Anglia się zakopała, no to Argentyna postrzelała! Panie Tuchel, tak nie można... [RAPORT #36]

2026-07-16 12:25:31; Aktualizacja: 3 tygodnie temu
Anglia się zakopała, no to Argentyna postrzelała! Panie Tuchel, tak nie można... [RAPORT #36]
Kajetan Dudzik
Kajetan Dudzik Źródło: Transfery.info

Wszystko jest już jasne. Reprezentacja Argentyny odrobiła straty i po zwycięstwie 2:1 nad Anglią to „Albicelestes” dołączają do Hiszpanów w wielkim finale Mistrzostw Świata. „Synom Albionu” pozostaje gra o brąz z Francuzami, za co powszechnie jest obwiniany Thomas Tuchel. Zachowawcza taktyka Niemca przyniosła skutek odwrotny od zamierzonego.

1. It's not coming home (again)

Gwoździem do trumny wyspiarzy okazała się... strzelona bramka. Trafienie Anthony'ego Gordona z 55. minuty środowego półfinału było ostatnim ofensywnym popisem drużyny Tuchela. Do tego momentu Anglikom udawało się hamować wszelkie zapędy złotych medalistów z Kataru.

O ile pierwsza połowa widowiska okazała się rozczarowaniem, tak w drugiej napisała się historia. Odpowiedzią Argentyńczyków na straconą bramkę stał się zmasowany atak, który przyniósł niezwykle słodkie i satysfakcjonujące owoce.

„Albcelestes” mimo niekorzystnego wyniku ani przez moment nie stracili wiary. Gdy już zabrali się za odrabianie strat, zepchnęli „Synów Albionu” tak głęboko, że gole stały się kwestią czasu. Kilkukrotnie znakomitymi interwencjami popisywał się co prawda Jordan Pickford, ale nawet on nie mógł nic zrobić w końcówce.

W 85. minucie strzałem z dystansu wyrównał Enzo Fernández, który z nieznanych przyczyn został pozostawiony bez opieki przed polem karnym, chociaż chwilę wcześniej oddał groźne uderzenie z podobnego miejsca. Dogrywka? Nic z tych rzeczy! Już po upływie regulaminowego czasu gry dośrodkowanie Lionela Messiego spadło na głowę Lautaro Martíneza. Snajper Interu Mediolan ustalił wynik na 2:1 dla ekipy z Ameryki Południowej.

Po udanej pogoni Argentyńczyków Anglicy nie mieli już wiele czasu na własną. W rezultacie zagrają „tylko” o trzecie miejsce, podczas gdy panujący mistrzowie świata staną przed szansą na obronę tytułu w finale z Hiszpanią.

2. Panie Tuchel, o co tutaj chodziło?

„Ten mecz to popis taktycznego geniuszu Tuchela. Thomas, zabierz nas do domu” - pisał tuż po tym, jak „Synowie Albionu” objęli prowadzenie Piers Morgan. Ten wpis zestarzał się gorzej niż mleko.

Niemiecki szkoleniowiec delikatnie rzecz ujmując nie pomógł swoim piłkarzom. Od razu po wypracowaniu korzystnego rezultatu Anglicy się cofnęli, a ich sternik puszczał w bój kolejnych obrońców. Gordona zastąpił Ezri Konsa, a za Reece'a Jamesa i Declana Rice'a na boisku pojawili się Nico O'Reilly i Dan Burn. Angielska „obrona Częstochowy” zakończyła się całkowitą klapą.

- Daliśmy z siebie wszystko, żeby zagrać w finale. Wszyscy grają o tytuł, ale tak to już jest... mamy o dzień mniej na regenerację niż Francja, ale podejdziemy do tego profesjonalnie - mówił trener po wstydliwej porażce, dodając przy okazji, że jest zadowolony z występu podopiecznych, co nie spodobało się kibicom na Wyspach.

Tuchel nie znalazł wielu obrońców. Miażdżąca większość ekspertów winę za odpadnięcie z rywalizacji o złoto zrzuciło na jego barki. Mimo tego nic nie zapowiada zwolnienia Niemca. Matt Lawton i Mike Keegan poinformowali, że angielska federacja nie rozważa zakończenia współpracy.

3. Gorąco od początku do samego końca

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem podkreślano, że środowy półfinał to spotkanie podwyższonego ryzyka. Przede wszystkim skupiano się na sporze o Falklandy (czy, jak wolą Argentyńczycy - Malwiny), który ciągnie się od lat 80. minionego stulecia.

Na boisku nie zabrakło elektryzujących starć, również bez piłki. Sędzia Ismail Elfath musiał uspokajać piłkarzy po kilku kłótniach, a po zakończeniu zawodów emocje wcale nie opadły.

Jude Bellingham sprzedał „plaskacza” celebrującemu Valentínowi Barco, za co spadła na niego lawina krytyki. Nie to jednak wywołało największe oburzenie.

Świętujący „Albicelestes” wytoczyli naprawdę ciężkie działa. Okazało się, że zaopatrzyli się w transparent, który głosił, że „Malwiny są Argentyńskie”, co nie spodobało się na Wyspach. Wielu Anglików domagało się nawet wykluczenia mistrzów świata z mundialu za „agitację polityczną”. Raczej się to nie wydarzy, ale do tych wydarzeń z pewnością będzie się wracało w kolejnych latach.

Podsumowanie

➡️ Lionel Messi śrubuje swój rekord asyst. W środę 39-latek zaliczył dwa ostatnie podania i na największej ze scen ma ich łącznie aż 12.

➡️ Przed nami pierwszy pojedynek gwiazdora z Rosario z Laminem Yamalem. Przeszłość i przyszłość FC Barcelony długo czekały na konfrontację, ale w finale Mistrzostw Świata w końcu będziemy mogli ją zobaczyć.

➡️ Najwięcej piłkarzy na mecz decydujący o złocie wysyła Atlético Madryt. Na murawie będzie mogło pojawić się aż dziesięciu przedstawicieli „Rojiblancos”. To już trzeci raz z rzędu.

➡️ Ostatnią kadrą na mundialu, która powstrzymała Messiego przed zanotowaniem gola lub asysty pozostaje... Polska.

➡️ Z kolei w ślady „Biało-Czerwonych” poszła Republika Zielonego Przylądka. Ekipa z Afryki podobnie jak nasza reprezentacja w Katarze zmierzyła się z dwójką finalistów trwającego turnieju. Różnica jest taka, że w obu przypadkach nie dała się pokonać w regulaminowym czasie gry (0:0 w grupie z Hiszpanią i 2:3 z Argentyną, ale dopiero po dogrywce).

➡️ W 2021 roku użytkownik X o nicku „dilemma” przewidywał, że w finale Mistrzostw Świata 2026 „Albicelestes” ograją „La Furia Roja” 2:1. Czy jego wróżba się sprawdzi? Przekonamy się już w niedzielę.