Solskjær po remisie z Liverpoolem

Solskjær po remisie z Liverpoolem
Norbert Bożejewicz
Norbert Bożejewicz
Źródło: BBC Sport

Ole Gunnar Solskjær wierzył w pokonanie Liverpoolu (1:1) na Old Trafford, ale nie jest rozczarowany końcowym rezultatem pojedynku z aktualnym liderem Premier League.

Manchester United przystępował do starcia z „The Reds” niezwykle zmotywowany po trzech meczach bez zwycięstwa w ligowych rozgrywkach i liczył na to, że uda mu się przerwać znakomitą passę drużyny prowadzonej przez Jürgena Kloppa, która do tej pory zgarnęła komplet możliwych punktów do zdobycia.

„Czerwone Diabły” prezentowały się całkiem przyzwoicie w pierwszej części meczu i po kontrowersyjnym odbierze futbolówki w środku przeprowadziły zabójczy kontratak, który na bramkę zamienił Marcus Rashford.

Liverpool długo nie potrafił skutecznie odpowiedzieć na to trafienie i dopiero w końcowym fragmencie pojedynku doprowadzili do wyrównania za sprawą trafienia rezerwowego Adama Lallany.

Ekipa z Old Trafford była minuty od sprawienia dużej niespodzianki, ale mimo to Ole Gunnar Solskjær nie jest rozgoryczony ostatecznym wynikiem tego spotkania, ponieważ jego piłkarze realizowali przedmeczowe założenia.

- Nie powiedziałbym, że jestem rozczarowany, ponieważ patrzę na realizację naszego planu i zaangażowanie piłkarzy. Dzisiaj niezadowoleni mogą być zawodnicy, bo prezentowali się bardzo dobrze. Widać, że pod względem fizycznym jesteśmy coraz lepsi, dlatego zobaczyłem złość u naszych piłkarzy w szatni, co jest dobrym znakiem. Nie ekscytują się zdobytym punktem w rywalizacji z Liverpoolem, bo powinniśmy mieć trzy - powiedział Norweg.

- Liverpool to dobry zespół, który zepchnął nas do obrony. Nie czuło się jednak, że stworzyli sobie zbyt wiele klarownych sytuacji. Wyglądało na to, że możemy im nawet strzelić drugą bramkę po kolejnym kontrataku. Niestety jedno z ich dośrodkowań w nasze pole karne nie zostało zablokowane lub wybite. Takie błędy w starciach z mocnymi rywalami zazwyczaj kosztują utratę gola i my zapłaciliśmy za to dwoma punktami. Agresja, nastawienie i pasja były doskonałe. Jesteśmy też coraz lepsi w zakładaniu pressingu i czuliśmy wsparcie naszych niesamowitych fanów - dodał menedżer, który odniósł się także do kontrowersyjnego przejęcia piłki przez jego zespół, która doprowadziła do otworzenia wyniku tego starcia.

- Uważam, że praca sędziego zasługuje na pochwałę. Niezbyt często to robimy, ale arbiter pozwolił na to, żeby był to mecz derbowy. Nie było tak, że nie możesz nikogo dotknąć. Przy naszej bramce nie było faulu. Nie sądzę, by Roy Keane określił to zagranie jako faul - przyznał Solskjær i zdradził także powody gry trójką środkowych obrońców.

- Możemy ponownie wykorzystać formację z trzema defensorami. Teraz skorzystaliśmy z tego ze względu na dostępnych zdrowych piłkarzy i tych znajdujących się w najlepszej formie. Axel Tuanzebe miał zacząć od pierwszej minuty, ale doznał kontuzji na rozgrzewce. Marcos Rojo wskoczył w jego miejsce i dobrze się spisał. Nie mamy zbyt wielu zdrowych pomocników, dlatego być może zagramy tak ponownie lub coś zmienimy - zakończył Norweg.

Manchester United zmierzy się we czwartek na wyjeździe z Partizanem w Lidze Europy (24 października o godz. 18:55), a w weekend powalczy o kolejne ligowe punkty z Norwich City (27 października o godz. 17:30).

Najnowsze informacje

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy