody bramkarz na Stadio Olimpico trafił w drugiej połowie lipca z akademii Juventusu. W Turynie spędził trzy lata i w tym czasie uzbierał łącznie 47 występów w zespołach młodzieżowych „Starej Damy”. Swoich sił postanowił jednak spróbować w stolicy, gdzie zaoferowano mu czteroletnią umowę.

Pochodzący z Wrocławia zawodnik praktycznie od razu mógł liczyć na miejsce między słupkami w drużynie do lat 20, na co dzień rywalizującej na poziomie Primavery. Swojej pewnej pozycji jednak nie utrzymał, a na boisku pojawia się „w kratkę”. W bieżącym sezonie rozegrał dziewięć spotkań, podczas których trzykrotnie udało mu się zachować czyste konto.

Mimo drzemiącego w nim potencjału szanse na jego debiut w ekipie dowodzonej przez Giana Piero Gasperiniego, przynajmniej na ten moment, są nikłe.

Zdecydowanym numerem jeden w hierarchii bramkarskiej AS Romy jest Mile Svilar, a następny w kolejce do gry jest doświadczony Pierluigi Gollini. Zdaje się więc, że na swoją szansę Żelezny będzie musiał jeszcze poczekać.