Mileta Rajović po przełamaniu. On bardzo mu pomógł

2026-03-09 09:40:37; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Mileta Rajović po przełamaniu. On bardzo mu pomógł Fot. FotoPyK
Norbert Bożejewicz
Norbert Bożejewicz Źródło: TVP Sport

Mileta Rajović przełamał swoją strzelecką niemoc i zdobył pierwszą bramkę dla Legii Warszawa w spotkaniu ligowych od września 2025 roku. Po zakończonym spotkaniu z Cracovią (1:0) podkreślił, że istotną rolę w zaistniałym fakcie odegrał trener Marek Papszun.

26-letni napastnik przybył latem za rekordowe trzy miliony euro do „Wojskowych” i miał stać się jedną z wiodących postaci w ich strukturach. Upływające tygodnie sprawiały, że wyglądał bardziej na „kulę u nogi” warszawskiego zespołu. W konsekwencji spadała na niego olbrzymia fala krytyki.

Mileta Rajović nie radził sobie z tym najlepiej, bo przy dochodzeniu do klarownych sytuacji popisywał się katastrofalnymi pudłami. Mimo to trener Marek Papszun obdarzył go dużym kredytem zaufania, który w pewnym stopniu został spłacony przez duńskiego zawodnika w meczu przeciwko Cracovii.

Ofensywny piłkarz rozpoczął je na ławce, ale w obliczu kontuzji odniesionej przez Antonio Čolaka pojawił się na murawie w 24. minucie spotkania i następnie potrzebował zaledwie sześciu na zdobycie bramki, dającej zwycięstwo Legii Warszawa.

26-latek nie ukrywał po końcowym gwizdku radości z zaistniałego faktu i podkreślił, że istotną rolę w jego przełamaniu odegrał szkoleniowiec.

- Trener Marek Papszun bardzo mi pomagał w ostatnim czasie. Wierzył we mnie i cały zespół. Odbyliśmy różne rozmowy i mówił mi, bym dalej pracował. Widział, że dochodzę do sytuacji bramkowych, bo gdyby tak nie było, problem byłby poważny. Wiedziałem więc, że przełamanie będzie kwestią czasu - powiedział napastnik po strzeleniu pierwszego gola w Ekstraklasie od września 2025 roku.

Łączny dorobek Rajovicia w Legii Warszawa zamyka się na ośmiu trafieniach w 24 występach.

Niedzielna wygrana pozwoliła opuścić strefę spadkową „Wojskowym”, którzy mają nad nią zaledwie punkt przewagi, ale z drugiej strony tracą tylko lub aż dziewięć do pozycji gwarantującej udział w europejskich pucharach.