Mistrzostwa Świata 2026: Pojedynek godny hitu. Trzy punkty dla Anglii [WIDEO]

2026-06-18 00:00:20; Aktualizacja: 4 tygodnie temu
Mistrzostwa Świata 2026: Pojedynek godny hitu. Trzy punkty dla Anglii [WIDEO] Fot. IMAGO / Sports Press Photo
Piotr Różalski
Piotr Różalski Źródło: Transfery.info

W pierwszym meczu inauguracyjnej kolejki grupy L Mistrzostw Świata 2026 Anglia okazała się lepsza od Chorwacji. Hitowe starcie rozegrane w Teksasie zakończyło się wynikiem 4-2.

Za nami naprawdę starcie godne wielkich zespołów. Za faworyta uchodziła Anglia, dwukrotny srebrny medalista ostatnich edycji Mistrzostw Europy. Po drugiej stronie stanęła jednak jak zwykle groźna Chorwacja, która w ostatnich ośmiu latach dotarła do finału MŚ w Rosji i w tej samej randze turnieju sięgnęła po brąz w Katarze.

Gol numer jeden padł już w pierwszym kwadransie. Nikt się jednak nie spodziewał, że głównym winowajcą będzie Luka Modrić. Kapitan przeliczył się jednak z interwencją we własnym polu karnym - zamiast wybić piłkę, kopnął we wbiegającego Noniego Madueke.

Do wykonania „jedenastki” podszedł Harry Kane. Strzał napastnika Bayernu Monachium obronił Dominik Livaković, natomiast bramkarz pospieszył się z oderwaniem stóp od linii bramkowej i sędzia nakazał powtórzenie karnego.

Za drugim razem wychowanek Tottenhamu Hotspur już się nie pomylił.

Pierwsza odsłona obfitowała jeszcze w trzy gole. Wyrównał z dystansu Mario Baturina. Harry Kane ponownie wpisał się na listę strzelców, wykazując się tym razem sprytem i przewagą fizyczną przy wykonywanym rzucie rożnym przez Declana Rice'a. Finałowa sytuacja przed zejściem do szatni na przerwie została skutecznie zwieńczona przez Petara Musę, do którego futbolówkę instynktownie zgrał Ivan Perišić.

Początek drugich 45 minut też należał do Anglii. Minęło dosłownie kilka chwil i po dostarczeniu piłki od Elliota Andersona Jude Bellingham wykonał kilkudziesięciometrowy rajd, nie dając się zepchnąć Josko Gvardiolowi. Ofensywny pomocnik Realu Madryt stanął oko w oko z Livakoviciem i zrobił to, co do niego należało.

Ostatnia bramkowa akcja to kwintesencja trenerskiego nosa Thomasa Tuchela. Przeprowadzili ją zmiennicy - Bukayo Saka wyłożył futbolówkę do Marcusa Rashforda, ten wziął obrońcę na zamach i uderzył w kierunku dłuższego słupka.

Łącznie „Trzy Lwy” uderzały na bramkę rywala aż 11 razy, ale wielokrotnie na wysokości zadania stawał Livaković. Pickford też musiał się napocić, wykonując trzy parady.

W następnej serii gier Anglia stanie przed szansą przypieczętowania awansu do 1/16 finału na tle Ghany. Podopieczni Zlatko Dalicia postarają się zrehabilitować za tę porażkę w konfrontacji z Panamą.