Oczarował Ángela Rodado, może wrócić do FC Barcelony. Hansi Flick pod wrażeniem

2026-05-19 12:36:04; Aktualizacja: 3 tygodnie temu
Oczarował Ángela Rodado, może wrócić do FC Barcelony. Hansi Flick pod wrażeniem Fot. FotoPyK
Kajetan Dudzik
Kajetan Dudzik Źródło: Cadena SER

Sezon 2025/2026 w wykonaniu FC Barcelony zwieńczyło wywalczenie mistrzostwa Hiszpanii. Na Camp Nou liczą teraz na udaną kampanię w Europie. Żeby liczyć się w wyścigu po najwyższe laury konieczne będą wzmocnienia. Hansi Flick uważa, że drużynie przydałby się Ez Abde, który czaruje w barwach Realu Betis - podaje Cadena SER.

Marokańczyk miał już okazję grać dla „Dumy Katalonii”. W rezerwach tego klubu dzielił szatnię z późniejszym gwiazdorem Wisły Kraków - Ángelem Rodado.

- Tak, spotkałem Gaviego czy Alejandro Balde, jednak jeśli chodzi o styl, to wybieram Eza Abde. Naprawdę efektowny piłkarz - wspominał po latach napastnik „Białej Gwiazdy”.

Pierwszy pobyt na Camp Nou nie okazał się przesadnie udany dla 24-latka. Poszukał więc szczęścia w Realu Betis. W Sewilli rozwinął skrzydła i to w imponującym stylu.

W tym sezonie był jednym z wyróżniających się piłkarzy zespołu. W 42 spotkaniach cieszył się z gola 14 asyst, dorzucając 13 asyst. Media w Hiszpanii wróżą mu wielki transfer, który zresztą mógłby przysłużyć się finansom Barcelony.

Niewykluczone jednak, że następnym przystankiem w karierze Abdessamada Ezzalzouliego (bo tak brzmi jego pełne imię i nazwisko) ponownie okaże się „Blaugrana”.

Od jakiegoś czasu pojawiają się doniesienia, że mistrzowie Hiszpanii poszukują wzmocnień na lewe skrzydło. Według Cadena SER Hansi Flick uważa, że to właśnie Marokańczyk powinien zostać sprowadzony na Camp Nou.

Niemiec nie tylko obserwował jego poczynania przez cały sezon, ale również był zadowolony z występu 24-latka w bezpośredniej konfrontacji, która miała miejsce w niedzielę (3:1 dla „Dumy Katalonii”).

Poparcie ze strony szkoleniowca Barcelony może przesądzić o transferze Eza Abde. Wiele jednak zależy od tego, jakie inne ruchy zaplanują władze klubu. Wiadomo bowiem, że „Blaugrana” nie powinna przesadzać z szalonymi wydatkami.