„Wisła Kraków jest pokrzywdzona, ale na własne życzenie”. Chodzi o ten transfer

2026-06-09 11:20:06; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
„Wisła Kraków jest pokrzywdzona, ale na własne życzenie”. Chodzi o ten transfer Fot. FotoPyK
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Studio Reymonta [YouTube]

Wisła Kraków nie otrzymała wszystkich należnych pieniędzy za transfer Mateusza Lisa do Altay SK, o czym przypomniał niedawno Jarosław Królewski. Bartosz Karcz nie rozumie do końca narzekań prezesa „Białej Gwiazdy”. „Jak się sprzedaje zawodnika do Turcji, to trzeba się zabezpieczyć” - padło na kanale Studio Reymonta.

„Dalej czekam na kilkaset tysięcy euro z transakcji związanych z Mateuszem. Wszyscy zarobili już dziesiątki razy tylko nie Wisła Kraków. FIFA/UEFA to są jednak straszliwie zacofane organizacje” - napisał Jarosław Królewski. 

Mowa więc o dość pokaźnej kwocie. Lis odszedł z Wisły do Altay SK w 2021 roku. Następnie przechodził do Southampton i do Göztepe za nieujawnioną kwotę. Krakowski klub nadal nie otrzymał należnych środków z tytułu tych transakcji.

Królewski przypomniał publicznie o sprawie z Lisem, gdyż ten jest blisko przenosin do Lecha Poznań. Mistrz Polski ma zapłacić za jednego z najlepszych bramkarzy Süper Lig zaledwie milion euro.

Narzekania prezesa „Białej Gwiazdy” nie do końca rozumie Bartosz Karcz z „Gazety Krakowskiej”.

- Nie wierzę, że Wisła jeszcze jakiekolwiek pieniądze za Mateusza Lisa dostanie. Bym nie biadolił, że tych pieniędzy nie ma. Jak się sprzedaje zawodnika do Turcji, to trzeba się zabezpieczyć. A mówiąc wprost: puścić go dopiero, jak pieniądze znajdą się na koncie. Płacz, że ktoś nie zapłacił. To nie jest taka pierwsza sytuacja z tureckimi klubami. Tyle. Wtedy trzeba było się porządnie zabezpieczyć, najwidoczniej tego Wisła nie zrobiła, jeśli tych pieniędzy nie dostała. Oczywiście, Wisła jest pokrzywdzona, ale na własne życzenie. Zachowała się naiwnie - padło na kanale Studio Reymonta. 

- Wiadomo, kto zarządzał i kierował klubem. Podpisano zgodę transferu bez przelewu. Nie zapominajmy, jak ta decyzja wpłynęła sportowo na Wisłę. Niewykluczone, jeśli by nie sprzedano Mateusza Lisa, to Wisła może by się utrzymała w Ekstraklasie. Ja bym na miejscu Królewskiego się nie przypominał, nie upominał. To jest przypominanie o własnej głupocie, naiwności - dodał Grzegorz Wojtowicz.