„Moja największa fanka”. Robert Lewandowski broni żony przed głosami oburzenia

2026-07-16 14:31:30; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
„Moja największa fanka”. Robert Lewandowski broni żony przed głosami oburzenia Fot. IMAGO / Bestimage
Kajetan Dudzik
Kajetan Dudzik Źródło: Anna Lewandowska [Instagram]

Prezentacja Roberta Lewandowskiego w Chicago Fire już za nami. W kontekście skromnego wydarzenia najwięcej mówiło się o nieobecnej żonie kapitana reprezentacji Polski, Annie, która wybrała koncert Bad Bunny'ego w Warszawie. Piłkarz w instagramowym komentarzu musiał wziąć w obronę swoją drugą połówkę.

Przygoda 37-latka w Stanach Zjednoczonych rozpoczęła się bez fajerwerków. „Strażacy” niespecjalnie przyłożyli się do oficjalnego powitania napastnika, który przez długi czas był postrachem linii defensywnych w Europie.

Kibice od razu zauważyli też, że na wydarzeniu zabrakło rodziny piłkarza, w tym Anny Lewandowskiej. Wybranka kapitana reprezentacji Polski pojawiła się natomiast na koncercie portorykańskiego rapera Bad Bunny'ego na Stadionie Narodowym.

Oczywiście na kobietę spadła lawina krytyki. Użytkownicy mediów społecznościowych skierowali pod jej adresem wiele gorzkich komentarzy, wypominając zwłaszcza to, że wcześniej podkreślała wsparcie dla swojego męża.

Sytuacja eskalowała do tego stopnia, że sam Lewandowski uznał, że musi zabrać głos. Pod zdjęciem Anny na Instagramie opublikował wpis, w którym stanął wyraźnie po jej stronie.

„Spokojnie, Moja największa fanka kibicuje mi z każdego miejsca na ziemi - czasem z trybun, czasem przed telewizorem w drodze na koncert, bo sama ma mnóstwo pracy. Dumny z niej jak zawsze! Wytańczyłaś się za nas dwoje!” - przekazał.

Fani snajpera nie są do końca przekonani, że uczynił on ten gest z własnej i nieprzymuszonej woli. Nie zmienia to jednak faktu, że jakiekolwiek plotki dotyczące rozłamu w relacji zawodnika i jego drugiej połówki nie znalazły dotychczas potwierdzenia. Z drugiej strony przeprowadzka za ocean raczej nie ucieszyła Anny.