Jak Kamil Jakubczyk stał się odkryciem Ekstraklasy?
2026-04-30 16:35:36; Aktualizacja: 2 tygodnie temu
Wielką niewiadomą pozostaje los Arki Gdynia. Obecna sytuacja sugeruje, że w przyszłym sezonie ekipa z Trójmiasta może ponownie wystąpić na pierwszoligowych boiskach. Mimo to w obecnej kadrze beniaminka nie brakuje zawodników, którzy w razie ewentualnego spadku bez problemu powinni znaleźć nowego pracodawcę w Ekstraklasie. Do tego grona w pierwszej kolejności zalicza się Kamil Jakubczyk.
Powszechnie mówi się, że rok w piłce to cała wieczność. Historia co chwilę dostarcza zresztą przykładów potwierdzających tę tezę - zawodników czy szkoleniowców, których pozycja w klubie zmieniała się diametralnie nie tyle z sezonu na sezon, co nawet z rundy na rundę.
Na własnej skórze przekonał się o tym Kamil Jakubczyk. Jesienią poprzedniego sezonu utalentowany pomocnik Arki został zrzucony na boczny tor przez tymczasowego szkoleniowca Tomasza Grzegorczyka, który z usług podopiecznego skorzystał w rozmiarze zaledwie pięciu minut na przestrzeni czternastu pierwszoligowych kolejek. Zdarzało się też, że zamiast uczestniczyć w gierkach treningowych Jakubczyk obserwował je z boku, a głód piłki starał się rekompensować dodatkowymi treningami na orliku.
Dziś jego sytuacja jest zupełnie inna. Na starcie obecnej kampanii wychowanek Pogoni wyrósł na kluczową postać „Żółto-Niebieskich”. Ogromna w tym zasługa Dawida Szwargi, za kadencji którego młody piłkarz wyraźnie rozwinął skrzydła i złapał wiatru w żaglu. Paradoksalnie, podobnie jak trenera, wkrótce może go już w Trójmieście nie być, i to wcale nie dlatego, że obecna formuła współpracy przestała się zazębiać.Popularne
Jakubczyk uchodzi dziś za jedno z najciekawszych nazwisk na rynku transferowym Ekstraklasy. Rosnące zainteresowanie innych klubów budzi w Gdyni niepokój, zwłaszcza że Arka mocno skomplikowała swoje położenie w walce o utrzymanie; ewentualny spadek znacząco zwiększyłby prawdopodobieństwo letniego transferu zawodnika.
Wszedł do ligi z drzwiami i futryną
W Jakubczyku intryguje przede wszystkim jego wyrazistość. Nie znika w ligowej szarzyźnie, unika gry na alibi. Zamiast tego bierze odpowiedzialność na własne barki: potrafi przebiec z piłką kilkanaście metrów, mijając rywali i napędzając atak zespołu. Cechuje go rzadka w tym wieku przebojowość, pewność siebie oraz boiskowa bezkompromisowość.
Za wrażeniem z boiska idą też konkretne liczby. Wśród defensywnych i środkowych pomocników ligi zajmuje czwarte miejsce pod względem progresywnych prowadzeń piłki, definiowanych przez Opta jako sytuacje, w których zawodnik prowadzi futbolówkę do przodu, zdobywając z nią co najmniej pięć metrów. Łącznie gracz Arki ma ich na swoim koncie 65, przy czym aż 40 takich rajdów kończył już w trzeciej tercji boiska i pod tym względem w ligowej stawce nie ma już sobie równych.

