Niezwykłe odrodzenie piłkarza Legii Warszawa. „Przez niego” 15-krotny reprezentant Polski nie podnosi się z ławki

2026-03-09 11:57:41; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Niezwykłe odrodzenie piłkarza Legii Warszawa. „Przez niego” 15-krotny reprezentant Polski nie podnosi się z ławki Fot. Radoslaw Makuch / PressFocus
Piotr Różalski
Piotr Różalski Źródło: Transfery.info

Po zakończeniu rundy jesiennej Ekstraklasy był bliżej wylotu, aniżeli pozostania w Legii Warszawa. Udowodnił, że 2-3 miesiące w futbolu są niczym lata świetlne - takie stwierdzenie ewidentnie pasuje do Patryka Kuna, jednego z najlepszych piłkarzy na początku ery z Markiem Papszunem na ławce trenerskiej.

W niezwykle chaotycznym sezonie „Wojskowych” trudno wyróżniać kogokolwiek. Cała drużyna - wraz z pracownikami pionu sportowego i właścicielem - odpowiada za pasmo porażek, jakich dopuściła się w aktualnych zmaganiach. Za największe należy uznać szybkie eliminacje z Pucharu Polski oraz fazy zasadniczej Ligi Konferencji.

Jeszcze przed chwilą Legia znajdowała się w strefie spadkowej. Niedzielne skromne zwycięstwo nad Cracovią sprawiło, że odetchnęła z ulgą. Piąty mecz bez porażki z rzędu z pewnością stanowi dobry punkt wyjścia, aby mierzyć teraz w środek tabeli.

Należy jednak zwrócić uwagę na indywidualności, jakie stoją za zażegnywanym kryzysem przy Łazienkowskiej. Od momentu przejęcia sterów przez Papszuna z pewnością zasługuje Patryk Kun - ten sam, który siedział na „gorącym krześle” w perspektywie potencjalnej zmiany otoczenia w zimowym okienku transferowym.

30-latkowi sprzyjało jednak trochę szczęścia, które wyniknęło z ogromnego pecha konkurenta o pozycję wahadłowego. Rúben Vinagre musiał przejść operację mięśnia przywodziciela po urazie, jakiego doznał podczas zgrupowania. Wtedy działacze Legii załamali ręce - nie widzieli przestrzeni, aby natychmiast sprowadzać zastępcę. Opiekun z przeszłością w Rakowie musiał więc działać z „materiałem”, jaki mu pozostał.

Tymczasem nawet w rywalizacji z Arkadiuszem Recą Patryk Kun udowadnia swoją wyższość w oczach Papszuna. Wystarczyło, że 13 lutego wskoczył za nieobecnego w kadrze meczowej 15-krotnego reprezentanta Polski. Od tamtego czasu, gdy od razu zaliczył asystę w zremisowanej potyczce z GKS-em Katowice, nie ustępuje miejsca w wyjściowej jedenastce.

W ostatnich czterech starciach Kun trzykrotnie grał od deski do deski - w minionym z Cracovią pokazał ogromne serce do gry, szczelnie zamykając sektor defensywny i angażując się w kreowanie groźnych ataków na lewej flance. Jego udane dryblingi, długie utrzymywanie się z piłką przy nodze oraz liczby wykręcone w obronie własnego pola karnego uczyniły go jednym z głównych architektów cennego kompletu punktów. To momentum powinno potrwać znacznie dłużej.

Umowa piłkarza z numerem 23 na trykocie meczowym wygasa już za niespełna cztery miesiące. Czyżby wkrótce miały się zacząć wstępne rozmowy o jego przedłużeniu? Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie.