Rangers FC w opałach. Przegrywa na boisku i poza nim

6 miesięcy temu Rangers FC w opałach. Przegrywa na boisku i poza nim
fot. Alex Chapman | Wikipedia

Rangers FC nie zaliczy ostatnich dni do najbardziej udanych w swojej historii. Szkocki klub ma problemy zarówno natury sportowej, jak i prawnej.

Wydawać by się mogło, że 54-krotni mistrzowie Szkocji nareszcie wychodzą na prostą. W zeszłym roku wrócili do ekstraklasy po czteroletniej przerwie, zakończyli ligę na trzeciej pozycji i uzyskali prawo do gry w eliminacjach Ligi Europy. W pierwszej rundzie wylosowali słabego rywala, a mianowicie czwarty zespół ligi luksemburskiej, Progres Niederkorn.

Okazało się jednak, że po dawnych Rangersach została już tylko nazwa. "The Gers" skromnie wygrali pierwsze spotkanie na Ibrox 1-0, ale na wyjeździe nie dali rady Progresowi, który zwyciężył 2-0 (po raz pierwszy w historii swoich występów w europejskich pucharach) i tym samym wyrzucił Szkotów za burtę Ligi Europy. Tej kompromitacji nie mogli znieść kibice drużyny z Glasgow, którzy urządzili zawodnikom "gorące" powitanie po powrocie do kraju. Fani zaatakowali klubowy autokar, wykrzykiwali pod adresem piłkarzy obraźliwe hasła, zarzucali im brak zaangażowania. Rozwścieczony tłum musiała uspokajać policja.

Kibice są przyczyną kolejnego problemu "The Gers". UEFA wszczęła postępowanie dyscyplinarne przeciwko Rangersom, gdyż fani klubu rzucali na murawę różne przedmioty podczas pierwszego pojedynku z Luksemburczykami. Europejska federacja ma wydać wyrok w tej sprawie 7 lipca, ale nałożenie grzywny na klub wydaje się być bardzo prawdopodobne.

Krajobraz pobojowiska dopełnia dzisiejsze orzeczenie Sądu Najwyższego. Za Rangersami wciąż ciągną się stare długi, które doprowadziły do upadłości klubu w 2012 roku. W latach 2001-2009 klub stworzył mechanizm, mający pozwolić na ominięcie systemu podatkowego. Grupa sir Davida Murraya, ówczesnego współwłaściciela i prezesa klubu, utworzyła system świadczeń pracowniczych, z którego korzystali piłkarze oraz członkowie sztabu szkoleniowego Rangersów. Świadczenia te, ponieważ rzekomo nie były częścią wynagrodzenia pracowników klubu, pozwalały na zaoszczędzenie na podatkach potężnej sumy 50 milionów funtów.

Królewski Urząd Skarbowy nie mógł przejść obojętnie obok takiej kwoty i rozpoczął sądową batalię z klubem. Pomimo tego, że przed Sądem w Edynburgu zostało wydane orzeczenie korzystne dla klubu, to Sąd Najwyższy nie podzielił argumentów niższej instancji i przyznał rację Urzędowi Skarbowemu. Pieniądze wypłacone z systemu świadczeń pracowniczych zostaną zatem uznane za wynagrodzenie, a co za tym idzie, należy odprowadzić od nich podatek dochodowy. Decyzja zapadła jednogłośnie, głosami pięciu sędziów. Wyrok jest prawomocny.  

Sir David Murray nie krył rozczarowania werdyktem Sądu.

- Ta decyzja najbardziej uderzy w zwykłych wierzycieli klubu. Wielu z nich to mali przedsiębiorcy, którzy teraz otrzymają mniej pieniędzy z likwidacji masy upadłościowej - oświadczył Murray. 

Pocieszeniem dla Rangersów może być to, że niekorzystne orzeczenie nie wpłynie negatywnie na sytuację finansową klubu. Po bankructwie została powołana nowa spółka, która, choć kontynuuje tradycje sportowe, nie jest następcą prawnym poprzedniego tworu. Wyrok nie poprawi jednak atmosfery wokół "The Gers", a w połączeniu z pozostałymi negatywnymi wydarzeniami wokół zespołu z Ibrox, może ją tylko pogorszyć.

ŹRÓDŁO
Daily Record, Glasgow Live, The Telegraph
TAGI: Rangers FC Szkocja Football Club Progrès Niederkorn Luksemburg Liga Europy
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2017 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.