Tyle Raków Częstochowa zapłaci za nowego napastnika? Następca Jonatana Brauta Brunesa

2026-07-24 08:59:49; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Tyle Raków Częstochowa zapłaci za nowego napastnika? Następca Jonatana Brauta Brunesa Fot. IMAGO / Bildbyran
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Transfery.info | Filip Elg [X]

Raków Częstochowa finalizuje sprzedaż Jonatana Brauta Brunesa do Sparty Praga. Kto zastąpi Norwega przy Limanowskiego? Jednym z głównych kandydatów jest Linus Carlstrand. Wiadomo, ile mniej więcej trzeba zapłacić za Szweda.

Raków jest już pogodzony z odejściem norweskiego snajpera. O transferze Brauta Brunesa mówiło się już naprawdę długo. Po ubiegłorocznym zamieszaniu 25-latek otrzymał obietnicę od władz częstochowskiego klubu. 

Raków zobowiązał się, że nie będzie robił Norwegowi problemów z odejściem, gdy na stole pojawi się interesująca propozycja. Niewykluczone, że inne zapewnienie dotyczyło tego, że klub nie będzie windował ceny.

Autor 40 bramek w barwach „Medalików” finalnie ma przenieść się do Sparty Praga za około sześć milionów euro. Jaką część tej kwoty Raków przeznaczy na nową „dziewiątkę”?

Przy Limanowskiego szybko chcą domknąć temat sprowadzenia następcy kuzyna Erlinga Haalanda. Jednym z kandydatów jest Linus Carlstrand.

Wedle doniesień „Sportbladet” o usługi Szweda zabiega jeszcze RAAL La Louvière. Propozycja belgijskiego podmiotu miała już zostać zaakceptowana. Sprawa nie jest jeszcze rozstrzygnięta.

Jak udało nam się dowiedzieć, drugoligowe Östers IF oczekuje za swojego piłkarza około siedmiu milionów koron szwedzkich. Po przeliczeniu wychodzi to około 630 tysięcy euro. Kwota ta miałaby zostać jeszcze wzbogacona bonusami. 

Podobne wieści przekazał Filip Elg, który poinformował o wycenie w przedziale 5,5-7 milionów w szwedzkiej walucie. Istotny wpływ na oczekiwania przedstawiciela Superettan ma jego sytuacja finansowa.

„Obawiam się niestety, że Öster trudno będzie go zatrzymać, gdy na przykład klub z belgijskiej ekstraklasy odezwie się z ofertą, która nie jest wstydliwa. Jednocześnie nie są obecnie w sytuacji ekonomicznej, w której mogliby odrzucić dowolne oferty, a potrzebują trochę gotówki” - napisał Elg.