ANALIZA TAKTYCZNA: Dziecinna zabawa Juventusu

2 lata temu
Carlos Tevez zdobył bramkę na wagę zwycięstwa | Fot. AFP

Juventus zanotował trzecie w tym sezonie zwycięstwo w Serie A, pokonując na wyjeździe AC Milan 1:0.

***
 
Przypominamy o nowym, taktycznym cyklu na Transfery.info. Co tydzień będziemy publikować analizę najciekawszego, naszym zdaniem, meczu czołowych lig europejskich. W przypadku weekendów obfitujących w hity, Wasze sugestie co do wyboru będą mile widziane. W poprzednich tygodniach pisalismy o:
 
 
***
 
USTAWIENIE
 
Filippo Inzaghi zdecydował się na ustawienie 1-4-3-3. W bramce kontuzjowanego Diego Lopeza zastąpił Abbiati. Formację defensywną tworzyli De Sciglio, Zapata, Rami oraz Abate. W linii pomocy De Jong, Muntari oraz Poli. Reprezentant Holandii ustawiony był tuż przed środkowymi obrońcami, jako rygiel defensywy. W pierwszej linii tercet El Shaarawy-Menez-Honda.
 
Z kolei Massimiliano Allegri konsekwentnie trzymał się tak skutecznie zaszczepionego Juventusowi przez Antonio Conte ustawienia 1-3-5-2. Miedzy słupkami Buffon. Trzech środkowych obrońców to Chiellini, Bonucci i Caceres. Tego ostatniego jeszcze przed przerwą zmienił Ogbonna. Na pozycjach wahadłowych, etatowo, Asamoah oraz Lichsteiner. W środku pola rolę najbardziej cofniętego pomocnika pełnił Marchisio, przed nim zaś Pogba i Pereyra. Formację ofensywną tworzyli Tevez wraz z najbardziej wysuniętym Llorente.
 
 
 
RÓŻNE STRATEGIE
 
Na San Siro mieliśmy zatem starcie systemów 1-4-3-3 oraz 1-3-5-2.  Juventus, poza drobnymi wyjątkami, w fazie obronnej korzystał z pięcioosobowej formacji defensywnej, z wahadłowymi jako bocznymi obrońcami i odpowiadającymi zasadniczo za skrzydłowych Milanu (El Shaarawy-Honda). Tak liczna i szczelna, zwłaszcza w pasie środkowym, defensywa powodowała, że Milan nienajlepiej czuł się w ataku pozycyjnym, nie potrafiąc stworzyć w ten sposób realnego zagrożenia dla bramki Buffona. Gospodarze preferowali natomiast szybkie ataki następujące po odbiorze piłki, polegające na uruchomieniu błyskawicznym podaniem tercetu El Shaarawy-Menez-Honda. Poniekąd stąd też wynikał niemały odsetek długich podań (16%). Sytuacje były wypracowywane z bocznych sektorów boiska, przy czym Milan najchętniej korzystał z lewego skzydła (47% ataków), po którym biegał Lichsteiner, usposobiony tego dnia bardziej ofensywnie niż operujący po drugiej stronie Asamoah. Njarzadziej zaś gospodarze przedzierali się środkiem, szczelnie zamkniętym przez Juventus.
 
 
Gdy w fazie ataku znajdowali się goście, Milan z rzadko uciekał się do pressingu. Wynikało to z prostej zależności pomiędzy systemami, na które postawili obaj szkoleniowcy. Wysoki pressing w przypadku zespołu korzystającego z ustawienia 1-4-3-3 przeciw rywalowi ustawionemu w 1-3-5-2 jest o tyle ryzykowny, że „zamknięcie” wahadłowych – bez uszczerbku dla drugiej linii, w której ci drudzy i tak mają przewagę liczebną – wymaga zaangażowania bocznych obrońców. Wówczas środkowi obrońcy zostają 2x2 z napastnikami, co zawsze stanowi spore zagrożenie. Milan więc bronił głęboko, szybko wracał do defensywy i organizował się tam po stracie piłki.
 
