Może zrobić się cholernie smutno, czyli 79 piłkarzy LaLigi z wygasającymi kontraktami latem 2026 roku

2026-03-12 18:53:45; Aktualizacja: 2 miesiące temu
Może zrobić się cholernie smutno, czyli 79 piłkarzy LaLigi z wygasającymi kontraktami latem 2026 roku Fot. IMAGO / PGS Photo Agency | IMAGO / NurPhoto | IMAGO / ZUMA Press Wire
Patryk Krenz
Patryk Krenz Źródło: Transfery.info

Nim zdążymy się obejrzeć, sezon dobiegnie końca. Wtedy też poznamy przyszłość wielu zawodników z LaLigi, w których kontraktach na czerwono została podkreślona data 30 czerwca 2026 roku. To może być czas wzruszających pożegnań z zasłużonymi weteranami. Przygotujcie chusteczki.

Jak to mówią, nie ma co gadać, w tym przypadku pisać, po próżnicy. To kolejna odsłona serii, przyglądającej się zawodnikom, których kontrakty wygasają wraz z końcem trwającej kampanii - to jest 30 czerwca 2026 roku. Tym razem na tapet bierzemy piłkarzy rywalizujących na boiskach LaLigi. To zestawienie jest wyjątkowe smutne. Zapraszamy.

Juan Iglesias (Getafe, 1998) - Musztarda po obiedzie? Urodzony w Valladolid boczny defensor jest jedną z kluczowych postaci Getafe - i to od kilku sezonów. Madrycki klub próbował przedłużyć z nim umowę, ale wygląda na to, że ten zapragnął w karierze nowego wyzwania. Wedle niedawnych doniesień 27-latek ma przenieść się latem na zasadzie wolnego ruchu do Sevilli. Oczywiście, nic nie zostało oficjalnie potwierdzone, a więc pozostaje nam czekać na konkrety.

David Soria (Getafe, 1993) - W tym przypadku mamy do czynienia z prawdziwym weteranem. 32-latek rozegrał na poziomie LaLigi już blisko 300 spotkań. Magiczna liczba z trójką na przodzie zagości w jego dorobku jeszcze podczas trwającej kampanii. Soria wyrobił sobie renomę na rodzimych boiskach. W 2023 roku chciał go sprowadzić Real Madryt, który szukał wówczas zmiennika dla Thibauta Courtois. Doświadczony golkiper wzbudza duże zainteresowanie, ale to nieistotne. Wszystko wskazuje na to, że lada moment podpisze nową umowę z Getafe, cementując swoją przyszłość na Stadio Coliseum Alfonso Perez.

Dakonam Djené (Getafe, 1991) - Generał, waleczne serce „Azulones”. Togijczyk występuje dla madryckiego klubu nieprzerwanie od 2017 roku. Przeżywał różne chwile, ale do swoich osiągnięć może zapisać to, że nigdy nie spadł do drugiej ligi. Mimo 34 lat na karku nadal odgrywa kluczową rolę w zespole José Bordalása. Intencje defensora są jasne: chce pozostać w ukochanej drużynie na dłużej. Decyzja w tej sprawie zapadnie najpewniej pod koniec sezonu. 

Aleix Febas (Elche, 1996) - Przed wychowankiem Realu Madryt kreślono wizję znacznie większej kariery. Ostatecznie nie udało mu się jednak przebić do składu „Królewskich”. Po opuszczeniu macierzystych szeregów ugościł się na dłużej w drugiej lidze hiszpańskiej. 30-latek rozgrywa właśnie swój trzeci sezon w Elche, z którym awansował wcześniej do LaLigi. Nie jest jednak całkowicie skupiony na walce o utrzymanie. Wedle niedawnych doniesień bardzo mocno do podpisania kontraktu chcą go przekonać przedstawiciele Espanyolu - prawdopodobnie ta sztuka im się uda.

André Silva (Elche, 1995) - Trudno w to uwierzyć, ale portugalski napastnik w listopadzie skończy 31 lat. Jeszcze w 2017 roku z łatką wielkiego talentu przechodził z FC Porto do AC Milanu za blisko 40 milionów euro. Wówczas spodziewano się, że ojczyzna Cristiano Ronaldo doczekała się następnego wybitnego snajpera. Silva miał w karierze udane momenty, ale ostatecznie nie spełnił oczekiwań. Po trudnych latach trafił do Elche, gdzie radzi sobie przyzwoicie. Klub ma w zanadrzu opcję prolongaty o kolejne dwanaście miesięcy. W przypadku spadku do niższej ligi na pewno nie zostanie aktywowana.

