Z przytupem wszedł do Ekstraklasy. „Nikt się tego nie spodziewał”
2026-04-22 15:07:25; Aktualizacja: 3 tygodnie temu
W poprzednim roku Oskar Kubiak został wypożyczony z Arki Gdynia do Sokoła Kleczew, gdzie 19-latek regularnie trafiał do siatki. Kolejne gole sprawiły, że wrócił do Trójmiasta szybciej, niż było to planowane. W rozmowie z Transfery.info piłkarz, który zaczął zdobywać bramki również w Ekstraklasie, opowiedział o minionych miesiącach i nie tylko.
Gdy latem Arka Gdynia pozyskała Oskara Kubiaka z trzecioligowej Wdy Świecie, było raczej jasne, że szybko zostanie wypożyczony do innego zespołu. Tym sposobem występujący na wahadle lub skrzydle zawodnik trafił do Sokoła Kleczew, w którego barwach szybko strzelił 14 goli i zanotował pięć asyst. Doszło do tego, że klub z Trójmiasta musiał zapłacić, żeby mieć go z powrotem u siebie już zimą. Z Ekstraklasą utalentowany lewonożny piłkarz również przywitał się już trzema bramkami, w tym w derbach z Lechią Gdańsk.
Mateusz Michałek, Transfery.info: Przypuśćmy, że znowu mamy lipiec 2025 roku. Co byś pomyślał, gdyby ktoś w momencie, gdy szedłeś na wypożyczenie z Arki Gdynia do Sokoła Kleczew, powiedział ci, że jeszcze w tym samym sezonie będziesz strzelał gole w Ekstraklasie? Jak duża jest skala zaskoczenia?
Oskar Kubiak (Arka Gdynia): Jestem zaskoczony i to bardzo, ale na pewno to pozytywne zaskoczenie. Tak naprawdę ciężko pracowałem przez ten czas, żeby znaleźć się tu, gdzie teraz jestem. Także niespodzianka zdecydowanie na plus. Bardzo się z tego cieszę.Popularne
Liczba bramek zdobywanych w barwach Sokoła wyróżniała cię, patrząc również poza II ligę.
Nie spodziewałem się aż takiej formy strzeleckiej w moim wykonaniu. To duże zaskoczenie, ale wiele mi to dało. Teraz jestem w Ekstraklasie i też udało mi się zacząć zdobywać bramki, także nic tylko podtrzymać dyspozycję.
Wiadomo, że czasami coś po prostu dzieje się ot tak. Ale jak patrzysz na to, że te główne ofensywne statystyki są aż tak dobre? To uproszczenie, ale przedstawisz jakiś przepis?
Może krótko powiem. To jest ciężka praca. Dwa słowa - ciężka praca.
Pewnie nie 100, ale jednak spory procent nastolatków ciężko trenuje, myśląc o zawodowym graniu w piłkę, a jednak nie każdy dostaje się do Ekstraklasy.
Na pewno wielu młodych chłopaków ciężko na to pracuje. Ale ja myślę, że miałem akurat ten moment, w którym raz - ciężko pracowałem, dwa - który bardzo dobrze wykorzystałem, strzelając właśnie 14 goli w Sokole, no i trzy - że nadal to podtrzymuję.
Infrastruktura, zaplecze, kibice - to wszystko wiadomo, a jaka jest według ciebie jako młodego zawodnika sportowa różnica między III i II ligą a Ekstraklasą?
Rozgrywki różnią się pod względem taktycznym. W Ekstraklasie taktyki jest bardzo dużo i można to powiedzieć o każdym występującym w niej zespole. W II lidze jeszcze nie jest to tak zauważalne. Ekstraklasa to najlepszy poziom w Polsce, także to już widać. No i też pod względem wytrzymałości oraz szybkości gry. Ona jest dwa razy szybsza niż w II lidze. Więc podsumowując - taktyka i szybka gra, bo myślę, że fizycznie to nie jest aż tak duży przeskok.