Bywa też niepokorny, choć wszelkie konsekwencje z tym związane można jeszcze tłumaczyć młodzieńczą fantazją. Wystarczy wrócić pamięcią do czwartej kolejki i pięknego gola Jakubczyka przeciwko Pogoni Szczecin, gdzie funkcję asystenta pełnił wówczas nie kto inny, jak Tomasz Grzegorczyk. Wychowanek „Portowców”, w przypływie radości i adrenaliny, uznał ten moment za idealną okazję, by „odwdzięczyć się” byłemu trenerowi, u którego kompletnie nie miał szans na grę, i posłał w jego stronę prowokacyjnego „całusa”.
- Bardzo chciałbym przeprosić cały sztab drużyny Pogoni, piłkarzy, kibiców w związku z wykonanym prowokacyjnym gestem. Jako sportowcowi, ale przede wszystkim człowiekowi nie przystoi mi na pewno takie zachowanie. Spędziłem w Pogoni wiele kapitalnych lat i bardzo żałuję, że te zachowanie przykryło ten czas. Przyjmuje wszystkie słowa krytyki, posypuje głowę popiołem. Duża część mojego serca na zawsze będzie granatowo-bordowa, bardzo mocno szanuję wszystkich ludzi, których spotkałem na swojej drodze. Przepraszam - reflektował się później w mediach społecznościowych.
Mimo wszystko kontrowersyjne zachowanie Jakubczyka nie zostało odebrane jednoznacznie negatywnie. Owszem, prawdopodobnie było zbędne, ale z drugiej strony - czy to nie właśnie takie historie powinien budować futbol? Kto inny, jeśli nie młody, nieobyty jeszcze z Ekstraklasą zawodnik, czujący żal do byłego trenera, miałby zdecydować się na taki gest po wspaniałej bramce, która w ostatecznym rozrachunku dała gospodarzom premierowy komplet punktów od awansu do elity?
- Rozmawiałem z Kamilem od razu po meczu. Uważam, że taka dobrze zrozumiana charyzma, odwaga, bezczelność to są takie cechy, których wymagamy od piłkarzy, jeśli chodzi o poczynania boiskowe. Jeżeli nie masz doświadczenia, to często te cechy wpływają potem również na twoje zachowanie między innymi po zwycięstwie czy zdobytej bramce, co mimo wszystko nie jest do końca profesjonalne jako zawodowy piłkarz. Natomiast to jest młody chłopak. Bardzo ambitny, inteligentny, dużo pracujący nad sobą. Mający refleksje. Więc jestem pewien, że wie, że nie do końca jest to pożądane zachowanie, ale tak jak mówię, wolę zawodnika, który jest bezczelny i odważny, niż takiego, co się wszystkiego boi - podsumował celnie Dawid Szwarga w Kanale Sportowym.
Wygrywa, drybluje, kreuje. Słowem: dominuje
Jakubczyk doskonale wpisuje się także w wymagania współczesnego futbolu. Na przestrzeni ostatnich kilku lat zmianie uległa bowiem optyka i coraz większą wagę przykłada się obecnie do pojedynków indywidualnych. W czasach, gdy wiele meczów przypomina taktyczne partie szachów, a piłkarze funkcjonują w ściśle określonych ramach, ogromną wartość mają zawodnicy zdolni przełamać schemat i rozbić strukturę rywala, właśnie poprzez wygrany pojedynek.
W tym aspekcie pomocnik Arki prezentuje się zaś bardzo solidnie. Do tej pory wygrał 145 takich starć, co stanowi trzeci najlepszy wynik na tle konkurencji w trwających rozgrywkach. Lepsi są jedynie Juljan Shehu, który z dorobkiem 212 zwycięskich pojedynków wyraźnie dominuje nad resztą, oraz Krzysztof Kubica. Gracz Bruk-Betu Termaliki Nieciecza ma ich 168.
Jakubczyk znajduje się również w czołówce ligi pod względem liczby podejmowanych dryblingów (29) oraz ich skuteczności (16). To pokazuje, że lider środka pola w ekipie beniaminka w starciach z często bardziej doświadczonymi rywalami nie odczuwa kompleksów, a przy tym potrafi być efektywny - wśród defensywnych i środkowych pomocników Ekstraklasy, którzy podjęli co najmniej dwadzieścia prób dryblingu, notuje czwarty najwyższy procent udanych akcji - 55,17%. Dodatkowo jest najczęściej faulowanym zawodnikiem na swojej pozycji (76 razy) i zamyka czołową dziesiątkę graczy, którzy samodzielnie wykreowali sobie sytuacje bramkowe (11).

Poważnym zarzutem wobec Jakubczyka pozostaje liczba żółtych kartek. 21-latek w obecnym sezonie opuścił dwa spotkania i w obu przypadkach powodem były zawieszenia. Pierwsza pauza przypadła już na siódmą kolejkę, natomiast kolejna na trzecie spotkanie rundy wiosennej. Choć w ostatnich dziewięciu meczach pomocnik Arki tylko raz wpisał się do notesu sędziego i prawdopodobnie będzie dostępny na wszystkie cztery finałowe kolejki, to łączna suma dziewięciu upomnień (najwyższa w lidze obok Oskara Wójcika) kładzie się cieniem na jego ogólnej ocenie.
Mimo to zalety Jakubczyka niewątpliwie dominują nad mankamentami, które z czasem można przecież skorygować. Pomocnik Arki znajduje się dopiero na początku drogi, a sufit jego możliwości zawieszony jest bardzo wysoko. On sam nie ukrywa zresztą, że stawia przed sobą coraz bardziej ambitne cele i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
A to, czy kolejny krok postawi w Gdyni, czy już w innym miejscu, okaże się wkrótce.






















![22 lata czekania i wystarczy. Arsenal mistrzem Anglii [OFICJALNIE]](img/photos/118620/90x60/arsenal-mistrz-anglii-sezon-20252026.jpg)

![Gwiazda FC Barcelony nie jedzie na mundial [OFICJALNIE]](img/photos/97386/90x60/luis-delafuente.jpg)






