Korona Kielce złowiła prawdziwą okazję. Ten ruch może okazać się strzałem w dziesiątkę
2026-09-05 13:59:03; Aktualizacja: 1 miesiąc temu
Rynek transferowy bywa nieprzewidywalny, dlatego kluczem do sukcesu jest stała czujność i bezwzględne wykorzystywanie okazji. Tę sztukę w Kielcach opanowali do perfekcji. Sprowadzając Michaela Ameyawa, Korona zyskała piłkarza o znanej charakterystyce, który pod skrzydłami nowego trenera może uwolnić swój pełen potencjał.
Patrząc na to, jak obecnie prezentują się wahadłowi Rakowa, z czysto sportowego punktu widzenia trudno zrozumieć decyzję o rozstaniu z Ameyawem. Częstochowianie pozbywają się bowiem zawodnika wartościowego i w ten sposób sami dokładają sobie kolejny problem. Jakby tych, które pojawiły się u zarania obecnych rozgrywek, było im jeszcze mało.
„Medaliki” po pięciu kolejkach zajmują ostatnie miejsce w tabeli, a pod koniec sierpnia pożegnały się również z marzeniami o europejskich pucharach. Fatalny start sezonu znalazł swoje konsekwencje także na ławce trenerskiej - posadą zapłacił za niego Dawid Kroczek. Zespół został więc bez szkoleniowca i bez wyraźnych perspektyw. Wśród części zawodników, szczególnie tych pamiętających lepsze czasy klubu, próżno szukać dawnej iskry. Wydaje się, że niektórzy pod Jasną Górą osiągnęli już swój sufit.
Włodarze klubu postanowili natomiast ratować sytuację w sposób, który nie sposób nazwać inaczej niż akt desperacji. Zatrudnienie Gonçalo Feio przypomina bowiem gaszenie pożaru benzyną. Portugalczyk w poprzednich miejscach pracy regularnie wikłał się w głośne konflikty, by finalnie zostawiać po sobie spaloną ziemię.Popularne
W tym całym częstochowskim chaosie transfer Ameyawa okazał się dla ligowego rywala niespodziewanym prezentem. Korona skwapliwie wykorzystała rynkową okazję i zastosowała manewr już sprawdzony: sięgnęła po zawodnika, którego możliwości zostały wcześniej zweryfikowane na poziomie Ekstraklasy. Podobnie uczyniła tego lata z Patrikiem Hellebrandem, Kamilem Jakubczykiem, Arielem Mosórem czy wreszcie Morganem Faßbenderem. Jak dotąd wszystkie te ruchy przyniosły Kielczanom wymierne korzyści, co z pewnością umocniło działaczy w przekonaniu, że krajowy rynek może być źródłem wartościowych wzmocnień.
Korona nie sięga tym samym po przysłowiowego „kota w worku”. Wybierając zawodnika dobrze znającego realia Ekstraklasy, już na początku ogranicza kilka niewiadomych, które mogą mieć wpływ na jego wejście do nowego zespołu, a później również na ocenę transferu. Aklimatyzacja w nowym środowisku, różnice kulturowe czy konieczność oswojenia się ze specyfiką rozgrywek nie stanowią w tym przypadku większego problemu. Ameyaw zna bowiem ligowe realia, a Korona dysponuje wiedzą na temat jego możliwości i tego, co może wnieść.
W kontekście najnowszego nabytku „Złocisto-Krwistych” istotna wydaje się również umiejętność odnalezienia się na boisku w różnych rolach i systemach. Po zakończeniu poprzedniego sezonu Korona postawiła na większą wszechstronność i zgodnie z zapowiedziami swojego szkoleniowca wprowadziła do repertuaru ustawienie z czwórką obrońców. Za wyjątkiem domowego spotkania z Legią, korzystała z niego we wszystkich dotychczasowych meczach. Takie rozwiązanie zapewniło jej większą elastyczność, pozwalając Jackowi Zielińskiemu swobodniej dobierać wariant taktyczny pod konkretnego przeciwnika. Fundamentem tej zmiany pozostają jednak odpowiedni wykonawcy. Najstarszy trener w Ekstraklasie ma ich do dyspozycji, a wraz z przyjściem Ameyawa zyskał kolejnego zawodnika zdolnego obsadzić pozycje w obu systemach.
25-latek już wcześniej dał się poznać jako piłkarz o szerokim wachlarzu możliwości. Na ligowych boiskach kojarzono go przede wszystkim z grą na skrzydle w barwach Piasta Gliwice, jednak transfer do Rakowa Częstochowa wiązał się ze zmianą jego roli. Został przesunięty na jedną z pozycji numer dziesięć za plecami napastnika, co w obliczu modyfikacji ustawienia wydawało się najbardziej naturalnym i logicznym rozwiązaniem.
