Real Madryt idzie po niedawny cel transferowy FC Barcelony! Trzeba zapłacić 70 milionów euro

2026-06-17 17:01:42; Aktualizacja: 3 tygodnie temu
Real Madryt idzie po niedawny cel transferowy FC Barcelony! Trzeba zapłacić 70 milionów euro Fot. IMAGO / ZUMA Press Wire
Kajetan Dudzik
Kajetan Dudzik Źródło: La Gazzetta dello Sport

Florentino Pérez chyba postanowił sobie, że to lato poświęci na dogryzanie FC Barcelonie. Real Madryt sięgnął już po Bernardo Silvę, który był blisko „Dumy Katalonii”, a do tego złożył ofertę za Juliána Alvareza. To nie koniec. Nowym celem jest Alessandro Bastoni, do niedawna łączony z transferem na Camp Nou - donosi „La Gazzetta dello Sport”.

Zanosi się na to, że nigdzie tego lata nie będą panowały tak wysokie temperatury, jak na Estadio Santiago Bernabéu. „Los Blancos” po fatalnym sezonie nie chcą powtórki. Zamierzają zbroić się na potęgę.

Florentino Pérez sprowadził na ławkę trenerską José Mourinho i właśnie kompletuje Portugalczykowi załogę. Już za chwilę mają zostać oficjalnie zaprezentowani Ibrahima Konaté i Denzel Dumfries, a ogłoszono już podpisanie kontraktu z Bernardo Silvą.

Co ciekawe, były zawodnik Manchesteru City był wcześniej łączony z FC Barceloną. Real zresztą postanowił wbić szpilę odwiecznemu rywalowi również w inny sposób. Wiadomo bowiem, że złożył ofertę opiewającą na 150 milionów euro za Juliána Alvareza.

Wygląda na to, że w Madrycie myślą o tym, by spróbować pozyskać jeszcze jednego gracza, którym miała interesować się „Blaugrana”.

Jak podaje „La Gazzetta dello Sport”, „Królewscy” przy okazji negocjowania z Interem transferu Holendra pytali także o Alessandro Bastoniego. O tym, że obrońca może wylądować latem na Camp Nou, mówiło się od miesięcy. Dopiero rzekome weto Hansiego Flicka uciszyło spekulacje.

Włoska ekipa nie zamierza jednak pozbywać się jednego ze swoich liderów za grosze. Prawdopodobnie cena za niego wyniesie około 70 milionów euro. Nie wiadomo, czy Real zgodzi się spełnić te żądania.

Gdyby jednak Florentino Pérez był nieugięty, mógłby znów zagrać na nosie Barcelonie. A to, jak doskonale wiemy z jednej z reklam, bywa „bezcenne”.