Tak szczerego wywiadu Messi jeszcze nie udzielił. Kilka smaczków!

9 miesięcy temu Tak szczerego wywiadu Messi jeszcze nie udzielił. Kilka smaczków!

Leo Messi wziął udział w programie „La Cornisa”, udzielając bardzo ciekawego wywiadu.

Większość piłkarzy z najwyższej półki dość rzadko udziela naprawdę barwnych wypowiedzi. Najnowsza rozmowa z Messim mocno różni się od sporej części wywiadów dawanych przez gwiazdora Barcelony. Oto jej fragmenty:

„Mistrzostwa Świata zbliżają się wielkimi krokami, ale na ten moment wszystkie emocje i presję związaną z mundialem odkładam na bok. Rywalizuję na kilku frontach z Barceloną i na tym obecnie się skupiam. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że jest wielu ludzi, którzy chcieliby zobaczyć mnie triumfującego na mistrzostwach. Kibice na całym świecie chcieliby wygranej Argentyny.

Rzeczą, która potrafi odwrócić moją uwagę dosłownie od wszystkiego jest zabawa z moimi dziećmi. Przebywanie z nimi i moją żoną... Nie ukrywam, że to zmieniło mój sposób myślenia. Przestałem koncentrować się wyłącznie na piłce. Oczywiście dalej nie lubię przegrywać czy nawet remisować, ale patrzę na to zupełnie inaczej. Są bowiem sprawy ważniejsze od tego, co dzieje się na boisku. Każdy chce wygrywać i być mistrzem, ale nie będzie nim za każdym razem, bo futbol to gra pełna niespodzianek. Najlepsi nie wygrywają zawsze. Z czasem do tego doszedłem.

Nie chodzę do psychologa. Zawsze po prostu dużo rozmawiam z najbliższymi. Z żoną, tatą, mamą... Osobami, które były i są obok mnie.

Martwi mnie obecna sytuacja w Argentynie. Chodzi mi tutaj głównie o wszechobecną niepewność. Zwłaszcza, że w przyszłości chciałbym wrócić do Rosario i cieszyć się życiem w tym mieście, czego nie miałem jako dziecko, ponieważ zdecydowałem się na wyprowadzkę. Martwię się brakiem bezpieczeństwa w ojczyźnie. Tym, że możesz zostać zabity przez zegarek czy motocykl. Rabunki zdarzają się wszędzie. To szalone. Problemów nękających Argentynę jest zresztą więcej. Chciałbym, żeby dzieci mogły bawić się na ulicach tak, jak było to za moich czasów. Gdy wychodziłem z domu, nie wracałem przed 21. Nie wiem, czy możliwe jest, by to wróciło.

Porażki z Chile w finałach Copa América? Kilka razy płakałem po takich przegranych. Jeśli chodzi konkretnie o te mecze, byliśmy bardzo blisko triumfów i wierzyliśmy, że zasługujemy na tytuł. Niestety nie udawało się nam spełnić marzeń wszystkich Argentyńczyków.

Z radości po raz ostatni płakałem, gdy przyszedł na świat Mateo (syn gwiazdora Barcelony - red). Jego narodziny był mniej skomplikowane niż Thiago. Wtedy nie wszystko było zaplanowane. Za drugim razem dysponowaliśmy większą wiedzą. 

Mam nadzieję, że każdy z moich trzech synów będzie grał w piłkę, ale na pewno nie będę ich do niczego zmuszał. Na razie wiem, że Thiago bardzo lubi ten sport. Trenuje w szkółce Barcelony.

Oni nigdy nie pytali mnie, dlaczego po strzelonych golach wskazuję palcami na niebo, a - co ciekawe - w pewnym momencie zaczęli robić to samo. Wszystko dlatego, że zobaczyli to u mnie.

Obecnie ignoruję wszelkie obelgi. Wiem, że to tylko część gry. W przeszłości było jednak inaczej. Wielkie zdenerwowanie wywoływało u mnie również zachowanie dziennikarzy. Oni mogą pisać o tym, co dzieje się na murawie, ale wkraczanie w życie prywatne jest nie do zaakceptowania. Tym bardziej, że wymyślano nieprawdziwe rzeczy.

W futbolu nie chodzi tylko o bramki, ale o poprawną postawę na murawie. Aktywne uczestnictwo w akcjach, podejmowanie dobrych decyzji, brak strat... Dobra gra nie polega wyłącznie na strzelaniu goli. Z upływem lat uczysz się nowych rzeczy na boisku. Dzisiaj staram się całkowicie skupiać na pomaganiu drużynie. Jestem mniejszym egoistą i zawsze dążę do znalezienia najlepszej opcji. 


Nie wiem, co dokładnie miało wpływ na to, iż w pewnym momencie zdarzało mi się wymiotować na murawie. Przez długi czas jednak źle się odżywiałem. Gdy miałem 22, 23 lata, jadłem w zasadzie wszystko - czekoladę, kukurydziane ciastka, piłem napoje gazowane... Teraz moja dieta wygląda o wiele lepiej. Jest dużo sałatek, mięsa, ryb, warzyw... To znaczy cały czas jem prawie wszystko, ale robię to w zdecydowanie bardziej uporządkowany sposób. Zaobserwowałem spore zmiany. Zwłaszcza w kwestii wspomnianych wymiotów.

Hormon wzrostu? Wstrzykiwałem go sobie w nogę, mając 11, 12 lat. Wcześniej, gdy sam jeszcze się tego nie nauczyłem, robili to moi rodzice. Nie bolało mnie to. W pewnym momencie stało się to dla mnie rutyną” - powiedział Messi.



ŹRÓDŁO
La Cornisa I Juan G. Arango I Twitter
TAGI: Argentyna Lionel Andrés Messi FC Barcelona Hiszpania
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT | POLITYKA PRYWATNOŚCI
© 2004-2018 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.