Jego boiskowy profil zmienił się dopiero w drugim sezonie, kiedy Marek Papszun zdecydował się przekwalifikować go na wahadłowego. Jak się później okazało, był to całkiem trafiony pomysł. Ameyaw zanotował z tej pozycji dwa gole i pięć asyst, a przy okazji wyróżniał się w kilku istotnych parametrach. Należał do ligowej czołówki pod względem progresywnych prowadzeń (3,49/90 minut) i ich częstotliwości, prób dryblingu (4,35/90), udanych dryblingów (2,71/90) oraz kluczowych podań (0,69/90). Zmiana pozycji nie ograniczyła więc jego największych atutów. Nadal mógł robić różnicę w ofensywie, choć jednocześnie musiał wziąć na siebie większą odpowiedzialność za zadania defensywne.
Wszystko wskazuje jednak na to, że w Koronie Ameyaw wróci do roli, w której czuje się najbardziej naturalnie - na skrzydło. To właśnie tam pokazał dotychczas swoją najlepszą wersję i wykręcił najbardziej okazałe liczby. Żeby nie być gołosłownym: sezon 2023/2024 w barwach Piasta był dla niego najlepszym pod względem indywidualnego dorobku w Ekstraklasie. Zdobył sześć bramek i zanotował cztery asysty, a po doliczeniu Pucharu Polski jego bilans urósł do ośmiu goli i siedmiu ostatnich podań.
Przeprowadzka do Rakowa miała być dla niego kolejnym krokiem w rozwoju i pod wieloma względami rzeczywiście nim była. Otworzyła przed nim możliwość pracy pod okiem jednego z czołowych trenerów w kraju, walki o najwyższe cele w Ekstraklasie, a także zdobycia bezcennego doświadczenia na arenie międzynarodowej i rywalizacji z takimi markami jak Fiorentina czy Sparta Praga. Zyskał więc kapitał, którego w tamtym momencie nie byłoby mu w stanie zapewnić wiele polskich klubów.
Z drugiej strony jego odejściu z Rakowa towarzyszy jednak pewien niedosyt. Można było bowiem oczekiwać - choć być może nieco na wyrost, zwłaszcza mając świadomość, że Marek Papszun z reguły większy nacisk kładzie na rozwój zespołu jako całości niż indywidualne szlifowanie konkretnych zawodników - że pobyt w Częstochowie pozwoli Ameyawowi wykonać jeszcze większy krok naprzód. Miał stać się gruntem pod kolejne powołania do reprezentacji Polski, a w dalszej perspektywie może nawet zagraniczny transfer. Ostatecznie nie ziścił się ani jeden, ani drugi scenariusz.
Przejście do Korony trudno rozpatrywać w kategoriach kroku wstecz. Znacznie trafniej będzie określić je mianem ruchu w bok, tyle że takiego, który może otworzyć przed Ameyawem zupełnie nowe możliwości. W Kielcach będzie miał okazję pracować z trenerem, który niejednokrotnie pokazywał, że potrafi wydobyć z zawodników ich najlepsze cechy. Jacek Zieliński ma w swoim dorobku rozwój Mariusza Fornalczyka, Bartosza Kapustki czy Michała Rakoczego. Teraz jego zadaniem będzie odpowiednie wkomponowanie Ameyawa w kielecki zespół i stworzenie mu warunków do wykorzystania pełni drzemiącego w nim potencjału.
Na koniec warto odnotować jeszcze jeden, całkiem sympatyczny zbieg okoliczności. Korona będzie już trzecim klubem, w którym Ameyaw spotka w jednej szatni Ariela Mosóra. Ich wspólna historia rozpoczęła się w 2021 roku, gdy obaj trafili do Piasta Gliwice. Trzy lata później ponownie znaleźli się razem, tym razem w Rakowie Częstochowa. Teraz, po pięciu wspólnie spędzonych sezonach, ich drogi krzyżują się w Kielcach. Najnowszy nabytek „Złocisto-Krwistych” skwitował to zresztą z przymrużeniem oka w mediach społecznościowych, zwracając się do kolegi z defensywy: „Witam ponownie, nie uciekniesz ode mnie”.
Wychodzi więc na to, że Korona nie miała tego lata innego wyjścia.





![Widzew Łódź z informacją w sprawie Mariusza Fornalczyka [OFICJALNIE]](img/photos/122661/170x113/mariusz-fornalczyk.jpg)

























