Przeciwko liczbom, przeciwko statystyce, zgodnie z logiką. Niemcy mistrzami świata!

3 lata temu

Po raz trzeci z rzędu 90 minut nie wystarczyło, by wyłonić mistrza świata. Po raz drugi - wszystko zamknęło się w 120 minutach. Po czterech latach Götze został nowym Iniestą, a Niemcy - drugą Hiszpanią.

"Die Mannschaft" osiągnął to, ku czemu podwaliny powstały po kompromitującym występie na Euro 2004. Z Portugalii Niemcy wrócili z podkulonym ogonem, ale z pomysłem na to, jak powinno wyglądać szkolenie w ich kraju. Zbudowali swoją potęgę w piłce młodzieżowej, teraz są najlepsi na świecie w najważniejszej dorosłej imprezie. Nie zostawili zbyt wiele przypadkowi, choć i dziś i w 1/8 finału z Algierią było gorąco.
 
Legendarny włoski dziennikarz, Gianni Brera powiedział kiedyś, że mecz idealny zakończyłby się wynikiem 0:0. Do 112. minuty Argentyna rozgrywała mecz idealny. Niemcy wznieśli się ponad to na moment, dzięki czemu są teraz na cztery lata królami piłkarskiego świata. Zasłużenie? Na pewno. Jasne, można wypominać wpadki z ekipami z Afryki, ale jeżeli wskażecie jedną drużynę, która ogólnie pozostawiła po sobie lepsze wrażenie, to gratulujemy. Neuer - niesamowity, wyznaczający nowe standardy gry na bramce. Lahm - jak zwykle klasa światowa. Klose - z rekordem wyrwanym Ronaldo, w dodatku w meczu z Brazylią. I chyba najbardziej kreatywna, najbardziej pomysłowa druga linia na tych mistrzostwach. Jasne, nam też podobała się Kolumbia, Chile, Meksyk, ale do klasy Niemców brakowało tego doświadczenia, które nasi zachodni sąsiedzi zbierali przez kilka lat niepowodzeń w decydujących fazach wielkich turniejów. 
 
Kończą się więc mistrzostwa wyjątkowe, bo w pierwszym szeregu nie stają wcale napastnicy, a bramkarze jak Navas, Howard, Bravo, Ochoa, Romero i oczywiście Neuer, obrońcy jak Hummels czy Vlaar, bezbłędny od początku do końca Mascherano, porządkujący środek pola Khedira, którego brak był dziś aż nadto widoczny. Obok nich oczywiście Messi, oczywiście James Rodriguez, Thomas Müller, Neymar, ale mimo że mieliśmy mundial ofensywny, to faza pucharowa należała już do tych, którzy bronili najlepiej. 
 
A Argentyna? Argentyna miała wygrać dziś statystyką, która nawet w najbardziej absurdalnych wskazaniach była za "Albicelestes". Dwa razy w finale mistrzostw świata grał zespół w granatowych spodenkach - zawsze wygrywał. Dwa razy w finale grały ekipy w jednolitych białych strojach - obie przegrały. Naukowcy wyliczyli, że Argentyna miała mieć 51% szans na sukces w tym spotkaniu. Argentyna nigdy nie straciła bramki w dogrywce w mistrzostwach świata. Każdą z tych liczb po kolei na łopatki rozkładali Niemcy.
 
Ostatecznie mecz na łopatki rozłożył rezerwowy Mario Götze, po asyście superrezerwowego Schürrle (dotąd 3 gole po wejściach z ławki). Ale trzeba przyznać, że rywala na deskach mieli wcześniej Higuain, Agüero i Palacio. Wszyscy jednak okazali się najgorszymi wcieleniami tego pierwszego, wszyscy okazali się - jak to ktoś ładnie ujął - strasznymi "Pipitami". 
 
Finał tego całego zamieszania doskonale przewidział lata temu Gary Lineker. "Piłka nożna to taka gra, gdzie po boisku biega 22 facetów, a na końcu wygrywają Niemcy". Drużyna Joachima Löwa znów nadała tym słowom znaczenie. 
 
***
 
Tutaj bramka Götze:
 
 
***
 
A już niedługo...
 
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: MŚ 2014 Mistrzostwa Świata Niemcy Argentyna
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.