Bale gra na zwłokę. Chiny albo... zwolnienie Zidane'a!

Bale gra na zwłokę. Chiny albo... zwolnienie Zidane'a! fot. FotoPyk
Rafał Bajer
Źródło: Daily Mail

Gareth Bale daje sobie czas na rozważenie swojej przyszłości.

Tego lata Real Madryt porzucił swoją strategię transferową opartą na pozyskiwaniu wyłącznie młodych graczy i zdecydował się na poważniejsze inwestycje na rynku. Wielkie wydatki oznaczały konieczność dokonania kilku dużych sprzedaży, a głównym kandydatem do odejścia był Gareth Bale. Okno transferowe w Chinach i w Anglii już jednak za nami, a możliwości spieniężenia karty zawodniczej Walijczyka zmalały niemalże do zera. Nie przeszkadza to jednak samemu zainteresowanemu.

„Daily Mail” informuje, że gra na czas jest jak najbardziej na rękę skrzydłowemu. Były gracz Tottenhamu doskonale zdaje sobie sprawę, że Zinedine Zidane nie będzie chciał na niego stawiać, ale w perspektywie kilku miesięcy nie stanowi to dla Bale'a problemu. Gracz chce poczekać do listopada, by wtedy ocenić swoją aktualną sytuację. Oraz sytuację swojej drużyny.

Jak na razie „Królewscy” prezentowali się bardzo źle i choć były to jedynie mecze towarzyskie, „AS” oraz „Marca” jednogłośnie uznały, że Real Madryt był najgorszym zespołem tegorocznego presezonu. Teoretycznie o niczym to nie świadczy i należy poczekać na wyniki w meczach o stawkę, lecz na horyzoncie pojawiła się szansa, że Francuz pożegna się z posadą szybciej niż można było się tego spodziewać.

Taki scenariusz odpowiadałby byłemu piłkarzowi Tottenhamu, który miałby szansę pokazać się przed nowym szkoleniowcem i być może zacząć odgrywać znacznie istotniejszą rolę w zespole. Jest to rozwiązanie czysto hipotetyczne, ale Bale widzi w tym podstawy do wyczekania. W przeciwnym razie wyczeka do listopada i jeśli jego sytuacja w klubie nie ulegnie zmianie, rozważy kierunek chiński, ponieważ wtedy tamtejsze ekipy zaczną rozglądać się za wzmocnieniami przed kolejnym sezonem Chinese Super League.

Tego lata Bale odrzucił możliwość wyprowadzki na Daleki Wschód, ale również Real Madryt sceptycznie podchodził do takiego rozwiązania. Dotychczasowe oferty z Chin zakładały wolny transfer, ponieważ tamtejsze ekipy nie były zbyt skore do płacenia dużych sum latem, zwłaszcza z myślą o stuprocentowym podatku od kwoty transferu. Odejście Bale'a zwolniłoby jednak środki w kasie na pensje, co może przekonać „Los Blancos” do zmiany podejścia. Ewentualnie transakcja mogłaby się odbyć za niższą kwotę.

Teoretycznie w grze o zakontraktowanie Bale'a mogą pozostawać Paris Saint-Germain oraz Bayern Monachium. Trudno jednak powidzieć czy cokolwiek z tego wyjdzie, ponieważ paryżanie, rozstający się z Neymarem, wolą postawić na Paulo Dybalę, natomiast Bawarczycy sprowadzają już Ivana Perišicia.

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy