Nie chciał żegnać się z Widzewem Łódź. „Wyobrażałem sobie, że tam będę kończył z grą w piłkę”

2026-07-11 16:29:26; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Nie chciał żegnać się z Widzewem Łódź. „Wyobrażałem sobie, że tam będę kończył z grą w piłkę” Fot. Kacper Pacocha / PressFocus
Kajetan Dudzik
Kajetan Dudzik Źródło: Weszlo.com

Przed nowym sezonem Widzew Łódź postawił na odświeżenie kadry. Z klubem pożegnało się kilku zawodników, w tym Bartłomiej Pawłowski, który przy ulicy Piłsudskiego spędził wiele lat, ale teraz będzie grał dla Arki Gdynia. W wywiadzie dla Weszlo.com weteran nie ukrywał, że jeszcze niedawno nie wyobrażał sobie odejścia.

Fatalne rozgrywki 2025/2026 sprawiły, że latem czterokrotni mistrzowie Polski ponownie stanęli przed potrzebą usprawnienia kadry. Okazało się, że obecny personel niekoniecznie pozwalał na zwojowanie Ekstraklasy.

Widzew pożegnał się z kilkoma piłkarzami. Jednym z nich był Bartłomiej Pawłowski, który spędził w klubie znaczną część swojej bogatej kariery.

Pierwszy raz pojawił się w Łodzi w 2014 roku, by po 12 miesiącach przenieść się definitywnie do Lechii Gdańsk po uprzednim wypożyczeniu do Malagi. Wrócił jednak w 2022 roku i aż do końca minionej kampanii prezentował swoje umiejętności przy Piłsudskiego.

W tym czasie piłkarz zdążył zżyć się z zespołem i kibicami. W wywiadzie dla Weszlo.com pokusił się nawet o stwierdzenie, że mógłby zakończyć przygodę z futbolem w czerwono-biało-czerwonych barwach.

- Jeszcze jakiś czas temu wyobrażałem sobie, że w Widzewie będę kończył z grą w piłkę. Czuję się na siłach i sportowo było naprawdę nieźle, ale w klubie jest teraz taka konkurencja, że Widzew może sięgnąć po każdego z polskiej ligi i z wielu innych też - wytłumaczył z żalem.

- Widzew postawił na szybki efekt ściągnięcia piłkarzy z zewnątrz. Można było zachować się tak jak w Jagiellonii z Imazem, w Lechu z Ishakiem czy w Rakowie z Ivim, gdzie czekano na nich i przywracano ich po kontuzji - dodał.

Słowa Pawłowskiego jasno wskazują na to, że nie tak wyobrażał sobie pożegnanie z klubem. Ten rozdział jest już jednak dla niego przeszłością. 33-latek może natomiast wrócić jeszcze na stadion przy ulicy Piłsudskiego. Wystarczy tylko, że pomoże Arce Gdynia w szybkim powrocie do Ekstraklasy.