Świętował zaręczyny na murawie po kompromitującej porażce w Lidze Konferencji. „Nie można tak postępować”

2026-07-28 12:48:36; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Świętował zaręczyny na murawie po kompromitującej porażce w Lidze Konferencji. „Nie można tak postępować” Fot. IMAGO / Alex Nicodim
Redakcja
Redakcja Źródło: Prosport | Instagram

Na autokarze polskiej reprezentacji w 2008 roku przy okazji Mistrzostw Europy widniało niezbyt fortunne hasło: „Bo liczy się sport i dobra zabawa”. Napastnik FCSB i reprezentacji Rumunii Daniel Birligea musiał gdzieś je zobaczyć i być może postanowił wprowadzić w życie.

W miniony czwartek stołeczna drużyna w ramach eliminacji do Ligi Konferencji zaprezentowała tragiczną dyspozycję i przegrała na własnym terenie z łotewskim FK Auda 2:3. Birligea dostosował się do poziomu kolegów z zespołu i niczym specjalnym się nie wyróżnił. Za to chwilę po końcowym gwizdku rozgrzał kibiców, ale w negatywnym tego słowa znaczeniu. Wrócił na boisko z narzeczoną Antonią oraz kamerzystą. Para zaczęła nagrywać taniec w celu uczczenia swoich zaręczyn. Na kibicowskich forach posypały się na 26-letniego napastnika gromy. Nie inaczej było w przypadku znanych w rumuńskim futbolu osobistości i ekspertów.

W miniony czwartek stołeczna drużyna w ramach eliminacji do Ligi Konferencji zaprezentowała tragiczną dyspozycję i przegrała na własnym terenie z łotewskim FK Auda 2:3. Birligea dostosował się do poziomu kolegów z zespołu i niczym specjalnym się nie wyróżnił. Za to chwilę po końcowym gwizdku rozgrzał kibiców, ale w negatywnym tego słowa znaczeniu. Wrócił na boisko z narzeczoną Antonią oraz kamerzystą. Para zaczęła nagrywać taniec w celu uczczenia swoich zaręczyn. Na kibicowskich forach posypały się na 26-letniego napastnika gromy. Nie inaczej było w przypadku znanych w rumuńskim futbolu osobistości i ekspertów.

Byli reprezentanci kraju Daniel Niculae oraz Florin Prunea nie omieszkali skrytykować Birligeę w programie telewizyjnym „Liga Digisport”.

Pierwszy z wymienionych uważa, że napastnik FCSB wybrał fatalny moment na świętowanie zaręczyn na oczach kibiców. - Po prostu nie można tak postępować, zwłaszcza po porażce z niżej notowanym rywalem – przekonywał Niculae. - I to w sytuacji, gdy samemu nie rozegrało się wybitnego meczu. Trzeba zachować rozsądek i wybierać odpowiednie momenty na pewne zachowania – podkreślał.

Prunea wprost stwierdził, że wspomniane zdarzenie było w ogóle niepotrzebne. - Nie robi się takich rzeczy po przegranej z drużyną z Łotwy – dowodził były reprezentant „Tricolorii”. - Wyobrażam sobie, że wszyscy byli w szoku. Czy naprawdę było to potrzebne w takiej chwili? To, co zrobił Birligea, było niewłaściwe – uważa telewizyjny ekspert.

Sam zainteresowany szybko się zreflektował i na Instagramie przeprosił za wybranie nieodpowiedniego miejsca oraz momentu na świętowanie wspólnych chwil z ukochaną.

„W związku z nagraniami, które pojawiły się po czwartkowym meczu, chciałbym wyjaśnić kilka kwestii.

Nagranie nie zostało zorganizowane po meczu; zaplanowano je z kilkudniowym wyprzedzeniem. Jest ono częścią filmu poświęconego naszym zaręczynom. Wybrałem boisko, ponieważ to miejsce bliskie mojemu sercu – tam rozwijałem się zarówno jako człowiek, jak i piłkarz, doświadczając zarówno radości, jak i rozczarowań.

Nigdy nie miałem zamiaru lekceważyć piłki nożnej, moich kolegów z drużyny, kibiców czy własnej kariery. Rozumiem, że moment ten został odebrany jako niewłaściwy, i biorę za to odpowiedzialność. Każda porażka boli również nas!

Piłka nożna to zarówno zwycięstwa, jak i porażki; oba te elementy są częścią drogi każdego sportowca. To właśnie trudne chwile zmuszają do nauki, cięższej pracy i powrotu silniejszym. Jedynym sposobem, w jaki mogę zareagować, jest ciężka praca, zaangażowanie i moja postawa na boisku (…)” - możemy przeczytać.

Birligea ma szansę na szybką rehabilitację w oczach kibiców. W najbliższy czwartek czeka jego i kolegów ciężki rewanż na Łotwie.

PAWEŁ KIEŁBUS