Gonçalo Feio w akcji: Jak to boisko przygotowałeś, skur*ysynu?!

2026-03-09 14:44:33; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Gonçalo Feio w akcji: Jak to boisko przygotowałeś, skur*ysynu?! Fot. Igor Jakubowski/Arena Akcji
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Weszlo.com

Gonçalo Feio zamierza po niedzielnych zdarzeniach opuścić Radomiaka Radom. Wedle pierwszych doniesień Portugalczyka miał uderzyć Dariusz Wójcik. Polityk przedstawił swoją wersję. „Odruchowo zasłoniłem się ręką” - tłumaczył radny w rozmowie z Weszlo.com.

W poniedziałkowy poranek było, co czytać do kawy. Masę emocji zagwarantował, niezawodny pod tym względem Gonçalo Feio. 

Portugalczyk wskutek niedzielnych wydarzeń chce zrezygnować z dalszej pracy na stanowisku szkoleniowca Radomiaka Radom. Wedle pierwszych relacji po krótkiej sprzeczce uderzył go Dariusz Wójcik, lokalny radny.

Początkowo nie było wiadome, czy 36-latek odniósł poważniejsze obrażenia. Na miejscu zjawiła się policja, a on sam po czasie pojechał do szpitala.

Ze swojej strony całe zdarzenia przedstawił rzekomy agresor, Dariusz Wójcik.

- Kto nie pracował z trenerem Feio, to nie wie, jak praca z nim może być traumatycznym przeżyciem. Obelgi są na porządku dziennym. No i ja przeżywałem traumę w związku z tą pracą, ponieważ on mnie obciążał, że ja odpowiadam za boisko w klubie, co nie jest prawdą, gdyż obiekt jest Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Różne awantury mi robił: o jacuzzi, płytę treningową na Narutowicza, teraz o tę główną, ona rzeczywiście jest w fatalnej kondycji, ale po pierwsze trudno mi za to wziąć odpowiedzialność, po drugie niestety na warunki atmosferyczne nie ma się wpływu. W każdym razie - wychodzę z loży i trener do mnie mówi: - Jak to boisko przygotowałeś, skur*ysynu? - tłumaczył polityk w rozmowie z Weszlo.com.

- W nerwach się schowałem, byłem zszokowany. Wróciłem do loży. Później jak czekałem na swoje dziecko na korytarzu, myślałem, że trener jest u siebie w pokoju i że już nie będę miał okazji go spotkać. A on skądś szedł. Ja do niego krzyknąłem, że nie życzę sobie, żeby mnie nazywał skur*ysynem, bo moja mama nie była taką panią. I on zaczął się zbliżać, coś mi tłumaczyć. Zbliżył się tak blisko, że myślałem, że chce mnie uderzyć głową. Odruchowo zasłoniłem się ręką, ale niestety byliśmy bardzo blisko siebie i lekko musnąłem trenera Feio w policzek. Wiem, że to się nie powinno zdarzyć, ale to była prowokacja i moje zachowanie odbieram jako reakcję obronną na to, co zrobił pan trener - dodał.

- Trener składa sprawę do sądu, ja też to zrobię - zakończył.

Cała rozmowa jest dostępna TUTAJ.