Mateusz Borek chciał go zobaczyć w reprezentacji Polski. „Można się śmiać, śmiejcie się”

2026-09-07 12:18:17; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Mateusz Borek chciał go zobaczyć w reprezentacji Polski. „Można się śmiać, śmiejcie się” Fot. Mikolaj Barbanell / Shutterstock.com
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Mateusz Borek [Moc Futbolu]

Jan Urban nie będzie miał łatwego zadania ze skompletowaniem odpowiedniej kadry. Zastrzeżenia budzi obecnie szczególnie wybór zawodników do ataku. Mateusz Borek jeszcze do niedawna wierzył w to, że powołanie otrzyma Arkadiusz Milik. „To jest inny wymiar piłki, to jest w ogóle inny poziom do grania” - tłumaczył w programie „Moc Futbolu”.

Niczym domek z kart runęła narracja dotycząca Arkadiusza Milika. Włoskie media informowały, że pozycja doświadczonego napastnika w składzie Juventusu może niespodziewanie wzrosnąć. 

32-latek pokazywał się z dobrej strony podczas sparingów i na treningach. Luciano Spalletti kilkukrotnie dał do zrozumienia, że mocno liczy na Polaka. 

Niestety, skończyło się tylko na pustych słowach. Milik nie został uprawniony do występów w Lidze Europy. Dodatkowo nie otrzymał choćby minuty w rozgrywkach ligowych. 

- Muszę mieć kadrę złożoną w taki sposób, by na każdą pozycję przypadało po dwóch zawodników. Milik miał trochę problemów, ale teraz czuje się znacznie lepiej, regularnie uczestniczy w treningach. Ale jego sytuacja jest trudna. Nie mogłem sobie pozwolić na posiadanie trzech napastników kosztem braków na innych pozycjach - starał się wyjaśnić włoski szkoleniowiec.

Zawiedziony całą sytuacją jest Mateusz Borek, który liczył na to, że doświadczony przez los piłkarz wróci po latach do reprezentacji Polski.

- Ja miałem w sobie entuzjazm, powiem wam szczerze. Można się śmiać teraz, to jest dobry moment na czacie, śmiejcie się. Ja miałem tutaj nadzieję po wizycie Arka Milika i po tym, jak zobaczyłem, jak on bramkę strzelił w sparingu z Palermo, że on spróbuje jeszcze raz tutaj szturmować te bramy kadry, bo ma dopiero 31 lat - tłumaczył w programie „Moc Futbolu”.

- Uważałem, że to, jak on nawet wchodząc z ławki rezerwowych w Juventusie - to jest inny wymiar klubu, to jest inny wymiar piłki, to jest w ogóle inny poziom do grania - i to byłby piłkarz tak naprawdę w przedniej formacji, przyjeżdżający z najlepszego klubu spośród wszystkich - dodał.

„Biało-Czerwoni” wkrótce rozpoczną długie zgrupowanie, podczas którego rozegrają cztery spotkania w ramach rywalizacji w Lidze Narodów.