A co było najtrudniejszego, może trudniejszego niż ci się wydawało na poziomie Ekstraklasy?
Gdy wchodziłem, obawiałem się właśnie tego przeskoku fizycznego, typowo wydolnościowego. Że nie dam rady zagrać 90 minut na pełnych obrotach w Ekstraklasie. Bardzo się tego bałem, ale jak już przyszedł moment, grając cały mecz, zeszły ze mnie emocje i zobaczyłem, że naprawdę da się.
Zakładam, że już zawsze będziesz miło wspominał Kleczew. Jest coś, co najbardziej cię w nim urzekło?
Otaczali mnie tam bardzo dobrzy ludzie. Szatnia, chłopaki, sztab - byłem naprawdę świetnie traktowany. Myślę, że na zawsze pozostanie w moim sercu jakiś kawałek z Sokoła. Panowała w nim bardzo fajna atmosfera.
Drużynę prowadzi Tomasz Pozorski. Jest tam jeszcze jakaś podobna piłkarska perełka? Poleciłbyś kogoś szczególnie z tego zespołu?
Z młodszych zawodników wyróżniał się i bardzo dobrze rozumieliśmy się na boisku z Aleksandrem Kubackim. Ze starszych, że tak powiem, osób - nasz kapitan Dawid Retlewski. Pomimo swojego wieku i tego, że był najstarszy w drużynie, bardzo dużo dowoził. No i taki „top of the top” - Maciek Śliwa. Doskonale rozumieliśmy się na boisku i poza nim też trzymaliśmy bardzo dobre relacje. Także myślę, że Maciek jest godny uwagi.
Widzę, że Kubacki ma 21 lat, gra głównie na skrzydle. To kandydat na kogoś, kto niebawem również może wylądować w Ekstraklasie?
Tak jak mówiliśmy, to musi być też ciężka praca. Myślę, że Aleksander nadal pracuje i to wciąż jego marzenie, bo nie zagrał jeszcze na tym poziomie. Ja mu tego życzę. Na pewno by się w tej naszej ekstraklasowej rodzinie odnalazł.
Arka nie miała standardowej, automatycznej opcji skrócenia twojego wypożyczenia. Jak w ogóle patrzyłeś na to, że klub, z którym wiąże cię kontrakt, musi zapłacić za to, by ponownie mieć cię u siebie zimą? To niecodzienna sytuacja.
Ani ja, ani mój agent, ani dyrektor czy prezes Arki nie spodziewali się tego, że aż tak wystrzelę, zdobędę 14 bramek i dołożę do tego pięć asyst. Nikt się tego nie spodziewał. Pewność siebie na pewno podskoczyła po tym ściągnięciu mnie. Wiadomo, że Arka musiała zapłacić, ale to już nie są moje tematy. Ja tej umowy nie robiłem. Tym zajmowali się moi agenci, oni rozmawiali o tym z prezesem. Ważne, że jestem już w Arce i mogę dawać z siebie 100 procent.
A gdy rozpocząłeś zimą treningi z Arką, dopuszczałeś w ogóle myśl, że możesz jeszcze wrócić do Kleczewa? Na samym starcie to nie było pewne, że zostaniesz w Gdyni?
Na początku jechałem z myślą, żeby pokazać się z lepszej strony niż w lipcu, gdy byłem na obozie w Gniewinie. To był mój priorytet. Żeby pokazać, że czegoś mnie ten Kleczew nauczył. Dopiero po kilku dniach i rozmowach z dyrektorem oraz moimi agentami pojawił się konkretny pomysł skrócenia wypożyczenia. No i się udało.
Byłoby dla ciebie rozczarowaniem, gdybyś musiał jednak wrócić do Sokoła na drugą część sezonu?
Myślę, że nie. Pracowałbym w Sokole tak samo, a może nawet jeszcze mocniej. Chciałbym wygrywać każdy mecz i w lipcu wróciłbym do Gdyni, walcząc o pierwszy skład.
