GROSICKI: Dobrze, że nie dostałem powołania na wrześniowe mecze kadry...

GROSICKI: Dobrze, że nie dostałem powołania na wrześniowe mecze kadry... fot. FotoPyk
Paweł Machitko
Źródło: WP Sportowe Fakty

Kamil Grosicki wypowiedział się po przyjeździe na zgrupowanie kadry narodowej przed meczami z Włochami i Portugalią.

W przeprowadzonej przez Mateusza Skwierawskiego (WP Sportowe Fakty) rozmowie wyjawił przyczyny swojej nieobecności podczas dwóch wrześniowych meczów - przeciwko Włochom i Irlandii.

Grosicki uważa za pozytywny fakt braku powołania go na pierwsze spotkania selekcjonera Jerzego Brzęczka. - Dwa lata temu nie trafiłem do Burnley, w meczu eliminacji MŚ z Kazachstanem nie zagrałem przez kontuzję, ale mentalnie też byłem gdzie indziej. Rok temu, w Kopenhadze, przed spotkaniem z Danią, kwestia transferu również rozgrywała się do ostatnich minut. A moja forma w meczu z Danią była fatalna. W tym roku w spotkaniu z Włochami też byłoby pewnie niezbyt ciekawie. Dobrze się stało, że dwa wrześniowe mecze oglądałem w telewizji - wyjaśnił.

- Nie byłem przygotowany do gry w kadrze pod względem mentalnym. Przyjechałbym na zgrupowanie po kolejnym nieudanym transferze. Potrzebowałem czasu, żeby wszystko sobie poukładać, wyciszyć się. Poza tym moja sytuacja w klubie była jedną wielką niewiadomą. Treningi z Hull City wznowiłem 1 sierpnia, tydzień przed startem rozgrywek Championship. Od początku nowego sezonu w klubie każdy traktował mnie jak zawodnika, który zaraz odejdzie. Jasne było, że jestem na sprzedaż. W połowie miesiąca została mi przekazana informacja, że nie zagram już w drużynie. Nikt nie chciał ryzykować mojej kontuzji wiedząc, że może to pokrzyżować ewentualny transfer. Przekazałem te informacje trenerowi Brzęczkowi. Po rozmowie z selekcjonerem dochodziły do mnie głosy, że mogę nie dostać od niego powołania na wrześniowe zgrupowanie. Odbyliśmy z trenerem rozmowę, ale bardzo fajną, normalną, rzeczową. Zaakceptowałem to. Trener Brzęczek od początku mówił, że na mnie liczy i mam być ważnym zawodnikiem jego drużyny. Ale na tamten moment podjął najlepszą decyzję. Byłem naprawdę przybity. Moja frustracja nieudanym mundialem, sytuacją w klubie, komentarzami w mediach społecznościowych, rosła z każdym dniem. Wiele rzeczy się nawarstwiło. Pod koniec sierpnia to już było apogeum.

Obrywało mi się za wszystko. Kolega wrzucił zdjęcie z wakacji, na którym byłem uśmiechnięty i zostałem za to bardzo skrytykowany. Kibice odebrali to tak, jakbym porażkę w Rosji miał gdzieś, a ja niepowodzenie na mundialu bardzo przeżyłem. Można zapytać moich najbliższych, kolegów z kadry, co się ze mną dzieje, gdy gram dla reprezentacji. To dla mnie największa duma. Starałem się wymazać te mistrzostwa z głowy, odciąć się. Ale na pewno nie miałem ich w poważaniu - uzupełnił Grosicki dla WP Sportowe Fakty.

Skrzydłowy Hull City i reprezentacji Polski zdradził też szczegóły negocjacji ostatniego dnia okna transferowego, gdy nagle wyjechał z Bursy: - Opuściliśmy hotel i udaliśmy się do Stambułu. Tam mieliśmy czekać, aż Hull porozumie się ze Sportingiem. Portugalczycy mieli mi wysłać kontrakt, miałem go podpisać, a na drugi dzień lecieć prywatnym samolotem do Lizbony i przejść testy medyczne. Byłem na łączach z mamą i żoną, cieszyły się. Ale miałem złe przeczucia. To było za piękne, żebym nagle znalazł się w takim miejscu, żeby sytuacja tak bardzo się odwróciła. Zawsze coś takiego musi przytrafić się właśnie Grosickiemu... Nie rozumiem, dlaczego ten transfer nie został sfinalizowany. Hull otrzymało przecież lepszą ofertę od Portugalczyków niż od Bursasporu, a z Turkami porozumieli się we wszystkich sprawach. Nie wiem, czy chodziło o gwarancję, że Sporting po rocznym wypożyczeniu ma mnie po sezonie wykupić? Anglicy podbijali cenę i nie wyszło. W Hull nikt mi tego nie tłumaczył. To dziwna sytuacja. Z jednej strony mówi się, że najwięcej zarabiam, dlatego chcą się mnie pozbyć, z drugiej strony odrzuca się lepszą ofertę, a akceptuje gorszą. Po wszystkim usłyszałem w Hull, że nie przyjęli oferty, bo jestem dla nich więcej wart. Cały czas słyszę takie gadanie. Do dzisiaj mamy ofertę Sportingu na mailach.

30-letni Grosicki ma za sobą nieudany początek sezonu. Do tej pory wystąpił tylko w czterech meczach Championship i jednym Pucharu Ligi. Łącznie na boisku przebywał przez 204 minuty, nie strzelając bramki i nie zaliczając asysty.

Ekstra

Ekstra

Nasi autorzy