OFICJALNIE: Nie chciał wracać na Ukrainę po odejściu z Lechii Gdańsk. Wylądował w Czechach
2026-07-10 20:28:35; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Maksym Diaczuk zakończył swój roczny pobyt w Lechii Gdańsk w ramach wypożyczenia z Dynama Kijów. Następnie odmówił powrotu do macierzystej drużyny. Ten bunt przerodził się w następną tymczasową przeprowadzkę, ale tym razem do Banika Ostrawa.
Środkowy obrońca wzmocnił struktury „Biało-Zielonych” przed rozpoczęciem ostatnich zmagań.
Prezentował się w nich całkiem przyzwoicie, ale dwa strzelone gole i zaliczona asysta nie okazały się wystarczające do wywalczenia utrzymania z Lechią Gdańsk w Ekstraklasie.
W ten sposób prysły szanse Maksyma Diaczuka na pozostanie w polskiej drużynie. Niemniej sam piłkarz odmówił jednocześnie powrotu do Dynama Kijów. W identyczny sposób zachował się Anton Carenko, co finalnie może doprowadzić do wyciągnięcia poważnych konsekwencji.Popularne
W przypadku pierwszego z nich nic takiego nie nastąpiło, ponieważ udało mu się już sfinalizować następny tymczasowy transfer do Banika Ostrawa, który zapewnił sobie jednocześnie opcję wykupu blisko 23-letniego zawodnika.
- Chciałem tu dołączyć od momentu, gdy mój agent powiedział mi o zainteresowaniu Banika. Szukałem informacji i dowiedziałem się, że to silna marka, klub zdobył cztery tytuły mistrzowskie w swojej historii, pięć razy krajowy puchar. Potem zobaczyłem nagrania ze stadionu, jaką atmosferę tworzą kibice Banika. Pomyślałem sobie - „tak, jestem tym naprawdę zainteresowany”. Nie mogę się doczekać nowego doświadczenia i mogę obiecać, że kiedy wyjdę na boisko, za każdym razem poświęcę się dla sukcesu drużyny - powiedział ukraiński piłkarz.





![Znamy rywali polskich klubów w 4. rundzie europejskich pucharów [OFICJALNIE]](img/photos/122019/170x113/nik-prelec.jpg)