A ty „interweniowałeś” w tej sprawie? Rozmawiałeś z działaczami klubu z Kleczewa, żeby zgodzili się na skrócenie twojego pobytu?
Odbyłem jakieś rozmowy z trenerem. Z prezesem nie, ale z trenerem o tym rozmawialiśmy. On też widział to pozytywnie - że dla mojego rozwoju fajnie będzie, żeby iść szybciej do Ekstraklasy i się w niej zaadaptować.
Pod względem czysto sportowym „zielone światło” na pozostanie przez ciebie zimą w Arce musiał dać jej ówczesny szkoleniowiec Dawid Szwarga. To nie była nie wiadomo jak długa współpraca, ale jak go wspominasz?
Z trenerem Dawidem współpracowałem bodajże przez dwa-trzy miesiące. Ja ten okres na pewno zapamiętam, bo dużo mnie trener nauczył w tak krótkim czasie. Myślę, że moje zdanie nigdy się nie zmieni i zawsze będzie o trenerze Szwardze pozytywne.
Pamiętam, jak powiedział w pewnym momencie, że przekazywał ci, byś nie zachłysnął się tym, co się wokół ciebie dzieje.
Wiadomo, jak to każdy trener - nie chce mieć w drużynie gracza, który ma wysokie ego. Tylko takiego z pokorą i ciężko pracującego. Mnie to napędzało, że mnie stopował. Motywowało. Dwa razy bardziej chciało mi się iść na trening i robiłem to z uśmiechem.
Wspomniany Dawid Retlewski powiedział na łamach Weszlo.com, że gdy Arka postanowiła ściągnąć cię szybciej z powrotem, był przekonany, iż to będzie jej najlepszy zimowy transfer. To chyba miłe, że niedawny kolega z szatni wypowiada takie słowa?
Jeszcze przed skróceniem wypożyczenia mieliśmy z Dawidem mały zakładzik. Ja nie byłem przekonany, że trafię w zimowym okienku do Arki. Dawid był za to pewny tego, że klub na 100-200 procent skróci moje wypożyczenie. Nie mylił się i nadal jestem mu winny obiad. Czeka nas więc obiadek i kawka.
Który z piłkarzy Arki robi na tobie obecnie największe wrażenie?
Czysto sportowo nie będzie to zaskoczenie - Sebastian Kerk. To zawodnik i mężczyzna godny podziwu, na którego oczy są mocno skierowane. Bardzo dobrze dogadujemy się zarówno na boisku, jak i poza nim. Myślę, że w niedalekim czasie Sebastian może iść grać o wyższe cele.
A patrząc szerzej, jakbyś miał wyróżnić kogoś w całej Ekstraklasie?
Muszę chwilę pomyśleć... Na pewno moje oczy są bardziej skierowane w stronę Alego Gholizadeha i jego szybkiej lewej nogi. Bardzo techniczny zawodnik. Naprawdę można go oglądać codziennie.
Określiłbyś go mianem najlepszego gracza w lidze czy to bardziej całkowicie subiektywne wskazanie?
Powiem krótko - na ten moment myślę, że Ali Gholizadeh jest najlepszym zawodnikiem w Ekstraklasie.
Jaki piłkarski aspekt byś od niego najchętniej wyciągnął?
Pojedynek jeden na jeden.
Jesteś w stanie wskoczyć na jego poziom w tej kwestii? Chyba, że już jesteś bardzo blisko?
Jeszcze troszkę mi do takiego poziomu brakuje, ale myślę, że z czasem to przyjdzie.
Jeśli chodzi o twoje dotychczasowe bramki w Ekstraklasie, dla kibiców Arki pewnie największą wartość ma ta zdobyta w derbach z Lechią Gdańsk. Poczułeś po niej większą sympatię z ich strony?
Wiadomo, że strzelenie gola, otwierając wynik spotkania przy pełnym stadionie i takich kibicach, to naprawdę jest duma. Jak najbardziej poczułem ich sympatię.