Léo Pétrot (Elche, 1997) - W tym przypadku klub wykonał już konkretny ruch. Wychowany w AS Saint-Étienne defensor otrzymał propozycję przedłużenia kontraktu. Francuz jeszcze nie odpowiedział na ofertę, biorąc pod uwagę także inne możliwości. Jego decyzja będzie zależała od tego, czy Elche utrzyma się w elicie. 

Pedro Bigas (Elche, 1990) - Jeden z najbardziej doświadczonych zawodników w kadrze beniaminka. Warto mieć takie postacie w składzie. Mowa w końcu o kapitanie, który przebił już barierę 230 spotkań na poziomie LaLigi. Elche czeka z decyzją w sprawie 35-latka. Ten do końca rozgrywek postara się udowodnić, że mimo zaawansowanego wieku, nadal może wiele zaoferować na boisku. 

Santi Cazorla (Real Oviedo, 1984) - Magik z Lugo de Llanera spełnił obietnicę i po latach wrócił do Realu Oviedo. Napisał od tego czasu piękną historię, przyczyniając się do awansu. Zatrudniony w grudniu Guillermo Almada nie daje jednak grać za zasługi. Argentyński szkoleniowiec nie widzi w swoich planach miejsca dla 41-latka. Cazorla stał się więc rezerwowym, co nie wszystkim kibicom przypadło do gustu. Mimo to doświadczony przez los pomocnik nawet w ciągu tych kilku otrzymanych minut potrafi popisać się spektakularnym zagraniem. Pewnych rzeczy się nie zapomina. Co dalej z piłkarską karierą Cazorli? Na ten moment trudno to przewidzieć. Potencjalnych scenariuszy jest kilka, w tym ten zakładający odwieszenie butów na kołek. 

Kwasi Sibo (Real Oviedo, 1998) - Człowiek od czarnej roboty w drużynie trenera Almady. 27-latek zajmuje się w środku pola szeroko pojętą „destrukcją”. To on odpowiada za największą liczbę przechwytów w całym zespole. Po zatrudnieniu argentyńskiego szkoleniowca jego rola zauważalnie wzrosła. Wygląda jednak na to, że przed reprezentantem Ghany ostatnie miesiące na Estadio Carlos Tartiere. Już zimą mocno interesowała go przeprowadzka do Major League Soccer.

Mathew Ryan (Levante, 1992) - „Dobry przyjaciel” Kamila Grabary, który podczas pobytu w FC Kopenhadze miał problem z tym, że to właśnie Polak grał częściej. Odsuwając złośliwości na bok, trzeba uczciwie przyznać, że Australijczyk po przenosinach do Levante prezentuje się bardzo dobrze. Pod względem wybronionych strzałów znajduje się nawet w czołówce LaLigi. Świetna postawa 33-latka może jednak nie uratować Levante, które okupuje przedostatnie miejsce w tabeli. W przypadku spadku po Ryana na pewno zgłoszą się zespoły z wyższych lig. 

Adrián Dela (Levante, 1999) - „Ofensywny” obrońca wychowany w akademii Realu Madryt. 27-latek ma naturalne ciągoty do gry w ofensywie. W tym sezonie jest wykonawcą rzutów karnych w szeregach Levante. Podczas czterech ostatnich spotkań zakładał na ramię opaskę kapitańską. Podobnie jak w przypadku Ryana, duży wpływ na jego przyszłość będzie miało miejsce, na którym ekipa z Walencji zwieńczy rozgrywki. 

Pablo Martínez (Levante, 1998) - Kluczowa postać w szeregach Levante. Jego kariera z pewnością wyglądałaby inaczej, gdyby nie poważne problemy zdrowotne. 28-latek w przeszłości zerwał więzadła krzyżowe, a potem długo dochodził do siebie. W trwającej kampanii także borykał się z kontuzjami. Mimo to klasa urodzonego w Madrycie rozgrywającego jest zauważalna. Z tego powodu już teraz negocjacje prowadzą z nim przedstawiciele Getafe i Rayo Vallecano. Rozstanie z Levante to dzisiaj najbardziej prawdopodobny scenariusz. 

