Harry Kane: Jest mi strasznie przykro
2026-07-15 23:55:39; Aktualizacja: 3 tygodnie temu
Reprezentacja Anglii nie sprostała zadaniu i nie dowiozła prowadzenia w półfinałowym starciu z Argentyną. Porażkę swojego zespołu po końcowym gwizdku skomentował kapitan Harry Kane.
Na pierwsze trafienie w półfinałowym spotkaniu z udziałem Anglii oraz Argentyny musieliśmy poczekać do drugiej połowy, kiedy to wynik rozgrywanego w Atlancie pojedynku otworzył Anthony Gordon.
Pozyskany przez FC Barcelonę z Newcastle United zawodnik w 55. minucie gry wykorzystał dośrodkowanie od Morgana Rogersa i wprawił swoich kibiców w ogromną euforię.
Jego bramka nie okazała się jednak wystarczająca do tego, by zapewnić Anglii miejsce w wielkim finale Mistrzostw Świata. Końcówka należała bowiem do Argentyny, która po golach strzelonych przez Enzo Fernándeza oraz Lautaro Martíneza odwróciła wynik meczu i zameldowała się na ostatnim etapie turnieju, gdzie czeka na nią Hiszpania. Po raz kolejny formą zachwycił 39-letni Lionel Messi, a więc autor dwóch asyst.Popularne
Po ostatnim gwizdku sędziego wielkiego rozczarowania związanego z przegraną nie ukrywał Harry Kane. Kapitan angielskiej kadry uważa, że jego drużyna po wyjściu na prowadzenie niepotrzebnie próbowała bronić korzystnego wyniku.
- Jest mi strasznie przykro z powodu chłopaków, z powodu całego zespołu, sztabu i kibiców. Przez zdecydowaną większość meczu graliśmy dobrze. Kiedy objęliśmy prowadzenie 1:0, wydawało się, że zaczęliśmy próbować jedynie je utrzymać, a na tym poziomie to po prostu nie wystarcza. Jestem ogromnie rozczarowany, bo tak ciężko pracowaliśmy, żeby znaleźć się w tym miejscu, a chłopaki zostawili na boisku wszystko. Przebiegli każdy możliwy metr, wylali krew, pot i łzy - skomentował Kane.
- Po zdobyciu bramki, niezależnie od tego, czy wynikało to z tego, że oni przesunęli do przodu więcej zawodników, czy z tego, że nie potrafiliśmy już odpowiadać im w pojedynkach jeden na jednego, kolejne ataki nadciągały jeden po drugim. Chłopaki blokowali strzały i robili wszystko, co mogli, ale ostatecznie to nie wystarczyło - dodał.
Podopieczni Thomasa Tuchela nie jadą jeszcze do domu. Przed nimi pojedynek o trzecie miejsce, w którym zmierzą się z Francją.

















![Letni nabytek Legii Warszawa zagra w rezerwach [OFICJALNIE]](img/photos/114526/90x60/legia-warszawa.jpg)







![Letni nabytek Legii Warszawa zagra w rezerwach [OFICJALNIE]](img/photos/114526/170x113/legia-warszawa.jpg)






