Napastnik nie dostaje pensji w polskim klubie. W poprzednim sezonie był najlepszym strzelcem

2026-02-18 11:20:53; Aktualizacja: 2 tygodnie temu
Napastnik nie dostaje pensji w polskim klubie. W poprzednim sezonie był najlepszym strzelcem Fot. Sandecja TV [YouTube]
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Rafał Wolsztyński [X]

Nadal nie wyjaśniła się sytuacja Rafała Wolsztyńskiego. Napastnik został odsunięty od zespołu Sandecji Nowy Sącz i, jak się okazuje, nie otrzymuje od klubu żadnych pieniędzy. „Bolesne to jest nie otrzymywanie wynagrodzenia w czasie gdy obok cała drużyna otrzymuje i może zabrać rodzinę na obiad a dzieci na lody” - napisał zawodnik.

Jeszcze w poprzednim sezonie Rafał Wolsztyński był najskuteczniejszym napastnikiem w III lidze. W barwach Sandecji Nowy Sącz zdobył 25 bramek i zanotował siedem asyst w zaledwie 27 spotkaniach, będąc absolutnym liderem ofensywy.

Po wywalczeniu awansu jego sytuacja diametralnie się zmieniła. W rozgrywkach II ligi 31-latek stracił miejsce w podstawowym składzie, a z czasem - podobnie jak Michał Rutkowski - całkowicie wypadł z planów szkoleniowca.

Napastnik został odsunięty od pracy z pierwszą drużyną i skierowany na indywidualne treningi. Zajęcia rozpoczynał już o siódmej rano, wykonując głównie samotne biegi wokół boiska. Taki scenariusz jasno wskazuje, że znalazł się w niesławnym „Klubie Kokosa”.

Tygodnie mijają, a Wolsztyński nadal przebywa na banicji w Nowym Sączu. Problem polega na tym, że nie otrzymuje od klubu żadnych pieniędzy. 

„Bolesne to jest nie otrzymywanie wynagrodzenia w czasie gdy obok cała drużyna otrzymuje i może zabrać rodzinę na obiad a dzieci na lody. Bardzo mi smutno jeżeli ktokolwiek jest w takiej sytuacji. To przykre usuwanie wpisów ma coś z tym wspólnego?” - odpowiedział 31-latek na usunięty już wpis przewodniczącego rady nadzorczej Arkadiusza Aleksandra.

Wspomniany wcześniej Michał Rutkowski przyznał, że Sandecja zastosowała wobec niego podobną metodę.

„Tez miałem wstrzymane pensje , kolejny zawodnik również , było to z premedytacją żeby szybciej zmotywować nas do podjęcia decyzji , gdyby nie rodzina i chęć zostawienia tego cyrku za soba pewnie dalej biegałbym po ulicy między autami” - wspomniał obrońca, który w lutym dołączył do Chełmianki.