Daley Blind (Girona, 1990) - Raczej niewielu spodziewało się, że Holender odnajdzie się w Gironie. Po nie do końca udanym powrocie do Ajaksu Amsterdam i krótkiej przygodzie w Bayernie Monachium przenosiny do Katalonii wydawały się niezrozumiałe. I rzeczywiście, 36-latek miał trudne początki. Po okresie adaptacji kompletnie zaskoczył. Dzisiaj może poszczycić się rozegraniem ponad 100 spotkań i mianem ulubieńca kibiców „Biało-Czerwonych”. „W wieku 35 lat, nękany kontuzjami, zaczął nie najlepiej, ale oto jest, demonstruje swoje przywództwo i dziedzictwo. Daley Blind to czysta inteligencja. Kiedy drużyna dobrze gra, jest niezastąpionym graczem. Fundamentalny dla odrodzenia Girony” - ocenił jeden z kibiców po następnym udanym występie weterana. Niech to będzie odpowiedź na pytanie, czy warto mieć Blinda w składzie. 

Axel Witsel (Girona, 1989) - Następny doświadczony, który dostał w Gironie szansę na spięcie kariery piękną klamrą. 37-latek to podstawowy zawodnik katalońskiego zespołu. W rundę wiosenną wszedł w bardzo dobrej formie, notując asysty z Celtą Vigo i Deportivo Alavés. Co ciekawe, przed rozpoczęciem rozgrywek propozycją kontraktu miała go kusić Pogoń Szczecin. Jak widać, Belg to jeszcze za wysokie progi.

Nemanja Gudelj (Sevilla, 1991) - Serbski defensor rozgrywa swój siódmy sezon w Sevilli. W tak niestabilnym klubie, w którym dochodzi do ciągłych zmian, to wyjątkowe osiągnięcie. 34-latek jest dzisiaj żyjącym symbolem „Los Nervionenses”. Wszystkie braki nadrabiał charakterem i wolą walki. Absolutny lider i kapitan. Sevilla potrzebuje zmian, ale potrzebuje też ludzi, którzy skoczą za nią w ogień. Kimś takim jest z pewnością Gudelj. Wedle ostatnich doniesień zrozumiał to także zarząd, osiągając ustne porozumienie w kwestii przedłużenia współpracy o rok. 

Alexis Sánchez (Sevilla, 1988) - Transfer Chilijczyka do Sevilli był dość sporym zaskoczeniem. Mowa w końcu 37-latku, który nie zachwycał po powrocie do Udinese Calcio. Nieudana przygoda w dawnym klubie nie zniechęciła jednak działaczy z Hiszpanii do zaproponowania mu rocznego kontraktu. Sánchez najlepsze momenty kariery ma już dawno za sobą. W Sewilli przypomniał kilkukrotnie o swojej klasie, strzelając gola FC Barcelonie czy w Gran Derbi przeciwko Realowi Betis. To tylko ostatnie podrygi. „El Nino Maravilla” przekracza powoli drugą stronę rzeki. 

César Azpilicueta (Sevilla, 1989) - Wszystko po stronie klubu. Sevilla zaproponowała ubiegłego lata weteranowi roczny kontrakt z możliwością przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy. Nie chciała ponosić zbędnego ryzyka, mając na uwadze powracające problemy zdrowotne defensora. Podczas trwającej kampanii 36-latek przegapił już z powodu kontuzji kilkanaście spotkań. O prolongatę będzie walczył na boisku. Ma jeszcze trochę czasu, by przekonać zarząd.

Guido Rodríguez (Valencia, 1994) - Mistrz świata z Argentyną był już w 90 procentach piłkarzem FC Barcelony. Pomocnik osiągnął całkowite porozumienie z katalońskim gigantem i z niecierpliwością czekał na potwierdzenie transferu. Operacja upadła w momencie, gdy za wyniki „Dumy Katalonii” przestał odpowiadać Xavi. 31-latek przeniósł się więc do West Hamu, czego szybko pożałował. Po kompletnie nieudanym pobycie w Premier League wrócił do LaLigi, dołączając zimą do Valencii. Rodríguez dopiero wdraża się do nowego zespołu. Początek ma obiecujący. Z nim w składzie „Nietoperze” oddalili się od strefy spadkowej. 

