Górnik Zabrze znowu musi odrabiać straty. Porażka na Węgrzech [WIDEO]

2026-08-05 22:07:42; Aktualizacja: 3 dni temu
Górnik Zabrze znowu musi odrabiać straty. Porażka na Węgrzech [WIDEO] Fot. Michal Chwieduk/Arena Akcji
Piotr Różalski
Piotr Różalski Źródło: Transfery.info

Górnik Zabrze nie zdołał wywieźć korzystnego wyniku z Budapesztu. Wicemistrzowie Polski przegrali z Ferencvárosem 0-1 w pierwszym spotkaniu dwumeczu III rundy eliminacyjnej Ligi Europy.

Od pierwszego gwizdka większą inicjatywę przejęli gospodarze, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i już w początkowych minutach kilkukrotnie zagrozili bramce Philippa Schulze. Najbliżej objęcia prowadzenia byli po uderzeniu Dele, który trafił w poprzeczkę, choć chwilę później sędzia odgwizdał faul na bramkarzu Zabrzan.

Zespół Michala Gašparíka potrzebował kilkunastu minut, by odnaleźć odpowiedni rytm. Z biegiem czasu Górnik coraz śmielej przenosił grę na połowę rywali, stwarzając sobie kilka dogodnych okazji. Blisko szczęścia byli między innymi Yvan Ikia Dimi, Kacper Urbański oraz Erik Prekop, jednak zabrakło skuteczności. W efekcie pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Obie drużyny miały problemy z dokładnością, ale jako pierwsi konkretnie zagrozili goście. Taofeek Ismaheel dwukrotnie sprawdził czujność Dénesa Dibusza - najpierw po rykoszecie, zmuszając go do efektownej interwencji, a chwilę później minimalnie pudłując po indywidualnej akcji.

Decydujący moment nastąpił w 65. minucie. Górnik pozostawił zbyt dużo miejsca Mariusowi Corbu. Ofensywny pomocnik zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego. Piłka wpadła do siatki obok bezradnego Schulze i zapewniła Ferencvárosowi prowadzenie.

Goście próbowali jeszcze odpowiedzieć. Trener Gašparík posłał na murawę między innymi Maksyma Chłania i Sondre Lisetha, jednak mimo kilku dośrodkowań oraz prób sforsowania defensywy gospodarzy nie udało się doprowadzić do wyrównania, ani nawet odnotować celnego strzału przy dziesięciu próbach - choć w końcówce dwie doskonałe okazje miał po wejściu z ławki Peter Federico.

Przed rewanżem za tydzień na Śląsku Zabrzanie ponownie znajdują się w niekorzystnej sytuacji - tak jak w II rundzie kwalifikacyjnej do Ligi Mistrzów z Fenerbahçe, gdzie zespół uległ takim samym stosunkiem. Kwestia awansu pozostaje więc sprawą otwartą.