Powyższe ujecie ilustruje strategię obraną przez Milan w defensywie. Gospodarze pozwalali Juventusowi na wejście przez środek nawet w okolice 25-30 metra przed własną bramką. W razie przechwytu i szybkiego podania do przodu Milan miałby więc nawet przewagę 3x2 lub znajdował się w sytuacji 3x3 (obie korzystne dla atakujących), ale starannie rozgrywający piłkę Juventus wystrzegał się takich strat, a gdy już się przydarzyły, Milan nie potrafił ich wykorzystać. Z drugiej zaś strony, goście – za sprawą cofniętego Teveza – w drugiej linii zawsze byli co najmniej 3x3, a gdy podłączał się Marchisio lub inny zawodnik (wahadłowy, środkowy obrońca), mieli momentami nawet przewagę liczebną; gdy zaś Tevez lub Pogba grali bliżej Llorente, zostawali 2x2 ze środkowymi obrońcami. To powodowało, że Milan zmuszany był niekiedy do gry pięcioma obrońcami, z cofniętym Polim. Widzimy to poniżej.
 
 

Choć strategią preferowaną przez Milan w ofensywie były szybkie ataki, oczywistym jest, że nie zawsze możliwe jest przedostanie się pod bramkę rywali w ten sposób. Kluczem jest tutaj odbiór futbolówki, która najpierw musi trafić do przeciwnika. I gdy gospodarze musieli rozgrywać piłkę, budować atak podaniami od własnej bramki lub linii obrony – np. rozpoczynając grę od autu bramkowego lub rzutem wolnym z okolic własnego pola karnego – Juventus grał wysokim, tzw. ultraofesywnym pressingiem, nękając przede wszystkim bocznych obrońców Milanu (o czym więcej za moment).
 
Tak, jak Milan bazował na kontratakach, gra Juventusu opierała się na posiadaniu piłki, przy czym przez większość czasu gry z nią przy nodze goście spędzili na połowie gospodarzy. Oglądaliśmy więc długie, cierpliwe wymiany dziesiątek podań (średnia seria składała się z sześciu, w przypadku Milanu były to cztery podania), które miały rozmontować zwartą defensywę Milanu. Małym zaskoczeniem mogło wydawać się to, że przy tak zatłoczonym pasie środkowym boiska Juventus w większym stopniu nie korzystał z bocznych sektorów w celu tworzenia sytuacji bramkowych. To Milan był drużyną częściej korzystającą z dośrodkowań. Asamoah i Lichsteiner w final third nie byli przez partnerów wykorzystywani, stąd ich niewielka produktywność. Choć, jak wspomniano, Lichsteiner grał bardzo ofensywnie – jego średnia pozycja na boisku pokrywała się w poziomie z pozycją... Teveza – nie przekładało się to w żaden sposób na zagrożenie dla bramki Abbiatiego. Asamoah był nieco bardziej konkretny.
 
 
Juventus szukał drogi do bramki Abbiatiego właśnie środkiem, przy wykorzystaniu zagrań na jeden kontakt i prostopadłych podań w luki pomiędzy nie zawsze zdyscyplinowanymi jako formacja obrońcami Milanu. Koncepcja ta, kładąca nacisk na pas środkowy właśnie zamiast na skrzydła, w ostatecznym rozrachunku okazała się trafna i dała Allegriemu cenne wyjazdowe zwycięstwo. Spora w tym zasługa Teveza, który grając nieco niżej niż nominalny czy nawet cofnięty napastnik, bliżej drugiej linii, stwarzał przewagę w strefie środkowej i dezorganizował szyki obronne Milanu.
 
W strefie ataku Juventus podawał więcej razy, celniej, częściej korzystając z krótkich podań.
 
Należy jeszcze odnotować, że Milan w ostatnich 20 minutach dwukrotnie zmieniał ustawienie: z 1-4-3-3 na 1-4-2-3-1, by następnie przejść do 1-4-4-2.  Nie miało to jednak większego wpływu na samo spotkanie. 
 
 
PRESSING JUVENTUSU
 
Stosowanie ultraofensywnego pressingu w ustawieniu 1-3-5-2 nie należy do najłatwiejszych. Wynika to z tego, że czteroosobowa defensywa rywali pozostaje w przewadze liczebnej względem napastników (4x2), w związku z czym niezbędne jest zaangażowanie wahadłowego i/lub środkowego pomocnika. Podejście wyżej tego pierwszego można zrekompensować odpowiednim przesunięciem w obronie, gdzie półśrodkowy obrońca zajmie miejsce na flance, tworząc tak czeterosobową formację. Wymaga to od drużyny jednak wysokiego stopnia organizacji i zgrania. Juventus z pewnością do takich drużyn należy i to nawet pomimo zmiany szkoleniowca, które te organizację oraz zgranie implementował.
 