Thierry Correia (Valencia, 1999) - Portugalczyk rozpoczął karierę w LaLidze z przytupem. Na koniec sezonu 2019/2020 „Marca” umieściła w jedenastce największych rozczarowań. W następnych latach wychowanek Sportingu raczej nie poprawił swoich notowań. Nie pomogły mu w tym regularnie powracające kontuzje, przez które pauzował ponad 500 dni. Na Correi nie można budować składu. Jego przyszłość stoi pod znakiem zapytania. 

Stole Dimitrievski (Valencia, 1993) - Jeszcze w rundzie jesiennej sytuacja Macedończyka wydawała się jasna. Nie miał on żadnych szans na grę, a klub był nastawiony na rozstanie po 30 czerwca. Wszystko odmieniło się, gdy poważnej kontuzji doznał Julen Agirrezabala. 32-latek wskoczył awaryjnie do bramki i sprawdził się naprawdę nieźle. W związku z tym rozgorzała debata na temat zatrzymania go w składzie. Finalna decyzja nie zapadła, ale zarząd „Nietoperzy” jest otwarty na negocjacje. 

Omar Mascarell (RCD Mallorca, 1993) - W pewnym momencie 33-latek był jednym z najbardziej utalentowanych piłkarzy w akademii Realu Madryt. Obserwując go w akcji, można było dostrzec ponadprzeciętne umiejętności. Na drodze do wielkiej kariery stanęły jednak kontuzje i nienajlepsze wybory. Dzisiaj reprezentant Gwinei Równikowej jest solidnym graczem LaLigi. Na początku roku dyrektor sportowy klubu z Balearów zarzekał się, że zrobi wszystko, by zatrzymać Mascarella na dłużej. Od tego czasu nie otrzymaliśmy żadnej aktualizacji w tej sprawie. 

Óscar Mingueza (Celta Vigo, 1999) - Boczny defensor rozkwitł po odejściu z FC Barcelony. Stabilizację zapewniła mu Celta Vigo, w której rozgrywa właśnie czwarty sezon. To właśnie podczas pobytu w Galicji udało mu się wrócić do reprezentacji Hiszpanii. 26-latek chce jeszcze raz spróbować wejść na wyższy poziom. Wiele wskazuje na to, że po zakończeniu trwającej kampanii przeniesie się do dużego klubu. Zainteresowanie przejawiają nim Juventus czy Inter Mediolan. 

Iago Aspas (Celta Vigo, 1987) - Absolutna legenda nie tylko Celty Vigo, ale i całej LaLigi. W barwach Galicyjczyków zanotował 559 spotkań, 221 bramek i 90 asyst. To, czy zostanie w ukochanym klubie na dłużej, zależy w zasadzie tylko i wyłącznie od niego. Panuje przekonanie, że w czerwcu powie „dość” i pożegna się po latach wiernej służby. Jeśli tak, to hiszpańska liga bardzo dużo straci. 

Marcos Alonso (Celta Vigo, 1990) - Po odejściu z FC Barcelony odnalazł się dobrze w Galicji. Gra regularnie w LaLidze, a w dodatku rywalizuje w Lidze Europy. 35-latek starzeje się z gracją. Nie dziwi więc to, że Celta zaproponowała mu już w lutym nową ofertę kontraktu. Na ten moment nie wiadomo jednak, jakie plany ma Alonso. 

Fernando Calero (Espanyol, 1995) - 30-latek to, bez cienia przesady, jeden z najlepszych defensorów w tym sezonie LaLigi. Espanyol chce go mocno zatrzymać na kolejne lata, ale negocjacje w ostatnim czasie wyhamowały. Po Calero zgłosili się już przedstawiciele Sevilli, Valencii i Girony. 

Andreas Christensen (FC Barcelona, 1996) - W jakim klubie będzie występował Duńczyk w następnym sezonie? Tego nie wie jeszcze nikt. Wedle ostatnich doniesień została mu przedstawiona nowa propozycja dwuletniego kontraktu. Coś za coś. Barcelona oczekuje jednak, że obrońca, tudzież defensywny pomocnik, zgodzi się na znaczną obniżkę pensji. Christensen zamierza spokojnie przeanalizować wszystkie opcje. 

