„Nie żyjemy już w czasach epoki kamienia łupanego”. Mariusz Misiura podburzony pytaniem po porażce z Legią Warszawa

2026-09-06 00:06:01; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
„Nie żyjemy już w czasach epoki kamienia łupanego”. Mariusz Misiura podburzony pytaniem po porażce z Legią Warszawa Fot. Motor Lublin [YouTube]
Piotr Różalski
Piotr Różalski Źródło: Motor Lublin

Motor Lublin, choć był bardzo blisko, to nie odniósł drugiego zwycięstwa w ciągu kilku dni nad Legią Warszawa. W dramatycznych okolicznościach przegrał z nią 2-3 po golach straconych w doliczonym czasie gry. Trener Mariusz Misiura zdecydowanie sprzeciwił się tezie wygłoszonej przez jednego z dziennikarzy na konferencji prasowej, że to wynik złej organizacji w obronie.

Humory kibiców Motoru po drugim spotkaniu z „Wojskowymi” kompletnie zrzedły. Po tym, jak we wtorek drużyna rozbiła ich u siebie 3-0, awansując do drugiej rundy Pucharu Polski, tym razem nie dowiozła wygranej do końcowego gwizdka.

Do przerwy gospodarze przegrywali po trafieniu Rafała Augustyniaka z rzutu karnego. W drugiej połowie dwa szybkie ciosy wyprowadził Karol Czubak. Gdy wydawało się, że świeży reprezentant Polski zostanie bohaterem, do akcji w obozie oponentów wkroczył 19-latek i skradł show.

Pod adresem następcy Mateusza Stolarskiego padł zarzut, że stracone po siedmiu kolejkach Ekstraklasy 13 bramek to efekt nieszczelności obrony. Ze strony taktyka padł wyraźny głos sprzeciwu.

- Zadam od razu pytanie: czy bramki Legii wynikały dzisiaj ze złej organizacji drużyny? Bramki po stracie piłki to zła organizacja w obronie czy ataku? - dopytywał kilkukrotnie dziennikarza Misiura.

- Ciężko mi jest teraz, żebym poszedł do zawodników i zaapelował, żebyśmy poprawili organizację gry w obronie. Myślę, że już jesteśmy na tyle świadomi i nie żyjemy już w czasach epoki kamienia łupanego na zasadzie, że dzisiaj straciliśmy trzy bramki i będziemy karać za organizację gry w obronie. Dla mnie, w niskiej obronie, była ona perfekcyjna. Musimy pracować nad budowaniem akcji, zachowaniem z piłką przy nodze - ocenił trener.

- Czy Legia miała ten mecz pod kontrolą i straciła ją dopiero po golu na 1-1? Nie będę się licytował z trenerem Papszunem. Wierzę, że ludzie potrafią oceniać spotkanie nie tylko przez wynik, ale też przez pryzmat tego, co działo się na boisku. Można zobaczyć ten mecz jeszcze raz, odstawić wynik na bok i zobaczyć, czy rację ma trener Misiura czy trener Papszun. Zostawiam to wam, wyciągnijcie wnioski - podsumował.