Zapytam lekko prowokacyjnie, ale przypuśćmy, że w najbliższym czasie dostajesz mocną ofertę z Lechii. Jaka byłaby reakcja?
Myślę, że na obecny moment bym odrzucił.
Wracając na chwilę do wątku niższych lig, Ekstraklasy i grających w nich piłkarzy. Jak odpowiedziałbyś na sugestię, że w gruncie rzeczy pewna grupa występujących tam zawodników dysponuje podobnymi umiejętnościami, a o tym, czy ktoś idzie wyżej, decydują inne szczegóły. Czasami pomoc agenta, czasami zwykłe szczęście.
Pokrótce można się z tym zgodzić. Obecnie agenci mają bardzo duże kontakty sięgające właśnie Ekstraklasy. Myślę, że w tych czasach łatwiej do niej trafić. Nie mówię, że grać w niej od razu od pierwszych minut, ale do szerokiej kadry na pewno można wejść.
W ogóle nie chcę deprecjonować twoich wcześniejszych słów o ciężkiej pracy, ale w takim razie co było decydujące, że to ty, a nie jakiś inny zawodnik z Wdy Świecie w niej wylądował?
To jest właśnie ten moment. Przełom, który ja wykorzystałem w 100 procentach. Arka się mną interesowała. Wiadomo też, że mój agent bardzo mi pomógł z tym transferem. Także ten moment, który miałem również w III lidze, gdzie zacząłem strzelać gole i dokładać asysty - myślę, że pozytywnie go wykorzystałem, no i Arka zgodziła się na transfer.
Gdy przechodziłeś do Gdyni, interesowały się tobą również inne kluby Ekstraklasy?
Nie. Z tego, co pamiętam, to chyba tylko Arka tak bardzo o mnie zabiegała.
Wiele przed tobą, ale zakładając, że trafienie na najwyższy rodzimy szczebel rozgrywkowy to już dużo, miałeś chwile, gdy myślałeś, iż to może nie wyjść?
Wiadomo, że jakieś negatywne myśli były, że może się nie udać. Ale ja cały czas starałem się myśleć głównie pozytywnie, że ten temat wypali. No i jak widać, jestem tu, gdzie jestem.
Krzysztof Urtnowski z Wdy nazwał cię niezwykłym talentem. W swoich oczach jesteś takim chłopakiem, który zawsze był nieco lepszy od innych?
W moim wieku jest bardzo dużo utalentowanych zawodników. Nie chcę się wywyższać.
A „Messi z Kruszwicy” to ksywka, która powstała trochę na potrzeby tekstu o tobie, czy faktycznie funkcjonuje?
Teraz już raczej nie funkcjonuje (śmiech). Wymyślił to trener Damian Ejankowski, jak miałem 12-13 lat. Przez jakiś czas ta ksywka była używana, ale teraz jest już raczej „zakopana” i zostało „Kubi” albo „Oski”. A wcześniej nie patrzyłem na to, czy ktoś mówi na mnie „Messi”, czy nie. Byłem z tym oswojony.
Dzisiaj wystarczy zdobyć parę bramek i jesteś łączony z dużymi zagranicznymi klubami. Jaki jest twój cel? Gdzie jest twój sufit?
Sufitu nie mam. Na razie jeszcze cały czas odkrywam i poznaję te boiska. Moim obecnym priorytetem jest grać jak najlepiej z meczu na mecz. Oddawać dużo strzałów, zdobywać bramki, dawać asysty. To jest mój największy i najbliższy cel.
Ale zagranica jest z tyłu głowy.
Na pewno. To jest moje marzenie trafić za granicę do topowych klubów. Tak jak każdego dzieciaka, który zaczyna karierę z piłką - trafienie za granicę i debiut w Lidze Mistrzów.
Masz świadomość, że jeszcze dwa-trzy gole i spora część widzów będzie chciała cię zobaczyć w pierwszej reprezentacji?
