Janczyk: Żaden człowiek nie pogodziłby się z tym, że po przyjeździe do domu musi spać na klatce

Janczyk: Żaden człowiek nie pogodziłby się z tym, że po przyjeździe do domu musi spać na klatce fot. FotoPyk
Mateusz Michałek
Źródło: Super Express

Dawid Janczyk wypowiedział się na łamach „Super Expressu” na temat zdjęć, które w ostatnich dniach pojawiły się w sieci.

Internet obiegły zdjęcia, na których 31-latek, który od dłuższego czasu boryka się z problemem alkoholowym, siedział pod sklepową wystawą. Na jednym z nich był bez buta, którego próbowała założyć mu jakaś kobieta, a przy nim stał również strażnik miejski.


- Nie będę zaprzeczał. Rzeczywiście tak było. Moja sytuacja rodzinna wygląda tak, że ostatnio mam bardzo duże problemy z utrzymywaniem kontaktu z żoną i z dziećmi. Przyjechałem do Warszawy, bo musiałem się stawić na policję, żeby zgłosić zmianę miejsca pobytu. Mieszkam u rodziców, bo do siebie do domu, tu w Warszawie nie mogę, niestety, wejść.


Na co dzień nie piję alkoholu. Zdarzyło się, przyjechałem do domu, musiałem się zgłosić tu, tam. Nie chcę się tłumaczyć, bo to są moje problemy, których narobiłem sobie sam. Ale będę powtarzał, że to są fragmenty wyrwane z życia. A nie codzienność. Nagle znalazł się gość, który zrobił zdjęcie? Nie róbmy sobie jaj. Wydaje mi się, że to nie był przypadek  - przyznał Janczyk w rozmowie z „Super Expressem”.


W zeszłym roku były piłkarz Legii Warszawa czy CSKA Moskwa wydał książkę, w której poruszył temat swoich problemów. Już po tym próbował wyjść na prostą, trenując z Odrą Wodzisław Śląski. Janczyk potwierdził, że przyczyną rozstania z nią był alkohol.

- Żaden człowiek nie pogodziłby się z tym, że po sześciu miesiącach nie widzenia dzieci, przyjeżdża do własnego domu i musi spać na klatce - powiedział (cała rozmowa TUTAJ).

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy