Po ośmiu latach odejdzie z Legii Warszawa? „Zrobił dobre wrażenie, ale...”

2026-03-12 12:58:34; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Po ośmiu latach odejdzie z Legii Warszawa? „Zrobił dobre wrażenie, ale...” Fot. FotoPyK
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Legia.net

W hierarchii bramkarzy Legii Warszawa przewodzi sprowadzony zimą Otto Hindrich. Na drugim miejscu znajduje się Kacper Tobiasz. Dopiero na trzeciej lokacie jest Gabriel Kobylak, który traci przy Łazienkowskiej cenny czas. „Kontuzja w okresie przygotowawczym trochę to wszystko zatrzymała” - ocenił trener golkiperów „Wojskowych”, Maciej Kowal, w rozmowie z Legia.net.

Kobylak od 2018 roku jest związany z Legią Warszawa. Przez ten czas nie potrafił jednak wywalczyć sobie miejsca w składzie. Prawdziwą szansę na regularne występy otrzymał dopiero na wypożyczeniach do Radomiaka i Puszczy Niepołomice.

24-latek zaliczył naprawdę przyzwoitą kampanię 2022/2023, gdy dobił do 29 występów w najlepszej polskiej lidze. Później wrócił jeszcze do Radomia na rundę wiosenną kolejnych rozgrywek.

Od tego momentu kariera Kobylaka stoi w miejscu. W trwającym sezonie zagrał zaledwie dwukrotnie. Przez najbliższe tygodnie to się raczej nie zmieni. „Jedynką” w hierarchii Marka Papszuna jest obecnie Otto Hindrich. Za plecami Rumuna na minuty czeka Kacper Tobiasz.

Maciej Kowal nie ukrywa, że sytuację urodzonego w Krośnie golkipera skomplikowała kontuzja doznana na zimowym obozie. 

- Myślę, że ten uraz mocno zahamował nam proces zbierania informacji, które pomogłyby podjąć najlepszą decyzję z myślą o jego rozwoju. Nie ma co ukrywać – od samego początku zrobił na nas  dobre wrażenie. I mówię tu zarówno o charakterze, podejściu do pracy, jak i o sposobie wdrażania się w nowe środowisko - wyjaśnił trener bramkarzy w sztabie Marka Papszuna.

- On naprawdę podjął rękawicę w tej rywalizacji i wszystko zmierzało w dobrą stronę. I tak czy inaczej, prędzej czy później musielibyśmy się zastanowić, co jest dla niego najlepsze: czy zostaje u nas na dalszą walkę o miejsce, mając przed sobą tylko kilka meczów z racji gry na jednym froncie, czy wykorzystujemy ten czas na jego rozwój poprzez regularną grę gdzie indziej.

Kontuzja w okresie przygotowawczym trochę to wszystko zatrzymała. Natomiast absolutnie nie jest tak, że ten okres, odkąd tu jesteśmy, cokolwiek przekreślił. To nie jest zawodnik, na którym można dziś postawić krzyżyk i powiedzieć: „koniec jego historii w Legii”. Absolutnie nie - dodał.

Umowa Kobylaka przy Łazienkowskiej obowiązuje do końca czerwca przyszłego roku.