Mateusz Borek odpowiada na słowa wiceminister sportu. „Pospieramy się na argumenty”

2026-06-05 22:33:16; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Mateusz Borek odpowiada na słowa wiceminister sportu. „Pospieramy się na argumenty” Fot. RMF Bro [YouTube]
Kajetan Dudzik
Kajetan Dudzik Źródło: Polsat News | Mateusz Borek [X]

Od niedawna funkcję wiceministra sportu i turystyki pełni Żaneta Cwalina-Śliwowska. Polityczka gościła niedawno w Polsacie News, gdzie stwierdziła, że jej celem jest walka z dyskryminacją kobiet w sporcie. Powołała się na przykład Roberta Lewandowskiego i Ewy Pajor, co wywołało reakcję Mateusza Borka.

Spory dotyczące tego, czy sport kobiecy powinien być zasilany równie wielkimi środkami, co męski, trwają od bardzo dawna. W Polsce ten temat również jest obecny.

Jeżeli chodzi o piłkę nożną, dotychczas nie padły postulaty, by płacić zawodniczkom takich samych pieniędzy. Przeprowadzono natomiast szereg kampanii mających na celu popularyzację dyscypliny.

Wygląda jednak na to, że nie spełniły one swojego zadania. Na antenie Polsatu News nowa wiceminister sportu i turystyki Żaneta Cwalina-Śliwowska podała bardzo konkretny przykład.

- Najbardziej popularnym sportem w Polsce jest piłka nożna. Jakbyśmy wyszli teraz na ulicę i zapytali, kim jest Robert Lewandowski, to każdy Polak umiałby odpowiedzieć na to pytanie. Natomiast gdybyśmy zapytali każdego Polaka, kim jest Ewa Pajor, to nie każdy Polak by o tym wiedział - odpowiedziała na pytanie dotyczące obszarów, na których uwidacznia się dyskryminacja kobiet w sporcie.

Jej wypowiedź odbiła się szerokim echem. W mediach społecznościowych użytkownicy tradycyjnie spierali się o to, skąd wynikają rozbieżności w promowaniu obu odmian tej samej dyscypliny.

Słowa wiceminister dotarły także do Mateusza Borka. Dziennikarz postanowił wykorzystać szansę i zaprosił polityczkę do Kanału Sportowego.

- Zapraszam Panią. Tylko Pani i ja. Pospieramy się na argumenty - napisał na X, podając dalej klip z jej wypowiedzią.

Nie wiadomo, czy  Cwalina-Śliwowska przyjmie zaproszenie. Zapewne gdyby zdecydowała się na taki krok, program przyciągnąłby wielu odbiorców zainteresowanych tym, jak potoczy się dyskusja.

Czy jednak będzie miało to realny wpływ na sytuację żeńskiej piłki nad Wisłą? Raczej nie. Dotychczasowe dane wskazują, że nie cieszy się ona wielkim zainteresowaniem, chociaż systematycznie ono rośnie. W piątek padł rekord frekwencji na meczu reprezentacji (0:2 z Francją). Na trybunach w Gdańsku mimo deszczowej pogody pojawiło się 11 713 kibiców.