To może być nowy trener Widzewa Łódź. Mateusz Borek tak to widzi

2026-08-08 11:59:14; Aktualizacja: 4 tygodnie temu
To może być nowy trener Widzewa Łódź. Mateusz Borek tak to widzi Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Mateusz Borek [Kanał Sportowy]

W Widzewie nie chcą zaliczyć kolejnego sezonu skoncentrowanego na walce o utrzymanie w Ekstraklasie. Od Aleksandara Vukovicia oczekiwane są przede wszystkim wyniki. Co jeśli Serbowi nie wyjdzie? Zdaniem Mateusza Borka następnym szkoleniowcem czterokrotnego mistrza Polski może zostać... Adrian Siemieniec. „Zaryzykuję taką tezę” - wyjaśnił dziennikarz w Kanale Sportowym.

Przez Widzew przepłynęły ogromne pieniądze Roberta Dobrzyckiego. Nagła rewolucja nie wypaliła i skończyła się niemalże tragedią. Do samego końca łódzka drużyna musiała walczyć o utrzymanie w Ekstraklasie.

Z nowymi transferami i Łukaszem Masłowskim za sterami pionu sportowego przy Piłsudskiego mają spore ambicje. Naturalnie, nikt już nie odważy się wspomnieć, że celem jest mistrzostwo lub miejsce w pucharach. 

Wątpliwości budzi jednak postać trenera Aleksandara Vukovicia. 

Zewsząd pojawiają się opinie, że Serb może szybko stracić posadę, jeśli nie zacznie odpowiednio punktować. Jego drużyna rozpoczęła sezon w rozczarowującym stylu - od dwóch remisów. 

Ciekawymi przemyśleniami podzielił się Mateusz Borek. 

- Życzę Vuko bardzo dobrze, bo to jest bardzo porządny chłopak i ciekawy, mądry trener. Myślę, że jeśli nie będą to wyniki na miarę oczekiwań Roberta Dobrzyckiego, to bym zaryzykował taką tezę, że zobaczymy Adriana Siemieńca w Łodzi. Nikt nie będzie Adriana na siłę zatrzymywał i stopował w rozwoju kariery - wyjaśnił w Kanale Sportowym doświadczony komentator. 

- Jeśli zakładamy, że ta klauzula milion euro za granicę jest prawdziwa... Czy wy wam się wydaje, że to będzie wielki problem dla Roberta Dobrzyckiego, który tak z 50 baniek wyrzucił do śmieci, ze 100 zainwestował? Jeśli by miał zapłacić cztery miliony za trenera... Przyjdzie trener, powie: „Panowie zrobiłem, ile mogłem. Zagraliśmy w pucharach. Zdobyłem mistrzostwo. Czuję, że to jest ten moment, gdzie mogę iść dalej. Załatwię Wam jeszcze dwa miliony. Puścicie mnie?”. Standing ovation, kibice. Nikt mu nie będzie robił żadnych problemów - dodał.

Adriana Siemieńca łączono z Widzewem kilkukrotnie. Pojawienie się w Łodzi Łukasza Masłowskiego sprawia, że ten temat szybko nie zniknie.