Robert Lewandowski (FC Barcelona, 1988) - Dla nas, Polaków, to zdecydowanie najważniejsza postać na tej liście. Lewandowski nie jest już pierwszoplanową postacią „Dumy Katalonii”. W trwającej kampanii notuje zdecydowanie gorsze liczby i występy. To jednak nadal piłkarz o ogromnej klasie, który z dnia na dzień nie zapomniał, jak się gra w piłkę nożną. 37-latka mocno kusi Major League Soccer. Jego nazwisko w pewnym stopniu zostało wmieszane w trwające w Barcelonie wybory na nowego prezesa. Jednym słowem: zamieszanie. 115 bramek i 23 asysty... Niezależnie, jak to się skończy, Polak osiągnął w Katalonii rzeczy wielkie. 

Ricardo Rodríguez (Real Betis, 1992) - Real Betis już zimą był gotowy wysłuchać propozycje za doświadczonego Szwajcara. Ponoć interesowało się nim wówczas OGC Nice. Do transferu nie doszło i Sewilli z pewnością nie żałują. 33-latek prezentuje się na wiosnę znacznie lepiej. Nie wiadomo jednak, czy zostanie na dłużej. Klub wstrzymuje się z podjęciem negocjacji. 

Cédric Bakambu (Real Betis, 1991) - Na Kongijczyku stawiano już krzyżyk, ale ten mocno walczy o pozostanie w szeregach Realu Betis. Przez większość sezonu pojawiał się na murawie sporadycznie. Niespodziewanie jednak w rundzie wiosennej trafił dwukrotnie do siatki - z Mallorcą i Rayo Vallecano. Czy to odmieni los 34-latka? Raczej nie. 

Antonio Rüdiger (Real Madryt, 1993) - Posypał się w tym sezonie niemiecki defensor. Z powodu powracających kontuzji rozegrał zaledwie czternaście spotkań. Jego rola na boisku została więc drastycznie ograniczona. Z drugiej jednak strony nadal jest bardzo mocnym punktem w szatni. Przyszłość 33-latka pozostaje otwarta. Jeśli nie otrzyma propozycji prolongaty, to na pewno wzbudzi duże zainteresowanie na rynku. 

David Alaba (Real Madryt, 1992) - W przeciwieństwie do Rüdigera Alaba już wie, na czym stoi. Real Madryt nie zaoferuje mu możliwości kontynuowania współpracy. Rola Austriaka na boisku została zmarginalizowana. Kontuzje nie opuszczały go przez większość pobytu w szeregach „Królewskich”. 33-latek rozegrał dla Realu ponad 130 spotkań. Nie poprawi już znacząco tego dorobku. 

Dani Carvajal (Real Madryt, 1992) - Carvajal dla kibiców Realu Madryt jest już nieśmiertelny. Na długie lata zamknął rywalizację na prawej stronie defensywy, imponując swoją walecznością i silnym charakterem. Kilkukrotnie musiał dochodzić do siebie po poważnych kontuzjach. Choć za każdym razem wydawało się, że nie da już rady wrócić do dawnego poziomu, on pozostawiał sceptyków z rozdziawionymi ustami. Każda piękna historia musi mieć swój finał. Niewykluczone, że ta historia zakończy się już po trwającej kampanii. Zarząd „Królewskich” jeszcze nie zdecydował, ale skłania się ponoć ku pożegnaniu legendy. 

Yuri Berchiche (Athletic, 1990) - W szeregi Athleticu wkradły się marazm i stagnacja. Drużyna Ernersto Valverde zawodzi w tej kampanii, zajmując dopiero dziesiąte miejsce w tabeli LaLigi. Rozczarowaniem, bo już na fazie grupowej, zakończyła się także przygoda „Los Leones” w Lidze Mistrzów. Kibice domagają się zmian, dlatego sceptycznie podchodzą do możliwości przedłużenia kontraktu Yuriego Berchiche. Pod koniec ubiegłego roku pojawiły się wieści, że 36-latek negocjuje prolongatę. Od tego momentu panuje w tej sprawie cisza. 

Dani Parejo (Villarreal, 1989) - Urodzony w podmadryckiej Cosladzie pomocnik jest legendą LaLigi. Sporym ciosem było dla niego odrzucenie przez Real Madryt, w którym spędził kilka lat. To jednak dzięki temu napisał piękną historię w Valencii i Villarrealu. Kilkukrotnie na transfer namawiała go FC Barcelona, widząc w nim ogromną jakość. Wszystko wskazuje na to, że przed 36-latkiem ostatnie miesiące w piłkarskiej karierze. Po 30 czerwca prawdopodobnie odwiesi buty na kołek i wkroczy na nową ścieżkę w roli trenera. 