Jeszcze o tym nie myślę. Chcę utrzymać jak najlepszą formę. Czy będę strzelał, czy nie, chcę się pokazywać z jak najlepszej strony w meczach. Krok po kroku będę chciał iść za marzeniami. Na razie zacząłem być powoływany do młodzieżówki. A czy trafię do pierwszej reprezentacji, to się okaże. Najważniejsze, żeby ogrywać się i prezentować jak najlepiej.
Generalnie te same osoby nawet po jakimś minimalnie słabszym okresie będą cię sadzać na ławce. Jesteś na to przygotowany?
Nie biorę na poważnie żadnych komentarzy z zewnątrz. Liczy się dla mnie słowo trenera. I to, czy będzie mnie ktoś z osób trzecich sadzał na ławce, mnie kompletnie nie interesuje. Moje nastawienie się nie zmieni. Nie biorę tego do siebie.
Masz jakiś wymarzony, przyszłościowy kierunek zagraniczny?
Wymarzony od dziecka kierunek transferowy to na pewno FC Barcelona, ale czy tam się wybiorę, to czas pokaże. A jeśli chodzi o niedaleką, bliższą przyszłość, chyba takiego nie mam.
Niedawno faktem stała się bardzo fajna przeprowadzka Oskara Pietuszewskiego z Jagiellonii Białystok do FC Porto. Taki transfer może motywować.
Patrzę na to pozytywnie. Oskar jest bodajże jeszcze dwa lata młodszy ode mnie. Udało mu się zrobić duży krok i bardzo dobrze się zaadaptować w takiej drużynie. Naprawdę szacun dla niego. Nie miałem okazji zagrać przeciwko Oskarowi, ale myślę, że na pewno znalazłaby się jakaś rzecz, którą można podpatrywać w jego grze.
Pytałem o Ekstraklasę, a jest jakiś polski zawodnik niekoniecznie w niej grający, którego występy zawsze szczególnie ci się podobały? Żyjemy w czasach, gdy trudno nie wymienić Roberta Lewandowskiego, lecz może ktoś jeszcze?
Robert Lewandowski jest najlepszym przykładem, ale pójdę nieco innym tropem i powiedziałbym, że w ostatnim czasie w reprezentacji bardzo podoba mi się Nicola Zalewski. Z racji takiej determinacji i wygranych pojedynków.
Mogliśmy od tego zacząć, ale opowiedz, proszę, o swoich wcześniejszych latach. Wiem, że na pierwszy trening zabrali cię mama z dziadkiem. Również, że podpatrywałeś brata, który w pewnym momencie doznał kontuzji.
Tak jak mówisz, na piłkę i trening mojego starszego brata Kacpra poszedłem z mamą i dziadkiem. Gdy chodziłem na te treningi, zawsze powtarzałem im, że też będę grał kiedyś w piłkę i to na bardzo wysokim poziomie. Na razie się to udaje. Były momenty lepsze, ale były też gorsze. Taki jeden z gorszych okresów to rok przejściowy z Gopła Kruszwica do Wdy. Wiązało się to z wyjazdem 120 kilometrów od domu. To był dla mnie ciężki czas. Tęskniłem za rodzicami, dziadkami, za całą moją rodziną. Ale udało się to jakoś złagodzić. Przyzwyczaiłem się do tego. Teraz mi łatwiej. Wciąż jestem młody, ale jednocześnie jestem przyzwyczajony do wyjazdów. W Świeciu spędziłem sześć lat od wieku 12.
Tata też przybliżał cię do futbolu?
Bardziej dziadek. Tak naprawdę codziennie staraliśmy się chodzić na Orlika i kopać tam piłkę. Z tatą może trochę mniej, chociaż też namawiał mnie na piłkę nożną. Ale jakbym miał powiedzieć, kto mnie najbardziej pokierował, to właśnie dziadek i mama, która mnie tam zaprowadziła.
Z obecnością dzieciaków na boiskach bywa różnie, ale rozumiem, że u ciebie to wyglądało tak, że od rana do wieczora byłeś na boisku?
