Widzew Łódź największym krajowym „przegrywem” w Europie?! Na razie ustępuje jedynie klubowi z Bundesligi

2026-03-02 11:43:50; Aktualizacja: 1 tydzień temu
Widzew Łódź największym krajowym „przegrywem” w Europie?! Na razie ustępuje jedynie klubowi z Bundesligi Fot. Artur Kraszewski / PressFocus
Piotr Różalski
Piotr Różalski Źródło: Transfery.info

Blisko 23 miliony euro wydane w tym sezonie, z czego blisko 16 milionów w zimowym oknie transferowym. Widzew Łódź nadal musi drżeć o utrzymanie w Ekstraklasie. W niechlubnej klasyfikacji największych „przegrywów” z krajowych podwórek w Europie klub ustępuje jedynie VfL Wolfsburg.

Na zakończenie rundy jesiennej Widzew zameldował się w tabeli tuż nad strefą spadkową. Nie znalazł się w niej wyłącznie dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu.

Wydawało się, że po przerwie zimowej „Czerwona Armia” w tabeli będzie się już tylko pięła. Kadra wzmocniona potężnymi jak na polskie warunki zawodnikami - takimi jak rekordzista Ekstraklasy Osman Bukari, rekordzista wewnętrzny Ekstraklasy Steve Kapuadi, Przemysław Wiśniewski, Emil Kornvig czy Christopher Cheng - nie jest jednak zdolna zgrać się w tak szybkim tempie pod wodzą Igora Jovićevicia.

Efekt tego taki, że Łodzianie po pięciu pojedynkach w rundzie wiosennej zdobyli tylko cztery punkty i tkwią w strefie spadkowej. To bardzo kiepski prognostyk na 11 kolejek przed końcem zmagań z perspektywą rozegrania meczów przeciwko takim oponentom jak Lech Poznań, Raków Częstochowa czy Legia Warszawa.

Po minionym weekendzie okazało się jednak, że Widzew ustąpił z pozycji lidera największych podwórkowych „przegrywów” ze Starego Kontynentu. Jego miejsce zajął VfL Wolfsburg.

Ekipa, w której między słupkami etatowo staje Kamil Grabara, wydała jeszcze większe fundusze na zimowe transfery przychodzące. Mowa o kwocie 27 milionów euro poświęconych na sprowadzenie Jonasa Adjeteya, Kento Shiogaia, Saëla Kumbediego i płatne wypożyczenie Jeanuëla Belociana.

„Wilki” dowodzone przez Daniela Bauera wpadły w niepokojącą spiralę. Nie potrafią wygrać żadnego meczu od początku stycznia, notując praktycznie porażkę za porażką. W niespełna dwa miesiące zaliczyły spadek z 11. na 17. lokatę tabeli Bundesligi, które również oznacza degradację.