Thomas Partey (Villarreal, 1993) - Pobyt w Villarrealu jest dla reprezentanta Ghany nieudany zarówno pod kątem sportowym, jak i prywatnym. 32-latek jest w zespole Marcelino rezerwowym, którego rola zmalała jeszcze bardziej w rundzie wiosennej. Nie pomaga mu fakt, że często narzeka na problemy zdrowotne. Były piłkarz Arsenalu ma jednak na głowie inne sprawy. Otóż w lutym usłyszał dwa kolejne zarzuty dotyczące gwałtu...

Javi Galán (Osasuna, 1994) - Galán to naprawdę przydatny zawodnik. W razie potrzeby może występować na kilku pozycjach. Na początku roku opuścił Atlético Madryt i dołączył do Osasuny, w której od razu stał się członkiem podstawowego składu. Jego przygoda w Pampelunie może jednak nie potrwać długo. Opcją powrotu kusi go Celta Vigo, a więc klub, w którym rozegrał blisko 80 spotkań. 

Koke (Atlético Madryt, 1992) - Sukcesy „Rojiblancos” z ostatnich kilkunastu lat mają kilku bohaterów. W Madrycie nikt nigdy nie zapomni o Diego Simeone. Podobnie będzie z Jorge Resurrecciónem Merodio, znany przez wszystkich jako „Koke”. W tym przypadku niech przemówią same liczby: ponad 700 występów, dwa mistrzostwa, Puchar i Superpuchar Hiszpanii. Na dodatek dwa trofea Ligi Europy i triumf w Superpucharze Europy. Podczas trwającej kampanii, mając 34 lata, przebił barierę 40 rozegranych spotkań. Najwierniejszy żołnierz „El Cholo”. „Moja umowa z klubem jest taka, że ​​jeśli spełnię pewne wymagania, będę grał dalej. W dniu, w którym ich nie spełnię, będzie po wszystkim. Będę dawał z siebie wszystko, aż będę mógł - a kiedy to nastąpi, jako pierwszy powiem, że nadszedł czas” - oznajmił latem Hiszpan. 

***

Pozostali piłkarze z wygasającymi umowami w LaLidze

  • Allan Nyom (Getafe),
  • Diego Rico (Getafe),
  • Domingos Duarte (Getafe),
  • Josan (Elche),
  • Matías Dituro (Elche),
  • Ovie Ejaria (Real Oviedo),
  • Lucas Ahijado (Real Oviedo),
  • José Luis Morales (Levante),
  • Diego Pampín (Levante),
  • Kareem Tunde (Levante),
  • Juan Carlos (Girona),
  • Cristhian Stuani (Girona),
  • David López (Girona),
  • Rubén Blanco (Girona),
  • Miguel Ángel Sierra (Sevilla),
  • Adnan Januzaj (Sevilla),
  • Ørjan Nyland (Sevilla),
  • Renzo Saravia (Valencia),
  • Eray Cömert (Valencia),
  • Óscar Trejo (Rayo Vallecano),
  • Abdul Mumin (Rayo Vallecano),
  • Luiz Felipe (Rayo Vallecano),
  • Alfonso Espino (Rayo Vallecano),
  • Unai López (Rayo Vallecano),
  • Iván Cuéllar (Mallorca),
  • Takuma Asano (Mallorca),
  • Javi Llabrés (Mallorca),
  • Franco Cervi (Celta Vigo),
  • Joseph Aidoo (Celta Vigo),
  • Mihailo Ristić (Celta Vigo),
  • Alejandro Rego (Athletic),
  • Raúl Fernández (Deportivo Alaves),
  • Jon Guridi (Deportivo Alaves),
  • Carlos Protesoni (Deportivo Alaves),
  • Charles Pickel (Espanyol),
  • Adrián (Real Betis),
  • Fran González (Real Madryt),
  • Yeray Álvarez (Athletic),
  • Iñigo Lekue (Athletic),
  • Juan Cruz (Osasuna),
  • Kike Barja (Osasuna),
  • Aritz Elustondo (Real Sociedad).