Może akurat z dziadkiem nie od rana do wieczora, chociaż tę przynajmniej godzinkę, półtorej tam spędzaliśmy. A reszta to wiadomo, miało się kolegów. Zawsze wychodziliśmy, czy to przed blok, czy na jakieś boisko, gdzie jeszcze nie było trawy. Staraliśmy się kopać od rana do obiadu, później szybkie jedzenie i znowu na boisko, gdzie siedzieliśmy tak naprawdę do północy.
Jesteś osobą mocno rodzinną?
Tak. Wiadomo, że teraz kontakt jest troszkę mniejszy, bo mieszkam 300 kilometrów od domu, ale zawsze staramy się z mamą, babcią, dziadkiem, bratem, czy nawet z tatą, który mieszka za granicą, rozmawiać. Trochę mi brakuje rodzinnego „vibe'u”, gdzie spotykamy się i mama przygotowuje obiadki dla syna (śmiech). Tęsknię trochę za tym, ale taką ścieżkę obrałem.
Teraz sam robisz obiadki? Czy wjechał już jakiś catering?
Cateringiem zajmuje się moja dziewczyna. Także mam specjalny catering od niej.
Jakbyś miał wymienić cechy czy cechę charakteru, która najlepiej cię opisuje, to co by to było?
Ciężko mi powiedzieć... Ale chyba skromność. Myślę, że jestem bardzo, bardzo skromny. Plus zawziętość do zadań i różnych celów.
Pracujesz dużo poza standardowymi treningami? I jeśli tak, nad czym najmocniej?
W tym momencie na pewno najbardziej pracuję nad językiem angielskim, bo to się na dłuższą metę bardzo przyda. Staram się pracować indywidualnie w klubie. Poświęcam dużo czasu przed treningami. Staram się też utrzymywać bardzo dobry kontakt z moją dziewczyną. To dla mnie ważne, ponieważ ona mocno mnie wspiera. Dodaje mi otuchy i siły do tego, żebym codziennie z uśmiechem jechał do klubu.
A czysto sportowo bardziej starasz się jeszcze ulepszać to, jak operujesz piłką lewą nogą, czy jednak pracować nad tą stosunkowo słabszą?
Myślę, że to i to. Chciałbym mieć jeszcze lepszą, szybszą i silniejszą nogę lewą, ale chciałbym też poprawić prawą. Wiadomo, że przyjąć i podać potrafię, ale lepsze prowadzenie piłki na pewno się przyda. Ale tak głównie teraz pracuję chyba nad szybkością.












![Ireneusz Pietrzykowski wrócił do korzeni i ponownie rozdaje karty. „Chełmianka Chełm awansuje do II ligi” [WYWIAD]](img/photos/115529/170x113/ireneusz-pietrzykowski.jpg)
![„Pół roku temu karty rozdawaliśmy my, teraz rozdają je Czesi”. Piotr Klimek na gorąco po losowaniu Ligi Konferencji [WYWIAD]](img/photos/114567/170x113/taras-romanczuk.jpg)

![Arkadiusz Szczerbowski zanotował wymarzony początek w roli pierwszego trenera. „Jesteśmy w stanie walczyć o trzy punkty z każdym przeciwnikiem” [WYWIAD]](img/photos/113284/170x113/arkadiusz-szczerbowski.jpg)
![Debiutant u Jana Urbana? Tomasz Hatta: Powinien w przyszłości rywalizować z Kamilem Grabarą [WYWIAD]](img/photos/112445/170x113/tomasz-hatta.jpg)





![22 lata czekania i wystarczy. Arsenal mistrzem Anglii [OFICJALNIE]](img/photos/118620/90x60/arsenal-mistrz-anglii-sezon-20252026.jpg)

![Gwiazda FC Barcelony nie jedzie na mundial [OFICJALNIE]](img/photos/97386/90x60/luis-delafuente.jpg)







