Robert Lewandowski otarł się o wygranie Złotej Piłki w 2021 roku. „Miał najwięcej punktów i prowadził w klasyfikacji”

2026-10-03 23:27:05; Aktualizacja: 3 dni temu
Robert Lewandowski otarł się o wygranie Złotej Piłki w 2021 roku. „Miał najwięcej punktów i prowadził w klasyfikacji” Fot. IMAGO / Sports Press Photo
Norbert Bożejewicz
Norbert Bożejewicz Źródło: WP SportoweFakty

Pascal Ferré, były redaktor naczelny „France Football”, wyjawił na łamach „WP SportoweFakty”, że Robert Lewandowski dzień przed zamknięciem głosowania w 2021 roku przewodził klasyfikacji piłkarzy ubiegających się o prestiżowej wyróżnienie. To ostatecznie trafiło jednak do rąk Lionela Messiego.

Doświadczony napastnik był w 2020 roku uważany za murowanego faworyta do zdobycia Złotej Piłki za sprawą wyników osiąganych głównie w Bayernie Monachium, z którym sięgnął po zwycięstwo w Lidze Mistrzów.

Wybuch pandemii COVID-19 sprawił jednak, że organizatorzy prestiżowej gali postanowili ją odwołać, wskazując na to, że nie każdy z zawodników mógł na równych prawach walczyć o tytuł najlepszego gracza globu.

- Mogę zrozumieć, że Robert czuł się pokrzywdzony. Ale była to siła wyższa, przypadek historyczny, który, mam nadzieję, już się nie powtórzy - powiedział Pascal Ferré, ówczesny redaktor naczelny „France Football”, na łamach „WP SportoweFakty” na temat nieodbytej gali w 2020 roku.

Francuz przyznał jednocześnie, że dwanaście miesięcy później kapitan reprezentacji Polski znajdował się na dobrej drodze do zdobycia upragnionej Złotej Piłki, bo na dzień przed zakończeniem głosowania był lepszy od Lionela Messiego.

Niestety dla nas, wybory poszczególnych dziennikarzy, które napłynęły w ostatniej chwili do redakcji, odwróciły sytuację i ostatecznie, to Argentyńczyk uzyskał o 33 punkty więcej od drugiego Lewandowskiego.

- Ciągle mam przed oczami obraz, jak siedzę w swoim biurze przy podliczaniu głosów. Tuż przed końcem, rzeczywiście dzień przed ostateczną datą przyjmowania głosów, Lewandowski miał najwięcej punktów i prowadził w klasyfikacji. Mimo że w takich sytuacjach pozostajemy oczywiście bezstronni, pomyślałem sobie, że akurat tutaj los dobrze wykonuje swoją pracę. Skoro Robert nie dostał nagrody rok wcześniej, to ostatecznie dostanie ją rok później. Byłaby to pewna rekompensata, zwłaszcza że rozegrał kolejny sezon niemal tak samo nadzwyczajny jak poprzedni - powiedział.

- W ostatnich godzinach głosowania, gdy spłynęły brakujące głosy, na prowadzenie wyszedł Leo Messi. Takie rzeczy się zdarzają, znowu zrządzenie losu. Wiem, że to nie pocieszy Roberta, ale naprawdę tak to się potoczyło - dodał.

Całą rozmowę możecie przeczytać na stronie SportoweFakty.WP.pl.