Pressing Juventusu nie obejmował jednak całej szerokości boiska, a ogniskował się na bocznych sektorach boiska. W decydującej fazie, tj. zamknięcia docelowego przeciwnika znajdującego się przy piłce właśnie w bocznym sektorze, goście angażowali poza napastnikami jednego wahadłowego oraz jednego środkowego pomocnika. Obaj mieli wprawdzie do pokonania spory dystans, aby „zamknąć” swojego rywala, ale tę okoliczność rekompensowały dobre ustawienie całej drużyny, konsekwentnie realizowana strategia pressingu, naprowadzająca Milan na określone (czytaj: niekorzystne i założone przez Juventus) rozwiązanie, a także przygotowanie fizyczne zawodników. Warto jednak na marginesie odnotować, że obaj gracze operujący po prawej stronie bądź w jej okolicach, czyli Lichsteiner i Pereyera, zostali przez Allegriego zmienieni (Milan niemal połowę ataków wyprowadzał lewym skrzydłem, co w połączeniu z pressingiem po tej stronie musiało dać im porządnie w kość).
 
Celem tego ultraofensywnego pressingu było zamknięcie rywala znajdującego się w najtrudniejszym położeniu (bo ograniczonego linią boczną, więc i z najmniejszym polem manewru), czyli bocznego obrońcy Milanu. Goście czynili to na dwa sposoby. Pierwszy: środkowego obrońcę Milany naciska jeden z napastników, drugi odcina „łącznika” de Jonga, a bocznego obrońcę zamyka jeden ze środkowych pomocników (Pogba/Pereyra).
 
Tevez lekko, ale naciska Ramiego, i to tak, by ten zagrał właśnie do Abate. Do reprezentanta Włoch doskakuje Asamoah. Jednocześnie Marchisio ruchem ręki pokazuje, że Llorente powinien dojść do de Jonga. W ten sposób wszystkie opcje rozegrania na własnej połowie są dla Abate wyłączone. Z kolei jego koledzy znajdujący się na połowie Juventusu są ściśle kryci. Nieudana próba rozegrania skutkuje przechwytem Lichsteinera, który w odpowiednim momencie opuścił swoją strefę i przejął podanie adresowane do de Sciglio.
 
Drugi: szeroko ustawionego środkowego obrońcę Milanu, będącego przy piłce, lekko atakuje – a raczej nakierowuje na podanie do boku – środkowy pomocnik Juventusu. W tym momencie bocznego obrońcę zamyka wahadłowy.
 
Pereyra tak ustawia się względem Zapaty, by ten skierował piłkę właśnie do de Sciglio. Gdy tak się dzieje, do lewego obrońcy gospodarzy dynamicznie doskakuje Lichsteiner, starając się zamykąć rywala.
 
Juventus stosował również, choć rzadko, model mieszany, gdy środkowego obrońcę atakował jeden z napastników, a bocznego wahadłowy.
 
 
Powyższa infografika prezentuje podania de Sciglio i Abate. Pierwszy dużo lepiej operował piłką, stąd większy odsetek celnych prób (84% do ledwie 71%). Widzimy, że obaj notowali niecelne podania raczej na własnej połowie, czyli tam, gdzie byli Juventus zakładał nań pressing. Warto też dodać, że zwłaszcza Abate przeżywał trudne chwile w pierwszym fragmencie meczu, gdy podawał właśnie tak:
 
 
Intensywność oraz częstotliwość pressingu rzecz jasna spadały wraz z upływem minut – w końcowych minutach to Juventus „zapraszał” Milan na własną połowę, by w kontrataku wykorzystać licznie starających się szturmować bramkę Buffona gospodarzy – niemniej przez całe spotkanie mediolańczycy sprawiali w ten sposób gospodarzom poważne problemy.
 
 

Na powyższych infografikach zwracają uwagę spora liczba odzyskanych piłek, odbiorów, przejęć piłki oraz fauli na połowie rywali. Jest to charakterystyczne dla zespołu grającego ultraofensywnym pressingiem.

