Duże rozczarowanie już na początku przygody Roberta Lewandowskiego w USA. „Bardzo słabo. Szok”

2026-07-15 11:47:44; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Duże rozczarowanie już na początku przygody Roberta Lewandowskiego w USA. „Bardzo słabo. Szok” Fot. IMAGO / Anadolu Agency
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Transfery.info

Wielka prezentacja Roberta Lewandowskiego w Chicago Fire okazała się... niezwykle skromna. Klub zorganizował zwyczajną konferencję prasową, na której nie pojawiły się tłumy, a następnie odbył się normalny trening. Polscy dziennikarze są negatywnie zaskoczeni.

Tym razem z dużej chmury nie spadł mały deszcz. To była ledwie mżawka, którą trudno było nawet poczuć na skórze. Robert Lewandowski został zaprezentowany w Chicago Fire, ale rozmach wspomnianego wydarzenia pozostawił wśród wielu spory niedosyt.

W szeregi „Strażaków” wstąpił już oficjalnie dziesięciokrotny mistrz Niemiec, autor 120 bramek w barwach FC Barcelony, jeden z najlepszych napastników ostatnich lat. 

Lewandowski 14 lipca pojawił się więc na konferencji prasowej, a następnie, jak gdyby nigdy nic, wziął udział w treningu. Żadnej prezentacji na stadionie, żadnych specjalnych gości. Tylko garstka dziennikarzy. Sama godzina, tuż przed półfinałem Mistrzostw Świata, wydawała się niefortunna. 

Zaprezentowane w Chicago obrazki wywołały ogromny niedosyt - w szczególności wśród polskich wysłanników medialnych.

- Ogłoszenie transferu Roberta Lewandowskiego to zupełnie zmarnowany potencjał. To, ile jest polskich wątków w samym Chicago... Można było zrobić klip z postaciami z miasta, z innymi sportowcami - takie coś robią inne kluby MLS. Można zrobić super materiał bez wizerunku zawodnika. I Chicago tego nie zrobiło. A Lewandowski to największy transfer w historii klubu. Bardzo słabo to opakowali - oceniła na kanale Meczyki.pl Katarzyna Przepiórka, ekspertka od Major League Soccer.

Jakub Białek przekazał natomiast, że w dniu prezentacji „Lewego” nie dało się nawet zakupić koszulek z jego nazwiskiem. Nie, nie dlatego, że wszystkie się wyprzedały.

„Godzina 16:30, tak wygląda sklep (?) Chicago Fire w dniu prezentacji Roberta Lewandowskiego. Spóźniłem się, ale pracownicy składający ten kramik mówią, że nie mają koszulek Lewandowskiego. Jest otwarte jeszcze jedno stoisko na obrzeżach Chicago. Dzwonię. - Koszulki Lewandowskiego? Nie mamy. Fire zupełnie niegotowe. Szok” - czytamy. 

„Polscy dziennikarze i chyba nikt więcej. Mam wrażenie, że świata kompletnie nie obchodzą przenosiny Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire. Zero większych emocji, aury, »opakowania« transferu przez Amerykanów. Lewy postawił na pewne rozwiązanie, nie chciał czekać. Polska raczej w MLS się nie zakocha”;

„Tymczasem na Twitterze Chicago Fire nie ma żadnego zdjęcia z konferencji Lewandowskiego Przecież tu powinien być pełny stadion, wielkie show i koncert 50 Cent ft. Zenek Martyniuk i zespół Jarzębina, jak na USA przystało. A jest konferencja jak każda inna i wracamy na trening”;

„Wisła Płock lepiej opakowała przedłużenie kontraktu Piotra Tomasika niż Chicago Fire przyjście Roberta Lewandowskiego. Niesamowicie zmarnowany potencjał”;