Lukas Lerager broni Osmana Bukariego. „Dajmy mu trochę czasu”

2026-04-08 09:56:12; Aktualizacja: 2 tygodnie temu
Lukas Lerager broni Osmana Bukariego. „Dajmy mu trochę czasu” Fot. Martyna Kowalska / Widzew Łódź
Jan Chromik
Jan Chromik Źródło: Piłka Nożna

Ogromnym rozczarowaniem na razie jest Osman Bukari, za którego zimą Widzew Łódź wyłożył aż pięć i pół miliona euro. W rozmowie z „Piłką Nożną” w obronie skrzydłowego stanął inny nowy nabytek RTS-u, Lukas Lerager.

Na letnie i zimowe wzmocnienia Widzew Łódź przeznaczył blisko 23 miliony euro, a znaczna część tej kwoty, bo aż pięć i pół miliona, została przeznaczona na sprowadzenie z Austin FC Osmana Bukariego. RTS ustanowił tym samym transferowy rekord w historii Ekstraklasy.

Od samego początku wiele osób, patrząc na CV Ghańczyka, miało obiekcje, czy jest on wart aż tak dużych pieniędzy, jednak chyba nikt nie spodziewał się, że jego początki w Widzewie będą aż tak nieudane - w pięciu występach nie przyczynił się bezpośrednio do zdobycia żadnej bramki i ogólnie spisywał się rozczarowująco. Po przejęciu zespołu przez Aleksandara Vukovicia jeszcze ani razu nie oglądaliśmy go na murawie i chyba prędko się to nie zmieni, bo aktualnie przebywa on w Nigerii, by uzyskać tam pozwolenie na pracę w Polsce.

27-latek jest bardzo krytykowany i w jego obronie w rozmowie z „Piłką Nożną” postanowił stanąć inny zimowy nabytek RTS-u, czyli Lukas Lerager.

- Ludzie muszą zacząć patrzeć na niego jak na drugiego człowieka. Oczekują od niego, że skoro kosztował tyle pieniędzy, to powinien strzelić dziesięć goli w pierwszym meczu, w drugim dołożyć drugie tyle. Ma strzelać, podawać, asystować – wszyscy patrzą na niego jak na produkt, podczas gdy on pierwszy raz w życiu gra w Polsce. Dajmy mu trochę czasu, aby się zaaklimatyzował i wtedy oceniajmy. Podobnie jak w przypadku całego Widzewa, czas będzie działał na jego korzyść, bo to nie jest przypadkowy zawodnik. Osman też wybrał Widzew, bo przekonał go projekt i to nie jest tak, że on teraz będzie odcinał kupony. Na początku rundy nie pomagał mu też stan boisk, bo należy do zawodników, którzy lubią grę kombinacyjną, a wszyscy wiemy, jak wyglądały nawierzchnie - powiedział Duńczyk.

Cała rozmowa z Lukasem Leragerem dostępna jest tutaj.