Dzięki ultraofensywnemu i zarazem skutecznemu pressingowi, Juventus był przez całe spotkanie stroną dominującą, mającą inicjatywę i dyktującą warunki gry. Niemniej jednak, po pierwszym kwadransie, kiedy to Milan zupełnie nie potrafił sobie z nim poradzić, gospodarze dokonali pewnej korekty. Miejsce de Sciglio (choć to Abate, jak wspomniano, miał większe problemy) zajmował lepiej czujący się z piłką przy nodze i silniejszy Muntari. W tym ustawieniu rozegranie z lewej flanki wyglądało już lepiej.
 
Na powyższej infografice widać, że zdecydowana większość podań w sektorze de Sciglio była w wykonaniu Muntariego celna.
 
 
SPOSÓB NA MILAN
 
Choć to stroną „aktywną” był Juventus, trzeba docenić przyzwoitą postawę Milanu w defensywie. Pomimo oddania rywalom strefy środkowej, głęboko broniący i nieźle przesuwający obrońcy i pomocnicy gospodarzy stanowili dla gości niełatwą do sforsowania przeprawę. I tutaj jednak Juventus – jak na wyrachowanych mistrzów przystało – potrafił znaleźć metodę.
 
Poprzez wymienność pozycji, wertykalne (pionowe) ruchy z piłką i bez niej, Juventus starał się stworzyć przestrzeń, w którą można było posłać prostopadłe podanie bądź to do zawodnika znajdującego się akurat w pierwszej linii, bądź do penetrującego defensywę rywali z głębi pola. Właśnie po takiej akcji – będącej rezultatem konsekwentnie realizowanej taktyki – Abbiatiego pokonał Tevez. 
 
 
Postaciami kluczowymi dla taktyki obranej przez Allegriego było ustawienie Teveza i Pogby. Jak wspomniano, Tevez operował głębiej, za plecami Llorente, wklejając się w linię pomocy. De facto bliżej Hiszpana grał Pogba, zwłaszcza w drugiej połowie, jak drugi napastnik. W praktyce więc Juventus w ofensywie funkcjonował w 1-3-5-2 (Tevez lub Pogba lub jeszcze ktoś inny obok Llorente), 1-3-5-1-1 (Tevez lub Pogba za plecami Llorente) oraz 1-3-6-1 (Tevez w linii pomocy). Taka elastyczność turyńczyków w formacji ofensywnej umożliwiała wprowadzenie pewnej dezorganizacji w szeregi defensywy Milanu. 
 
Przyjrzyjmy się teraz, jak wyglądało to w praktyce.
 
Llorente wyciąga Zapatę i obrońca Milanu łamię linię. Tevez posyła piłkę w miejsce, w którym początkowo operował Hiszpan, jednak adresatem tego zagrania jest wbiegający w lukę z drugiej linii Pereyra. Argentyńczyk ściąga za sobą Zapatę i kryjącego go Muntariego, bez przyjęcia odgrywa wstecz do Llorente. Teraz to napastnik Juventusu atakuje z głębi, wychodzi 1x1 z Abbiatim. Ostrzeżenie dla Milanu.
 
I znów duet Llorente-Pereyra. Pierwszy opuszcza swoją strefę, dostaje podanie „na ścianę” i czyści pole dla wbiegającego kolegi. Ten jest niepilnowany na 16 metrze, momentalnie uderza, Abbiati znów broni. Chwilę później w sektor opuszczony przez Llorente wbiegnie Bonucci, niewiele się myląc po uderzeniu głową.
 
Taktyka Juventusu wykorzystywała i eksponowała bolączki Milanu w defensywie, czyli przekazywanie krycia oraz łamanie linii. Gdy goście rotowali pozycjami między pomocą a atakiem,  kryjący 1x1 gospodarze nabierali się na te pułapki. Zbyt często niepotrzebnie podwajali wychodząc lub cofając się za swoim zawodnikiem – brakowało komunikacji będącej fundamentem skutecznej defensywy. Wyjściom zaś nie towarzyszyło przesunięcie całej linii obrony. W rezultacie gospodarze  ani razu nie złapali gości na spalonym (sic!). 
 
Powyższe doskonale ilustruje bramka Teveza (od 1:53).
 
