„Najlepsza współpraca była z Markiem Papszunem”

2026-10-04 08:37:58; Aktualizacja: 2 dni temu
„Najlepsza współpraca była z Markiem Papszunem” Fot. IMAGO / NurPhoto
Dawid Basiak
Dawid Basiak Źródło: Stolicasportu.pl

Swego czasu do Rakowa Częstochowa na wypożyczenie z Pogoni Szczecin trafił Marcin Listkowski. Były młodzieżowy reprezentant Polski bardzo dobrze wspomina ten okres i wiele zawdzięcza trenerowi Markowi Papszunowi, co przyznał w rozmowie z portalem Stolicasportu.pl.

Marcin Listkowski w przeszłości był uważany za zawodnika z ogromnym potencjałem, lecz nie wszystko w jego karierze potoczyło się tak, jakby tego oczekiwał. W związku z tym 28-latek, zamiast rywalizować aktualnie w mocnej zagranicznej lidze lub na boiskach Ekstraklasy, musi zadowolić się grą w pierwszoligowej Stali Rzeszów.

Na początku swojej seniorskiej kariery były młodzieżowy reprezentant Polski występował w barwach Pogoni Szczecin, a także Rakowa Częstochowa, do którego został wypożyczony na sezon 2018/2019.

Tymczasowa przeprowadzka do drużyny spod Jasnej Góry w przypadku Listkowskiego miała ogromne znaczenie w kontekście dalszego rozwoju. Dzięki niej mógł przede wszystkim cieszyć się regularnymi występami w Ekstraklasie, co następnie pod pewnym kątem pomogło mu zanotować zagraniczny transfer do włoskiego Lecce.

Listkowski w rozmowie z portalem Stolicasportu.pl wrócił do wspomnianego okresu i wyjawił otwarcie, że to właśnie współpracę z trenerem Markiem Papszunem wspomina po czasie najlepiej.

- Na samym końcu myślę, że najlepsza współpraca była z Markiem Papszunem. Trafiłem na wypożyczenie do Częstochowy. Początek też był ciężki, bo pamiętam, że trafiłem z Pogoni do Rakowa i przez pierwsze cztery tygodnie jeździłem na mecze czwartoligowych rezerw. Zastanawiałem się, o co chodzi, ale ciężko pracowałem i profesjonalnie podchodziłem do tych spotkań. W końcu trafił się moment, kiedy wskoczyłem do składu i już tak naprawdę nie oddałem miejsca. Myślę, że przede wszystkim przez mecze bardzo się rozwinąłem. Jeżeli miałbym ocenić sposób treningu, to był taki, który najbardziej mi przypasował przez te wszystkie lata. Tak naprawdę wszystko robiliśmy w grach, na dużej intensywności, sytuacje meczowe w treningu - przyznał Listkowski.

- Z tygodnia na tydzień czułem, jak idę do przodu, jak się rozwijam i nabieram doświadczenia seniorskiego. Mimo że miałem już trochę spotkań na koncie w Ekstraklasie, nie było to tak regularne, jak na tym wypożyczeniu. Na samym końcu, po tym wypożyczeniu i po awansie do Ekstraklasy, czułem, że jestem jeden poziom wyżej niż wcześniej. Dlatego tutaj muszę powiedzieć, że bardzo dużo trenerowi zawdzięczam. Później wróciłem do Pogoni, zagrałem sezon i udało mi się wyjechać. Myślę, że ten wyjazd jest marzeniem każdego chłopaka, który gra w Polsce w piłkę - żeby wyjechać i spróbować swoich sił. Mi się to udało i myślę, że to wypożyczenie do Rakowa naprawdę miało bardzo duży wpływ na to, że mogłem później zrobić ten krok - podsumował.

Listkowski swój pobyt w Rakowie zwieńczył 30 występami, w których trzykrotnie wpisał się na listę strzelców. Przed przenosinami do Rzeszowa występował w GKS-ie Tychy, Jagiellonii Białystok oraz Zagłębiu Lubin.

Cała rozmowa jest dostępna tutaj.