Legia Warszawa czekała na niego 194 dni. Powrót ważnego gracza

2026-03-13 22:48:59; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Legia Warszawa czekała na niego 194 dni. Powrót ważnego gracza Fot. Mikolaj Barbanell / Arena Akcji
Kajetan Dudzik
Kajetan Dudzik Źródło: Transfery.info

Piątkowy mecz Radomiaka Radom z Legią Warszawa nie zapisał się w historii ze względu na wielkie boiskowe emocje. Był to jednak ważny moment dla Jaena-Pierre'a Nsame. Napastnik „Wojskowych” wrócił do akcji po kilku miesiącach przerwy, gdy w 65. minucie Marek Papszun zdecydował się wpuścić go na murawę.

Kameruńczyk na początku trwającego sezonu grał jak natchniony. W pierwszych 12 występach zdobył sześć bramek i raz dograł piłkę lepiej ustawionemu koledze. Później jednak musiał pauzować ze względu na zerwanie ścięgna Achillesa, którego doznał 31 sierpnia w starciu z Cracovią.

Nie wiadomo, jak potoczyłaby się ta kampania Legii, gdyby Nsame był zdrowy. Pod jego nieobecność drużyna wpadła w ogromny kryzys, który skończył się odpadnięciem z Pucharu Polski i Ligi Konferencji oraz pobytem w strefie spadkowej Ekstraklasy.

Snajper zrobił jednak wszystko, by jak najszybciej odzyskać sprawność. Chociaż ma na karku już 32 lata, pracował w pocie czoła. Treningi rozpoczął jeszcze zimą, a w dwóch ostatnich meczach znalazł się już na ławce rezerwowych.

Oczekiwanie na ponowny występ dobiegło końca w piątek 13 marca po 194 dniach. Marek Papszun zdecydował się posłać Kameruńczyka w bój w 65. minucie potyczki z Radomiakiem, zmieniając Miletę Rajovicia, który po raz kolejny nie zachwycił.

Nsame nie miał wielu okazji do pokazania klasy, bo w drugiej połowie meczu „Wojskowi” raczej skupiali się na obronie wyniku (1:1) niż atakowaniu bramki rywali. Stanął jednak przed szansą na zdobycie zwycięskiej bramki, ale jego strzał z pola karnego nie znalazł drogi do siatki.

Niewykluczone, że już niedługo Kameruńczyk ponownie zagości w wyjściowej jedenastce. To właśnie ofensywa jest w ostatnim czasie największą bolączką Legii, która nie potrafi znaleźć recepty na ten problem. Być może rozwiązanie właśnie się znalazło.