Pogba wkleja się w linię ataku, zabierając ze sobą Poliego. To pierwszy błąd Milanu – Honda krył bowiem Asamoaha, w związku z czym Francuza mógł przejąć Abate. Milan broni więc w sześciu w linii, w środku defensywy mając przewagę 4x2; 3x2 byłoby wystarczające. W ten sposób ucierpiało przedpole defensywy, tym bardziej że Muntari niepotrzebnie schodzi do lewego skrzydła, by pomóc Bonaventurze, choć była tam sytuacja 2x2. De Jong został więc sam z Marchisio i cofniętym Tevezem, którego nie za bardzo wiadomo, kto ma kryć. Argentyńczyk otrzymuje podanie i wychodzi doń Abate, choć w tej strefie powinni być i Poli, i Muntari. De Jong odwraca się od Marchisio i już nie zdąży doskoczyć do Teveza. To była pierwsza z opcji, niewykorzystana, ale nadal sytuacja Milanu była do obrony. Decydującym błędem nie było też wyjście Abate do Teveza – ktoś to musiał zrobić – a nieskorygowanie ustawienia defensywy przez jego kolegów.
 
 
Opcje były dwie. Pierwsza: opuszczoną przez Abate strefę zajmuje Honda, pozostawiając bez krycia Asamoaha w bardzo dobrej pozycji do strzału lub niebezpiecznego dośrodkowania. Raczej odpada. Druga: Rami przejmuje Pogbę, a miejsce Abate zajmuje Poli. Rami, który „asekuruje” Zapatę i Poliego, a innymi słowy: nie kryje nikogo, również mógł to zrobić, jeśli przejęcie krycia w tym miejscu uznać za zbyt ryzykowne (ma jednak do pokonania większy dystans). Pogba wychodzi bliżej Teveza, zastawia się i zagrywa tam, skąd przyszedł. Milan znów łamie linię i nie łapie rywali na spalonego – Tevez nie narusza przepisów, bo bliżej bramki są Honda (spójrzmy, gdzie stoi Asamoah), Rami, Zapara i de Sciglio. Czyli 3/4 defensywy. Chwila zawahania Abate przy powrocie za Tevezem i goście wychodzą na prowadzenie.
 
 
Milan stracił bramkę, choć znajdował się w przewadze liczebne 9x6. W poczynaniach defensywnych nie brał udziału jedynie Menez. Warto zwrócić uwagę na jeszcze na jeden szczegół. Mianowicie, gdy piłka trafiła do Marchisio, Asamoah zaczął schodzić do lewegp narożnika. W ten sposób nie tylko zabrał Hondę, ale i stworzył lukę, w którą następnie wbiegł Tevez. Pozostali obrońcy nie przesunęli się bowiem odpowiednio do prawej strony. Honda z kolei zerka, jak ustawiony jest przeciwnik, a następnie spuszcza go z oczu i, bez ruchu, śledzi, co się dzieje z piłką. Zachowanie o tyle dziwne, że traci z pola widzenia bezpośredniego rywala - Asamoah mógł równie dobrze uciec mu za plecami - a zarazem nie podejmuje żadnej próby powstrzymania akcji rywali. Ani więc odpowiednio nie opiekuje się "swoim" zawodnikiem, ani nie pomaga kolegom. Inna sprawa, że nie jest to gracz przyzwyczajony do tego rodzaju obowiązków defensywnych.
 
 
TEVEZ I POGBA SHOW
 
Po cichej pierwszej połowie, Tevez i Pogba przejęli mecz. Na tyle, że obu, ogólnie, należy się odrębny fragment.
 
Tevez awizowany był jako drugi, obok Llorente, napastnik w ustawieniu 1-3-5-2. Jak już wspomniano, ze względu na płynną wymienność pozycji w przedniej formacji, Juventus atakował  w różnych konfiguracjach. Nominalnie Tevez ustawiony był jednak za Llorente, w praktyce – bliżej linii pomocy, jeśli nie weń wklejony. Kryjący indywidualnie Milan miał z Tevezem problem. Argentyńczyk był ruchliwy, chętnie tworzył przewagę w formacji pomocy, by następnie zaatakować z głębi. I tutaj Tevez często się gospodarzom wymykał. Najlepiej było to widoczne przy bramce na 1:0. Najbliżej Tevezowi było do „10”, odbierając piłki od pomocników i dystrybuującej ją dalej w strefie ataku, szukającej miejsca między liniami obrony i ataku Milanu; choć trzeba odnotować, że Argentyńczyk zmieniał także Marchisio w roli tego, który rozprowadzał piłkę z okolic linii środkowej.
 
Spójrzmy, gdzie podania otrzymywał Tevez. Do tego celność podań w final third na poziomie 85%.
 
Nie tylko po przerwie, ale zwłaszcza po niej, takie ustawienie nie należało do rzadkości. 
 
Gdy Tevez podchodził bliżej Llorente, skupiał na sobie aż dwóch zawodników – środkowego obrońcę oraz środkowego pomocnika. Zawodziło wspomniane przekazywanie krycia, a stworzone w ten sposób miejsce na prostopadłe podanie/wejście z drugiej linii Juventus starał się wykorzystać.
 
Przy Tevezie są Rami i Poli. Nie doszło do przekazania krycia – gracze nie skomunikowali się między sobą – i w rezultacie Rami, wychodząc ze swojej strefy, zostawił sporą lukę. Tym razem Juventus nie zdołał tego wykorzystać.
 
Pogba natomiast obudził się po przerwie. W pierwszych 45 minutach był raczej niewidoczny, sprawiał wrażenie ospałego. W drugiej połowie skradł show.
 
Pogba operował przez większość drugiej połowy jako drugi napastnik, niemal w linii z Llorente; bliżej lewego skrzydła, Francuz szukał miejsca pomiędzy Ramim a Abate. Obu starał się wyciągać jak najbliżej linii bocznej. Ponadto, obecność Pogby w tym sektorze boiska oznaczała, że wahadłowym (Asamoah) musiał zająć się Honda. To zaś w oczywisty sposób limitowało opcje, jakie z przodu, po odbiorze piłki miał Milan.
 
 
Choć manewr ten wydaje się stricte ofensywny, był on równie istotny w defensywie. Juventus najczęściej atakował środkiem (38%), ale zarazem potem lewą flanką (34%). Ustawienie Pogby sprawiło, że Juventus w ofensywie był asymetryczny, skłaniając się widocznie ku lewej stronie. W ten sposób do defensywy „przyspawany” został Honda, więc po przechwycie Milan miał z przodu jedynie Meneza oraz El Shaarawy'ego (a potem Bonaventurę). Po drugiej stronie za wahadłowego (Lichsteiner) odpowiadał boczny obrońca (de Sciglio), a nie skrzydłowy.
 
 
Powyższa infografika obrazuje, jaka zmiana nastąpiła w grze Pogby. W drugiej połowie był on aktywny, często pod grą, choć celność podań mogłaby być lepsza (w drugiej połowie 65%, ogółem – ledwie 62%). Z drugiej jednak strony, swoimi podaniami Pogba trzykrotnie wypracowywał kolegom okazje bramkowe (najwięcej w drużynie), z których jedno na bramkę zamienił Tevez (obaj, na marginesie, stworzyli prawie połowę sytuacji bramkowych Juventusu, 5/11).
 
I obaj byli głównymi konstruktorami trzeciego z rzędu zwycięstwa Juventusu w obecnym sezonie Serie A.
 
 
WNIOSKI
 
Starcie z Juventusem miało być pierwszym poważnym testem dla Milanu Inzaghiego, chwalonego za dwie pierwsze kolejki (sześć punktów). I test ten na pewno nie wypadł pozytywnie. Problemem Milanu jest nie tylko defensywa. Na tle silnego rywala gospodarze nie przekonywali także ofensywie. Buffon w opałach był tylko raz, gdy po długi, krosowym podaniu Muntariego głową uderzał... Honda. Z kolei Juventus, choć mało efektowny, był bardzo efektywny. Imponowała zwłaszcza płynność, z jaką zawodnicy formacji ofensywnej rotowali pozycjami. Ważne wyjazdowe zagwarntowały przyjezdnym z Turynu konsekwentnie realizowany plan (prostopadłe piłki + wymiana pozycji w pionie) oraz błysk Teveza oraz Pogby.
 
Dane statystyczne pochodzą z serwisu (aplikacji) StatsZone oraz WhoScored. Infografiki pochodzą z serwisu (aplikacji) StatsZone.
 
 
MATEUSZ JAWORSKI
 
 
ŹRÓDŁO
Transfery.info
TAGI: Analiza taktyczna Włochy Juventus FC AC Milan
KOMENTARZE (
0
)
| AKTUALNOŚCI | TRANSFERY | PUBLICYSTYKA | REKLAMA | REDAKCJA | KONTAKT
© 2004-2016 TRANSFERY.INFO. Wszelkie prawa zastrzeżone.